MileyJustinLove

Every rose has its thorn ♥♥

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!
Obudziłam się cała obolała.Próbowałam otworzyć oczy ale moje powieki były za ciężkie.Po chwili jednak udało mi się je otworzyć. Jednak pożałowałam że to zrobiłam . Nie wiedziałam gdzie jestem .Zerwałam się na równe nogi czego efektem były lekkie zawrotu i ból głowy .Byłam w ciemnym pomieszczeniu , w którym nic nie było widać.Zdawało mi się że to jakaś piwnica? Czemu wysuwam takie wnioski ?Ponieważ jest tu zimno oraz odczuwalna jest wilgoć.Nie zauważyłam żadnego okna więc postanowiłam sprawdzić czy chociaż mogę liczyć na jakieś oświetlenie. Rękami zaczęłam błądzić po lodowatych ścianach .Odczuwalna była ich chropowata powierzchnia .Po dłuższej chwili poszukiwań , kiedy chciałam już zrezygnować wyczułam włącznik od światła . Delikatnie nacisnęłam i w pomieszczeniu się rozjaśniło . Byłam bardziej przerażona niż wcześniej .Jak podejrzewałam byłam w szarym małym pomieszczeniu .Rozejrzałam się wokół i nic.Po prostu pustka.Cztery ściany , szare ściany , podłoga a dokładniej jakaś zniszczona klepka i sufit na którym zawieszona była jedna żarówka która oświetliła to nieduże pomieszczenie.Na jednej ze ścian znajdowały się drzwi.Nie wyglądały na jakieś mocne.Raczej właśnie na proste do pokonania.Otóż były one całe obdrapane , stare , drewniane i zniszczone . Podeszłam do nich i drżącą ręką sięgnęłam do klamki.Czemu drżałam ? Z dwóch najważniejszych powodów.Otóż było mi strasznie zimno . W końcu byłam w letniej sukience bez ramiączek . Drugim powodem był strach . Byłam przerażona.Kto by nie był jeśli obudziłby się w jakiejś piwnicy i dokładnie nie wiedział co się stało . Przekręciłam klamkę i ku mojemu zaskoczeniu otworzyły się . Wyjrzałam czy nikogo przed nimi nie ma i nie , nie było.Otworzyłam więc je szerzej i ostrożnie wyszłam z pomieszczenia . Przede mną ciągnął się dość długi korytarz. Pokój w którym byłam znajdował się na końcu .Postanowiłam zaryzykować i sprawdzić resztę tego podejrzanego miejsca. Z moich obliczeń znajdowało się tu około 6 drzwi .Moja ciekawość wygrała i postanowiłam każde z nich sprawdzić .W jednej z nich było coś jakby pozostałość po starej kuchni ? .Tylko pozostałości , które śmiało można nazwać ruinami . Zamknęłam szybko te drzwi i skierowałam się do tych na przeciwko . Tu była łazienka . I ku mojemu zdziwieniu nie wyglądała tak źle. Weszłam do środka i odkręciłam kran . Poleciała woda . Przemyłam lekko twarz i zakręciłam kran . Zamknęłam pomieszczenie i ponownie znalazłam się na korytarzu. Szłam do kolejnych drzwi i coś kapnęło mi na czoło. Przeniosłam oczy na sufit i zauważyłam wielką plamę od wody .Szybko przeszłam z tego miejsca i sprawdzałam dalej . W poprzednich pokojach nie było nic ciekawego . Zostały mi ostatnie drzwi na prawo Otworzyłam je i mnie zamurowało.Zobaczyłam tam mnóstwo zdjęć Justina.Nie tylko z gazet czy plakatów , sesji ale robione z ukrycia.Niektóre były ze mną .Miałam na nich zamazaną , podrapaną twarz czy oczy . Serce zaczęło mi walić a strach coraz bardziej wzrastał.Wybiegłam z tamtego pomieszczenia i dopadłam do ostatnich drzwi na drugim końcu korytarza.Prowadziło do nich pare betonowych już rozwalających się schodków.Te drzwi były już masywne , metalowe .Z pod nich wylatywało światło więc jak sądzę prowadziły na zewnątrz.Dopadłam do nich i próbowałam je otworzyć.Nawet nie drgnęły.Osunęłam się na zimny schodek i jedna samotna łza spłynęła po policzku.A chwile potem tworzył się już z nich wodospad.Mnóstwo pytań kłębiło się w mojej głowie.Co ja tu robię ?Gdzie jest Justin.Cholernie się bałam .

Oczami Justina

Obudziłem się jakoś tak sam z siebie . Chciałem przytulić moją dziewczynę ale za nic nie mogłem jej znaleźć.W końcu otworzyłem oczy i zobaczyłem ze nie ma jej obok a do tego jestem w kompletnie nieznanym dla mnie miejscu .Zerwałem się na równe nogi .Szybko naciągnąłem spodnie , przeczesałem palcami włosy i skierowałem się ku drzwiom .Szarpnąłem za klamkę i otworzyły się . Wyszedłem na korytarz i poczułem zapach naleśników . Pomyślałem jedno - moja dziewczyna robi mi śniadanko.Z uśmiechem na ustach zbiegłem na dół kierując się za zapachem i kompletnie nie przejmując tym , że nie wiem gdzie jestem .W końcu dotarłem do kuchni niestety nie zauważyłem tam mojej dziewczyny .Stała tam jakaś brunetka w przykrótkiej spódnicy .
-Eghem - chrząknąłem czym zwróciłem jej uwagę na siebie -Kim jesteś i czy nie wiesz gdzie jest moja dziewczyna ?-spytałem drapiąc się po głowie .Ona nic nie odpowiedziała tylko podeszła do mnie , przywarła mnie do ściany i wessała się w moje usta. Jak najszybciej ją odepchnąłem
-Co ty kurwa robisz?!-wrzasnąłem na co ona zaśmiała się typowym śmieszkiem plastika.
-To ja jestem twoją dziewczyną kotku -powiedziała i nie wiedziałem co się dzieje . Zacząłem kojarzyć fakty z wczoraj .Las , ciemność i nagle urwanie . Kurwa.Porwali nas.Wybiegłem z kuchni i zacząłem panicznie szukać mojej ukochanej .Otwierałem każde drzwi niestety nigdzie jej nie było.Ta jebana nieznajoma stała na korytarzu i się śmiała.
-Nie ma jej tu , nigdy jej nie znajdziesz-powiedziała a ja wkurwiony wróciłem do pokoju w którym się obudziłem .Trzasnąłem drzwiami i zsunąłem się po nich .Nie wiedziałem co robić.

------------------------------------------------------------
Okej , wiem że króciutki ale wczoraj wybudziłam się ze śpiączki i śrenio u mnie z myśleniem :D Wybaczcie <3 Do nastepnego !!:*
Tagi: 87
21.05.2012 o godz. 21:09
-Ups...-powiedział chłopak i podrapał się po głowie..
Popatrzyłam na niego złowrogo.
-Ups??!!-wrzasnęłam - Tylko tyle chcesz powiedzieć ?!-mówiłam a raczej krzyczałam zdenerwowana .On się tylko słodko uśmiechał . Kocham ten jego uśmiech ale aktualnie lekko mówiąc mnie denerwował !Wzięłam więc jedną piłeczkę i pieprznęłam go w głowę.
-Ała !-wrzasnął a ja się zaśmiałam .Niestety chwilę potem mi oddał . I tak zaczęła się nasza wojna .Gdzieś tak po 20 minutach Justin przerwał ją namiętnie mnie całując.Uśmiechnęłam się podczas pocałunku i czułam że on też to robi .Objął mnie mocno w pasie a ja swoje ręce zawiesiłam na jego szyi . Trwaliśmy długo w tym pocałunku i żadne z nas nie chciało go przerwać.Tak bardzo go kocham .W końcu zabrakło nam tlenu i musieliśmy przerwać tę namiętną chwile.Jednak nawet na krok nie odsunął się ode mnie . Oparł swoje czoło o moje i patrzył głęboko w oczy .
-Kocham cię jak nigdy nikogo nie kochałem.Jesteś dla mnie najważniejsza mała - powiedział i czule pocałował moje czoło , przytulając mnie następnie . Wtuliłam się w ciało chłopaka i poczułam słodki zapach jego perfum .

***
Oczami Justina
(dawno nie było to tak postanowiłam w końcu i jego paczadłami zrobić :D)

Przytulałem moją kruszynkę i wcale nie chciałem jej puścić .Byłą taka cudowna , i moja .Kochałem w niej wszystko. Jej cudne błyszczące oczy , długie brązowe włosy , jej uśmiech , dołeczki po prostu wszystko.Głaskałem lekko jej plecy i czułem bicie jej serduszka.
-To serce bije tylko dla ciebie - wyszeptała i jeszcze mocniej się we mnie wtuliła.Ja na te słowa uśmiechnąłem się i pocałowałem dziewczynę w kark.
-Kochanie chodź musimy się jakoś stąd wydostać-powiedziałem niechętnie wypuszczając mój skarb z moich ramion.
-No tak - uśmiechnęła się słodko , co sprawiło , że lekko odpłynąłem .Jednak po chwili się ogarnąłem.Złapałem moją dziewczynę za rękę i udałem się w stronę schodów . Z racji tego , że były ruchome stanąłem na nich i patrzyłem sb na sklep . Nagle usłyszałem chrząknięcie .Popatrzyłem w górę i zauważyłem Miley stojącą już na szczycie schodów.
-Justin , kochanie nie żeby coś ale te schody są wyłączone i nigdy na nich tu nie dojedziesz !-powiedziała dosyć spokojnie ale widziałem że zbiera jej się na śmiech . Ja nieogarnięty spojrzałem wokół siebie i faktycznie , cały czas stałem w tym samym miejscu .Alee kto by pomyślał , ze ruchome schody się nie ruszają ?No kto ?Bo ja nie . Westchnąłem i zacząłem powoli wchodzić na górę.Nie było to łatwe .Dlaczego ? Schody te miały dość wysokie stopnie a moje spodnie były dość nisko a te dwie rzeczy raczej ze sobą nie grały.Nagle usłyszałem głośny śmiech Miley .Popatrzyłem w dół i zauważyłem że moje spodnie spadły ukazując moje piękne bokserki ze Spongebobem .Myślałem że ma cudna dziewczyna zaraz tam padnie ze śmiechu . Podciągnąłem szybko spodnie i wbiegłem do niej .
-No nie ma się z czego śmiać - udałem obrażonego .
-No trochę jest -nie mogła się opanować ale po minucie już się ogarnęła .
-Zacne bokserki milordzie - walnęła i teraz już oboje wybuchnęliśmy śmiechem . Po 20 minutach ponownie zaczęliśmy szukać drogi .Chodziliśmy w kółko i w kółko kiedy zobaczyłem an suficie wielką dziurę .Jak sądzę od klimatyzacji czy czegoś tam .Taki szyb no .
-Mils -zawołałem moją dziewczynę , która patrzyła się na jakiegoś jebanego chomika za szybką .
-Nooo ?-zapytała nie odwracając wzroku i nadal pukając w szybkę.
-Chodź na chwilę -pociągnąłem moją ukochaną za rękę odciągając ją od tego żyjątka .
-To chyba nasze jedyna ucieczka-powiedziałem wskazując na szyb .Popatrzyła na niego i pokiwała twierdząco głową.
-Też tak myślę -powiedziała - wiesz chyba widziałam tam drabinę więc dostaniemy się tam bez większych problemów - uśmiechnęła się słodko.
-Moja mądra dziewczyna- cmoknąłem ją czule w policzek.
-Ktoś musi w tym związku myśleć-zaśmiała się a ja z nią . Zaraz zaraz czy ona mnie obraziła ? Ej ! No tak nie może być Jeszcze się za to na niej zemszczę , przekona się .Zaśmiałem się złowieszczo w duszy aż w końcu Mils pokazała mi drabinę.Pomaszerowałem po nią i zaraz już wchodziliśmy do szybu . Szedłem za Miley więc miałem niezłe widoki.
-Możesz przestać ?-powiedziała gdy oboje siedzieliśmy już w szybie. Swoją drogą wielkie to to jak ja się tu mieszczę.No na kolanach ale mieszczę .
-Ale o co chodzi?-spytałem zdezorientowany.
-Przestań się gapić na mój tyłek-zaśmiała się . Kurde wyczaiła mnie . Głupkowato się tylko uśmiechnąłem i kiedy ponownie zaczęliśmy "iść" wróciłem do tej cudownej czynności.

Nie wiem ile my się już czołgamy ale mam dość.Czy to centrum handlowe musi być takie wielkie ?!Nagle moja dziewczyna po prostu zapadła się . Na prawdę.Szła przede mną szła i nagle jeb poleciała w dół.Cholernie się wystraszyłam .Przyspieszyłem i zobaczyłem koniec szybu . Matko a jak jej się coś stało.Doszedłem do końca i wyjrzałem.Zobaczyłem moją dziewczynę na dole. Miała cholerne szczęście , że do sklepu chyba dostarczali materace bo wpadła na ciężarówkę pełną ich i na szczęście nic jej się nie stało. Już chciałem wyskoczyć i dołączyć do niej kiedy przypomniałem sb , że muszę mieć jakąś pamiątkę . Bez dłuższego zastanowienia strzeliłem cudną minkę i pstryknąłem pamiątkową focie.Następnie schowałem telefon i wyskoczyłem do mojej dziewczyny .

***
Oczami Miley

Nagle straciłam grunt pod kolanami i nogami . I jeb .Materace . Uff .Miałam cholerne szczęście .Zobaczyłam twarz mojego chłopaka i stwierdzam , że spadłam z dość wysoka . Myślałam , że Justin od razu do mnie dołączy . Zaczęłam się powoli podnosić i schodzić z tej ciężarówki .Justina nie było i nie było.Co on tam do cholery robi ?Zeszłam z tej ciężarówki i zauważyłam jak Bieebs skacze.Nie no co za styl.10 punktów za skok przynajmniej .Nie wiem jak to zrobił ale odbił się od materacy i pierdolnął dupą o ziemię .
-Ałł !-zawył a ja wpadłam w śmiech . Nie mogłam się ogarnąć.Jus podniósł się i intensywnie zaczął masować swoje pośladki .
-Nie śmiej się ze mnie !-oburzył się a ja pokiwałam tylko .
-Kochanie gdzie my jesteśmy ?-zaczął się rozglądać i ja także . Wokół nie było ani siatki ani nic tylko mały lasek .
-Chyba musimy przejść przez ten lasek .-powiedziałam a Jus westchnął .
-Damy radę-powiedziałam i pocałowałam go w czółko . On tylko słodko się uśmiechnął .Złapałam go za rękę i ruszyliśmy w ciemny las.Na początku szliśmy sobie koło siebie drużką a Justin zachowywał się jakby nigdy w lesie nie był doprawdy -.-
-Tu zawsze tyle drzew ?-zadał kolejne bezsensowne pytanie
-Tak Justin , jak to w lesie bywa-powiedziałam spokojnie a on nadal się zachwycał .Myślałam że zaraz normalnie go czymś walnę .Doszliśmy w miejsce gdzie las robi się coraz gęstszy a drzewka niższe..Szłam przodem a Justin za mną.Z tego co słyszałam co chwile obrywał jakąś gałęzią po twarzy co mnie lekko śmieszyło.Miałam dziwne uczucie , że jest ktoś oprócz nas w tym lesie .Ale kto normalny około 2 w nocy łazi po lesie co ? No my to taki wyjątek . Szliśmy już dłuższą chwilę aż wyszłam na jakąś polanę .Odwróciłam się by sprawdzić czy idzie Jus.Nie zdążyłam tego zrobić.Jedyne co ujrzałam to twarz jakiejś dziewczyny a później ciemność ....

-------------------------------------------------------------
Witam was dziewczęta ! Dodałam 86 ! Ale ostatnio szaleje z tymi rozdziałami ! :D Muahaha :D Nie no crazy po prostu. A teraz mam spraw parę :

1.Proszę jak wchodzicie i czytacie to zostawiajcie po sb jakiś ślad ! Błagam , jeden komentarz nie wymagam wiele . Wtedy wiem czy mam po co pisać czy nie :)

2Chciałabym polecić tego bloga :
morethanthis.bloblo.pl/
- dziewczyna pisze bardzo fajnie plus często dodaje rozdziały więc polecam ♥


I jeszcze jedno : ależ ja w siebie dziewczyny wierzę tylko wiem że pisanie troche mi nie wychodzi a ten rozdział to już załamka kompletna :( No nic :* Do nastepnego ♥
Nell♥♥♥♥

Tagi: 86
06.05.2012 o godz. 20:06
Nagle poczułam jak ktoś mnie mocno łapie i wpycha do składzika na miotły ....
Ten ktoś nie był delikatny .O nie .Usłyszałam trzask drzwi . Na szczęście tajemniczy ktoś nie zamknął ich na klucz. Sądzę , że dlatego iż owego klucza nie posiadał.Odczuwałam lekki strach .No może bardziej niż lekki .
-No to teraz już jesteś moja - usłyszałam dobrze znany mi głos.To Jey . To się chłopak uparł.
-Czego ty ode mnie chcesz?-westchnęłam .Byłam zmęczona i nie miałam siły się już z nim kłócić.Jedyną rzeczą na jaką miałam ochotę to powrót do hotelu i przytulenie się do Justina.W zasadzie to dwie rzeczy no ale okej. Chłopak się zaczął zbliżać .Nie widziałam jego twarzy .Wgl nic nie widziałam . Jednak po krokach zdołałam wywnioskować , że jest coraz bliżej.Ja postanowiłam cofać się w tył.Nie wiedziałam do czego jest zdolny.Nie znałam go tak dobrze.Spotkałam się z nim zaledwie dwa , może trzy razy .No dobra może więcej ale jakoś świetnie go nie znam .Już dłuższą chwile cofałam się , jednak nagle na mojej drodze stanęła ściana.No to koniec.Chłopak był coraz bliżej .Moje serce biło coraz szybciej.Zaczęłam nierówno oddychać.Teraz już naprawdę się bałam.Poczułam jego ręce na moich biodrach a zimny , miętowy oddech na mojej szyi.Przeszedł mnie dreszcz a na mojej skórze pojawiła się gęsia skórka.Nie mogłam się ruszyć ani wydać żadnego dźwięku .Chłopak zaczął całować mnie po szyi i wkładać ręce pod koszulkę .
-Odpierdol się !-wrzasnęłam i próbowałam odepchnąć Jeya.Niestety był on silniejszy .Jedynie zaśmiał się szyderczo i dalej macał mnie tymi ohydnymi łapskami. Postanowiłam nie iść po dobroci . Mój wzrok już się wyostrzył i zdolna byłam zobaczyć poszczególne przedmioty .Na półce pod którą stałam zauważyłam kubeł.To mój jedyny ratunek . Niezauważalnie podniosłam rękę i zwaliłam kubeł z półki.Na moje szczęście kubeł spadł idealnie na głowę tego zboka .Żeby było lepiej zajebałam mu z mopa tak , że upadł. Zaczęłam nerwowo szukać drzwi.Jey klął pod nosem na mój temat i próbował się pozbierać.W końcu znalazłam klamkę.Szybko na nią nacisnęłam i wybiegłam na korytarz.W budynku już nikogo nie było .Zaczęłam biec w stronę drzwi . Otworzyłam je z mega siłą i wypadłam na dwór. Padał mega deszcz . Wzrokiem zaczęłam szukać samochodu .Stał kawałek dalej na parkingu .Usłyszałam głos Jeya.
-Wracaj tu suka-darł się .Nie miała innego wyjścia . Zaczęłam jak najszybciej biec w stronę samochodu . Odwróciłam się na moment.Biegł za mną.Miał w ręku nóż . Byłam cała przemoczona.W końcu dobiegłam do auta.Nerwowo przeszukiwałam torebkę w celu znalezienia kluczyków. Tek psychopata był coraz bliżej. W ostatniej chwili odnalazłam to czego szukałam.W ekspresowym tempie wsiadłam do środka i wsadziłam kluczyki do stacyjki.Odpaliłam samochód i jak najszybciej odjechałam z tamtego miejsca.Nie patrzyłam czy przejeżdżam na czerwonym czy zielonym świetle.Nie obchodziło mnie to .Chwilę potem byłam już przed hotelem.Biegiem wleciałam do windy i mocno nacisnęłam guzik z moim piętrem . Chwile potem byłam już w swoim i Jusa pokoju.Zamknęłam za sobą drzwi i osunęłam się po nich .Moje serce waliło jak oszalałe . Dopiero uspokoiłam się gdy popatrzyłam na słodko śpiącego Justina. Uśmiechnęłam się szeroko i wstałam z podłogi .Cmoknęłam Justina w policzek i weszłam do łazienki . Umyłam swoje ciało dokładnie żelem waniliowym a włosy truskawkowym szamponem .Owinęłam swoje ciało ręcznikiem i rozczesałam włosy . Podsuszyłam je suszarką i ubrałam się w piżamkę. Wyszłam z łazienki i od razu wtuliłam się w ciepłe ciało chłopaka.

***
Następny Dzień

Obudziłam się niewyspana.Chyba zacznę się do tego przyzwyczajać . Wyłączyłam denerwujący budzik i przetarłam zaspane oczy . Justin nadal mógł sobie słodko spać.Pocałowałam go czule w policzek i wstałam.Udałam się do łazienki.Wzięłam orzeźwiający prysznic , który postawił mnie na nogi. Ubrałam się , lekko umalowałam , uczesałam włosy i już musiałam wychodzić.Ostatni raz cmoknęłam Justina i pogłaskałam go po policzku. Chwilę potem już siedziałam w samochodzie .Bałam się spotkania z Jeyem . Niestety muszę jechać na próby.Pogadam ze Scootem czy nie mógłby go zwolnić .


Próba trwała już z 6 godzin a ja padałam.Postanowiliśmy na dzisiaj skończyć.Zebrałam swoje rzeczy i już chciałam wychodzić.
-Zemszczę się - usłyszałam cichy szept za sobą .Nie musiałam się odwracać.Wyszedł z sali i zostawił samą.Byłam zdenerwowana , zła , smutna sama nie wiem.Wyszłam z sali i skierowałam się do garderoby. Trzasnęłam drzwiami i walnęłam się na kanapę .Niby nic w tym nadzwyczajnego gdyby nie to , ze usłyszałam jak ktoś błaga żebym zeszła.Wystraszona wstałam z kanapy natychmiastowo .Duchy?Nie. A co ujrzałam na kanapie?Ucieszoną mordę Chrisa.
-Jesteś lekka ale jak tak jebniesz mi na jaja to boli-powiedział trzymając się w kroku.
-Jakie jaja?-popatrzyłam na niego z uśmiechem a on zmierzył mnie morderczym wzrokiem.
-Oberwiesz kiedyś za to -powiedział a ja się zaśmiałam.
-Wszystko fajnie tylko co ty do cholery robisz w mojej garderobie?!-spytałam bo gnębiło mnie to pytanie a tak poza trochę mnie przestraszył .
-A tak wpadłem bo wiem , że tęskniłaś-uśmiechnął się jak jakiś debil a ja tylko twierdząco pokiwałam.Usiadłam koło niego i jak zawsze się wygłupialiśmy .Niestety musiałam go wygonić bo zaraz miał przyjść Timbaland.Powiedział , że będzie czekał na mnie przy automacie z żelkami.Pewnie wszystkie zje,ale dobra.Praca z Timbalandem jak zawsze szła dobrze.Z facetem pracuje się wręcz świetnie.Po godzinie on musiał iść już i szczerze nawet się z tego cieszyłam.Popatrzyłam na zegarek .Tak jak podejrzewałam , 1 w nocy . Zmęczona założyłam sweterek i wyszłam z garderoby.Chris jak obiecał czekał przy automacie z żelkami a raczej przy tym co po nim zostało Zjadł je wszystkie.Nawet paczuszki nie zostawił , nawet jednej niewinnej żelki.Ile ten chłopak w sobie mieści .
-Idziemy ?-uśmiechnął się a ja tylko pokiwałam . Ruszyliśmy ku mojemu samochodowi .
-Kurwa-syknęłam gdy byliśmy już obok.Ktoś mi przebił opony .Nawet podejrzewam kto .Jebany Jeydon , Zabije go .
-Co my teraz zrobimy ?-spytał się Chris
-Została nam komunikacja miejska-powiedziałam zrezygnowana.Nie chodzi o to , że jestem wielką gwiazdką i moja noga nigdy nie stanie w autobusie.Raczej chodzi o to , że byłam cholernie zmęczona .Jednak nie mieliśmy wyboru.Zostawiając samochód skierowaliśmy się wzdłuż ulicy w prawo . Szliśmy rozmawiając i się śmiejąc.Nagle Chris zauważył wielką reklamę żelek .Reklama była na takim wielkim telewizorze. Polegała na tym , że kolorowe misio żelki tańczyły razem i śpiewały durną pioseneczkę , która utykała w mózgu .Coś jak mięsny jeż . Chris tak się zapatrzył , że nie zauważył znaki i przywalił w niego .Runął na ziemie jak długi .Ja dostałam ataku śmiechu .
-To nie śmieszne-próbował się podnieść ale mu to nie wychodziło.Złapał się słupa i próbował wstać dzięki niemu i wtedy ... słup złamał się , wyrwał z kostki sama nie wiem i ponownie jebnął w głowę Chrisa.Ponownie wpadłam w niepohamowany śmiech . Pomogłam mu wstać i jak najszybciej stamtąd uciekliśmy . W końcu dobiegliśmy do przystanku.W tej podejrzanej maszynie kupiliśmy bilety i czekaliśmy na autobus.Przyjechał po 10 minutach . Był pusty więc usiadłam na wolnym miejscu.Chris niestety miał za dużo energii i postanowił nie siadać.Ruszyliśmy . Na początku było spokojnie aż do czasu kiedy Kryśka zaczęła tańczyć na rurze.
-Chris ogarnij dupę - mówiłam przez śmiech a on nic sobie z tego nie robił.Wręcz przeciwnie nadal wywijał tyłkiem.W końcu nasza podróż się skończyła.Na szczęście ten autobus miał przystanek zaraz obok hotelu.Wysiedliśmy z autobusu i pomaszerowaliśmy w stronę hotelu.Chris wynajął sobie pokój i tak rozeszliśmy się . Po cichu , na palcach weszłam do pokoju mojego i Justina.Już spał . Podeszłam do niego i przeczesałam palcami jego włosy .Pogładziłam delikatnie policzek i lekko pocałowałam.Zobaczyłam że na mojej poduszce leży moje zdjęcie a obok niego karteczka . Obeszłam więc łóżko i usiadłam po mojej stronie.Wzięłam kartkę do ręki i zaczęłam czytać:Miley jak będziesz rano wychodziła połóż to zdjęcie z powrotem na poduszkę . Chcę widzieć twoją twarz gdy się obudzę.Tęsknie:( i kocham Pod spodem było narysowane serduszko.Zrobiło mi się przykro . Też za nim tęsknie.Nie mogę tak tego zostawić.Wzięłam telefon i zamknęłam się w łazience .Wybrałam telefon do Scootera.
-Halo ?-odebrał zaspany
-Hej Scoot przepraszam że cię budzę ale mam sprawę - powiedziałam przepraszającym tonem
-No dawaj-pośpieszył mnie
-Daj nam jutro wolne-powiedziałam .Po długich namowach dał nam jutro mini urlop! Cały dzień z Justinem . Szczęśliwa wzięłam prysznic , umyłam ząbki i przytuliłam się do Jusa.Chwilę po tym usnęłam .

***
Następny dzień


-Kurwa- zaklęłam pod nosem i wyłączyłam budzik.Wczoraj zapomniałam go wyłączyć i znowu mnie obudził . Grrr. Mój drogi mózgu myśl czasem !Zdenerwowana na siebie postanowiłam iść dalej spać .Niestety po 20 minutach kręcenia się stwierdziłam , że nie usnę.Wstałam i skierowałam się do łazienki .Wzięłam prysznic i ubrałam się .Włosy wysuszyłam dokładnie suszarką i zrobiłam fryzurę . Lekko się umalowałam . Nałożyłam lekkie poprawki i oceniając mój wygląd na nieźle wyszłam z łazienki .Popatrzyłam na zegarek - 9 :00.Postanowiłam obudzić mojego chłopaka.Usiadłam na nim okrakiem i zaczęłam delikatnie całować po twarzy .Po chwili na jego twarzy pojawił się szeroki uśmiech . Otworzył swoje oczy i ujrzałam cudne , czekoladowe tęczówki .Chłopak wpił się zachłannie w moje usta jednak nagle przerwał.
-Powinnaś być już na hali !-powiedział zestresowany
-Chciałeś obudzić się i widzieć moją twarz to proszę bardzo - uśmiechnęłam się szeroko .
-Kochanie ale Scoot cię zabije - powiedział zmartwiony .
-Dał nam wolne- zaśmiałam się a na buzi Jusa zagościł wielki banan.Podniósł się lekko i oparł na swoich łokciach .Przybliżył swoją twarz do mojej i połączył nas w gorącym i namiętnym pocałunku .Nasza wymiana śliny trwała dosyć długo .
-Justin wstawaj idę ci pokazać jakim pięknym krajem jest Polska -uśmiechnęłam się i zeszłam z chłopaka.
-To już koniec całusów ?-powiedział z miną zbitego psa
-No kochanie później - powiedziałam a Justin poruszył zabawnie brwiami.Rzuciłam w niego poduszką na co jęknął . Chwile potem wstał i dając mi po drodze całusa zniknął za drzwiami łazienki.Ja pościeliłam nasze łóżko i czekałam na chłopaka . W końcu wyszedł z tej łazienki .
-Ile można ?!-zapytałam wgapiając się w niego .
-Trzeba czasu by tak wyglądać-powiedział i obrócił się . Ja parsknęłam śmiechem .
-No tak tak -powiedziałam szybko.Złapałam chłopaka za rękę i wyszliśmy z hotelu.Postanowiłam na sam początek wybrać się z Jusem na starówkę .
-Justin załóż kaptur i okulary , dzisiaj posługujemy się komunikacją miejską -powiedziałam z uśmiechem a mina Justina - bezcenna. Pociągnęłam go za rękę i sama założyłam okulary na oczy.Zakupiłam mu bilety i wsiedliśmy do autobusu .Usiedliśmy niezauważalnie z tyłu . Na szczęście o tej porze w autobusach byli jedynie emeryci . W jakieś 30 minut dojechaliśmy do celu .Zaczęliśmy spacerować i wgl . \
-Pójdę po jakieś lody - powiedziałam i skierowałam się do budki .Chwile później usłyszałam pisk Justina .Odwróciłam się w jego stronę i zobaczyłam mojego chłopaka , który jest atakowany przez gołębie .Jebłam lodami o glebę i pobiegłam mu pomóc . Po 20 minutach jechaliśmy już do centrum handlowego.Justin był wkurwiony na gołębie . Ale to była jego wina bo był samolubny i nie chciał się podzielić swoją bułką . Wysiedliśmy przy centrum handlowym i weszliśmy do środka. Nie wiem jak ale na łażeniu po sklepach zleciał nam cały dzień .Już mieliśmy wracać kiedy przy wyjściu Justin zauważył wielki basen z kulkami .Wiecie takimi kolorowymi dla dzieci . Popatrzył na mnie i na basenik i znowu na mnie , powtarzając parę razy tę czynność.
-Nie-powiedziałam i pokręciłam głową na co on się tylko uśmiechnął .Odstawił torby z zakupami , wziął mnie na ręce i zaczął biec w stronę baseniku. Wskoczył tam razem ze mną i od razu utonęliśmy w kulkach . Całowaliśmy się długo i namiętnie.Nawet nie wiem ile to trwało .W końcu się wyłoniliśmy i ku mojemu zaskoczeniu w centrum nie było żywej duszy.Spojrzałam na zegarek 23:50 oraz na drzwi gdzie pisało :Centrum zamykamy o 23:00.Kurwa zamknęli nas!
-Justin zamknęli tu nas!-wrzasnęłam
-Oj kochanie to spędzimy namiętną noc w basenie z kulkami i jutro nas wypuszczą-powiedział mega spokojny
-Justin jutro jest święto narodowe i nikogo tu nie będzie !-powiedziałam poddenerwowana
-Ups...-powiedział chłopak i podrapał się po głowie...
------------------------------------------------------------
No macie 85 :D Ja już chyba na serio nie umiem pisać !O.o patrzcie jakie chujostwo ! Przepraszam -.- Myślałam że wyjdzie coś fajnego a tu chuj ;/
Nell♥♥♥♥
Tagi: 85
05.05.2012 o godz. 20:54
-Tęskniłaś ?-usłyszałam głos mówiący bezpośrednio do mojego ucha.....
Przeszedł mnie nieprzyjemny dreszcz .Nie musiałam się odwracać by wiedzieć kto za mną stoi.Jey .
-Boisz się mnie ?-spytał zachrypnięty
-Nie-odpowiedziałam zdecydowanie .
-Wtedy w lesie wyglądałaś jakbyś się bała -powiedział i zaczęłam odczuwać lekki strach .Czyli to był on .On cały czas mnie śledził , podglądał .Nie chciałam mu jednak pokazać , że odczuwam strach .
-Nie bałam , ćwiczyłam szybkie bieganie po lesie w razie jakby mnie wampir gonił-powiedziałam byle co i odeszłam od chłopaka .Weszłam do autobusu i rozsiadłam się wygodnie na kanapie.Chwilę później dołączył do mnie.Wtuliłam się w mojego chłopaka a on bawił się moimi włosami.Pierwszy koncert z trasy jest w Polsce.Tak jak chciałam .To moja ojczyzna i w niej chce dać swój pierwszy ważny koncert podczas trasy.Mam mega nerwa .Dawałam już parę koncertów ale nie tak dużych i nie tak dużo.Do tego z Justinem.Odczuwam lekką presje.Czemu ?Justin ma wielkie doświadczenie.A ja? Ja nie mam prawie wgl doświadczenia .Boje się że wygłupie się przy nim .
-Kochanie coś nie tak ?-spytał Jus widząc mnie zmartwioną .
-nie nic -powiedziałam mało przekonująco .Nie chciałam się przyznawać co do mojego lęku.Wiem , że by mnie nie wyśmiał ale jednak wole zatrzymać to dla siebie .
-Na pewno ?-upewniał się chłopak
-Tak kochanie -wymusiłam uśmiech i musnęłam jego rozgrzany policzek .
-Gorąco tu nie ?-spytałam by tylko jak najszybciej zmienić temat .
-Trochę -powiedział-pójdę poproszę kierowce żeby włączył klimatyzację kochanie.Zaraz wrócę -powiedział , pocałował namiętnie i odszedł.Zauważyłam , że chłopaki rozkładają PlayStation .
-W co gracie ?-spytałam podchodząc do nich
-W Fife , grasz?-spytał Jo
-Ale ja nie jestem w tym zbyt dobra-powiedziałam przekonująca chociaż akurat skromnie mówiąc byłam w tym świetna.Kiedyś każdego wieczora grałam w to z Mitchem i Em .
-Nic nie szkodzi najwyżej przegrasz-powiedział z uśmiechem Nick.W tym momencie wszedł Justin .
-To co kto przegra musi podrwac Scootera ?-spytałam z uśmiechem
-Nie wiesz co mówisz mała .Chcesz go podrywać?-zaśmiał się Jo , z którym właśnie miałam grać.
-Zobaczymy -powiedziałam cicho i założyliśmy się .Kto przegra musi poderwać Ushera i to w miejscu publicznym w bardzo seksownym stroju.Wybraliśmy kluby i zaczęliśmy grać.Na początku udawałam , że wgl nie mam pojęcia co mam robić.Jednak po 10 minutach dałam sobie spokój i zaczęłam grać na poważnie.W końcu wygrałam 15 :2.
-Kłamałaś !-wydarł się Jo
-Wygrałam ooo tak ! Oł jee-zaczęłam odpierdalać jakiś taniec radości .
-To niesprawiedliwe !-oburzał się Jo
-Ograła cię moja dziewczyna -powiedział Jus obejmując mnie od tyłu i kładąc głowę na ramieniu a ja się zaśmiałam .
-Znajdę ci coś seksownego w walizce , na pewno Usher na ciebie poleci-powiedziałam ze śmiechem a on tylko prychnął.Nasze śmiechy przerwał Scoot który prosił żebyśmy usiedli.Justin usiadł na kanapie a ja na jego kolankach.Objął mnie w pasie o mocno do siebie przytulił.
-Już jutro będziemy w Polsce(ta wiem , że to tak szybko nie idzie bo ja na Floryde lece 17 ale ciii :D).Będziemy mieli tydzień na próby więc przygotujcie się na ciężką pracę i się lepiej wyśpijcie .-powiedział i niknął w swej mini sypialni .My z Jusem też postanowiliśmy pójść spać.Zamknęliśmy się w sypialni , ja założyłam piżamkę a Jus jak zwykle spał tylko w swoich bokserkach .Dziwne , że on śpi prawie nago a jest taki gorący .Może kiedyś połknął kaloryfer..No to by wyjaśniało i ciepło i sześciopak na brzuszku.Wgl o czym ja myślę.
-Dobranoc skarbie-powiedział mi Justin do ucha i pocałował w usta.Następnie mocno mnie przytulił a chwilę później czułam jak jego oddech się wyrównał.Szybko usnął, poszłam w jego ślady.

***

Następny dzień

Obudziłam się wyspana.Justina nie było już obok mnie. Spojrzałam na zegarek.Wskazywał godzinę 11 .Dziwne .Ostatnio wstawałam wcześniej .No nic.Chociaż się wyspałam czego teraz zapewne będzie mi brakowało.Przeciągnęłam się leniwie i wstałam z łóżka.Wzięłam szybki prysznic i ubrałam się , uczesałam , lekko umalowałam i wyszłam z łazienki.
-Hej wszystkim-powiedziałam wychodząc z sypialni i widząc chłopaków jedzących śniadanko.
-Hej -odpowiedzieli uśmiechem
-Hej misiu-powiedziałam do Justina i dałam mu namiętnego buziaka , którego on odwzajemnił .
-Blee, no weźcie bo rzygnę tęczą-powiedział Nick a wszyscy wybuchnęli śmiechem .
-Kochanie chcesz coś zjeść?-spytał się Justin
-Nie , nie jestem głodna -powiedziałam z uśmiechem
-Będziemy za jakieś 3 godziny -powiedział Scoot a ja się uśmiechnęłam .Oczywiście w Polsce mamy 3 koncerty .W Warszawie , Gdańsku i Łodzi .A później nie wiem ale chyba Hiszpania .Nie pamiętam dokładnie.Po drodze jeszcze jakaś gala.Plan mamy nieźle napięty.Usiadłam sobie na kanapie obok Jo.
-Gotowy na podryw?-zaśmiałam się
-No pewnie-take się zaśmiał.To lubiłam w Jo.Dokładniej dwie cechy.To , że dotrzymywał słowa i , że miał do siebie dystans. Potrafił się z siebie śmiać co jest jego wielkim plusem .Gadałam z nim jeszcze przez długi czas kiedy podszedł do mnie Justin.
-Kochanie chodź na chwilę do naszej sypialni -powiedział swoim aksamitnym głosem wprost do mojego ucha ja tylko pokiwałam , przeprosiłam Jo i skierowałam się do sypialni zaraz za Justinem .Otworzył mi drzwi i weszłam do środka.Justin wszedł zaraz za mną i zamknął drzwi .
-Co kochanie chciałeś ?-spytałam odwracając się w stronę chłopaka.Ten nic nie odpowiedział.Uśmiechnął się tylko niegrzecznie i podszedł do mnie blisko.Bardzo blisko.Musnął moje usta i lekko popchnął na łóżko .Upadłam na nie .Justin zdjął bluzę i rzucił gdzieś w kąt.Położył się na mnie i zaczął całować po szyi .Jego ręka gładziła moje udo .Podwijał moją sukienkę coraz wyżej i wyżej .Nie powiem , podobało mi się to.Zdjęłam z niego koszulkę co jeszcze bardziej skłoniło do działań.Nagle ktoś wszedł do pokoju.
-Fuuuuu, weźcie się hamujcie -powiedział Jo
-Czego ?-spytał Jus
-Już jesteśmy -powiedział Jo i wyszedł
-Dokończymy to potem wymruczał Jus .Podnieśliśmy się , poprawiłam sukienkę i chciałam wyjść ale Justin mnie jeszcze zatrzymał.
-Daj namiętnego buziaka to cie puszcze -powiedział z uśmiechem.Przybliżyłam się więc do niego i dałam namiętnego buziaka.Tym sposobem grzecznie mnie wypuścił.Wyszliśmy z autobusu trzymając się za ręce.Na szczęście żadni paparazzi nie mają tu wstępu ani fani .Tydzień pracy się właśnie zaczął.
-Miley za mną Justin za Usherem - już na początku nas rozdzielili.Poszłam grzecznie za Scooterem .Zaprowadził nas do jakiejś wielkiej sali .
-Tutaj będziemy ćwiczyli .Z racji , że nie znacie się nawet to poznajcie i weźcie do pracy -powiedział Scoot i wyszedł.Postanowiliśmy się poznać.Wszyscy są naprawdę zajebiści.Wszyscy oprócz Jeya.Cały czas się na mnie patrzy i przygryza wargę co mnie bardzo denerwuje.
-Dobra bierzmy się za układy-powiedział Mat i wstaliśmy .Włączyliśmy moją piosenkę.Zaczęliśmy tańczyć .Nie powiem ale byli świetni . I to każdy .Nawet Jey .Skończyliśmy późno i już chciałam iść do Jusa i jechać do hotelu bo byłam mega zmęczona kiedy zza jednych drzwi wyszedł Usher.
-Miley możesz na chwilkę -poprosił mnie gestem do pomieszczenia.Westchnęłam i weszłam do środka a tam ku mojmu zdziwieniu siedział Timbaland .Nie powiem , uwielbiałam gościa .Przywitał mnie miłym uśmiechem .Weszłam do środka i usiadłam na kanapie na przeciwko niego.
-Miley mamy propozycję .Może napiszecie jakiś kawałek a po trasie nagramy go w studiu hmm ?-powiedział a ja zamarłam .Ło boiu , Ło boziuu !.
-No pewnie , że chcę !-powiedziałam -po chwili zacieszu we wnętrzu mnie .
-Tylko nikt nie może o tym wiedzieć , nikt rozumiesz? Nawet Justin-powiedział Usher a ja twierdząco pokiwałam .Później wszystko obgadaliśmy i byłam wolna . Wyszłam ucieszona z pomieszczenia i udałam się na parking.Justin czekał już w samochodzie .Wsiadłam na fotel pasażera i cmoknęłam go w policzek.Chłopak tylko się uśmiechnął i odpalił samochód .
-Co tak długo cię nie było?-spytał kiedy stanęliśmy na światłach .Już chciałam mu powiedzieć o tym że będę nagrywała numer z Timbalandem ale się powstrzymałam.
-No wiesz my musimy dużo ćwiczyć -powiedziałam przekonywująco i skończyłam tym samym temat .W końcu dojechaliśmy pod hotel.Zaparkowaliśmy auto pod hotelem i zabraliśmy z niego bagaże .Weszliśmy do recepcji i odebraliśmy klucz do swojego pokoju i wsiedliśmy do windy .Justin patrzył się na mnie jak na ostatnie ciastko w sklepie . Nie wiedziałam o co mu chodzi . W końcu winda stanęła na naszym piętrze.Wysiadłam pierwsza i skierowałam się do naszego pokoju.Jus szedł zaraz za mną . W końcu odnalazłam to czego szukałam .Otworzyłam drzwi i weszłam do środka. Nie powiem .W pokoju było cudownie . Ale tego można było się spodziewać po pięciogwiazdkowym hotelu .Postawiłam torbę na podłodze i chciałam już położyć się spać kiedy poczułam ciepłe ręce oplatające moją talie .
-Mieliśmy coś dokończyć-wymruczał mi do ucha na co przeszedł mnie przyjemny dreszcz.Odwrócił mnie abym była twarzą do niego i wpił się w moje usta. Całował bardzo zachłannie i namiętnie. Zdjął pasek od mojej sukienki i rzucił o gdzieś w kąt.Popchnął mnie na łóżko , zdjął z siebie kurtkę i położył się na mnie .Zdjęłam z niego koszulkę a on zaczął rozpinać zamek od mojej sukienki .Poszło mu to dość sprawnie bo chwile potem byłam już w samej bieliźnie . Także zdjęłam z niego spodnie i tak przy okazji bokserki.Justin szybko pozbył się mojej bielizny .Chwilę potem poczułam jak delikatnie we mnie wchodzi ....
***
Następny dzień

Obudziłam się za pomocą budzika . Byłam mega zmęczona .Całą noc uprawialiśmy sex a teraz muszę wstawać na próbę .Przetarłam oczy i usiadłam .Przeciągnęłam się leniwie.Justin jeszcze słodko sobie spał.On ma próby 2 godziny później więc może sb spać.No tak jak dał już tyle koncertów to może sobie olewać nawet próby.Westchnęłam , wstałam i udałam się do łazienki.Wzięłam orzeźwiający prysznic i ubrałam się.Uczesałam oraz lekko umalowałam.Cmoknęłam Justina w policzek i wyszłam z pokoju.

Matko ćwiczyliśmy z 8 godzin i naprawdę szło już nam świetnie . Chłopaki są niesamowici.Skończyliśmy próby i udałam się do pokoju gdzie czekał na mnie Timbaland.Z nim także świetnie mi się pracowało. Około 1 w nocy byliśmy już tak zmęczeni , że postanowiliśmy iść spać.Pożegnaliśmy się i ja ruszyłam w stronę wyjścia jednak nie doszłam do niego.Nagle poczułam jak ktoś mnie mocno łapie i wpycha do składzika na miotły ....
------------------------------------------------------------
Eloszka ^^ Beznadziejny 84 .Nudny ugh i to jak -.- ale cóż ja mg poradzić jak nie umiem pisać:( Eh no nic
Tagi: 84
04.05.2012 o godz. 14:06
Poczułam jak ktoś łapie mnie za nadgarstek .....

Przeszedł mnie mało przyjemny dreszcz.Nie dlatego , że było mi zimno .Nie.Tajemnicza postać nadal trzymała moją rękę .Spróbowałam ją wyrwać ale nic to nie pomogło . Szarpnęłam mocniej niestety mój nadgarstek nadal był ściskany .Zaczęłam trochę panikować .
-Puść mnie !-wrzasnęłam i wtedy poczułam że mnie przytula.Wyczułam dobrze znane mi perfumy .
-Kochanie to tylko ja , spokojnie-wyszeptał mi do ucha swym aksamitnym głosem Justin .
-Wystraszyłeś mnie .-powiedziałam wtulając się w jego tors- co ty tu robisz ?-spytałam ciekawa.
-Zobaczyłem , że cię nie ma w domu więc zacząłem się martwić.Domyśliłem się , że pewnie wezwali cię do studia więc tu przyjechałem -powiedział i czule pocałował mnie w nos.
-Miało być w usta ale z racji tego , że jest ciemno nie trafiłem - zaśmiał się i ja także.
-A nie wiesz co ze światłem ?-spytałam ponieważ nadal nie zaświeciła się ani jedna latarnia.
-Nie mam pojęcia.Pewnie im coś siadło.Wiesz trochę niebezpiecznie teraz jechać samochodem skoro nie ma świateł.Wiesz jak ludzie teraz jeżdżą . Chodź się przejdziemy -powiedział Justin i złapał mnie za rękę .Propozycja spaceru z moim ukochanym była bardzo kusząca.
-No to chodźmy - uśmiechnęłam się i cmoknęłam go w policzek .Ruszyliśmy przed siebie .
-Po co byłaś w studiu ?-zapytał Jus po jakiś 20 minutach drogi .
-A bo wiesz jadę na trasę koncertową z takim jednym.....-zaczęłam mówić powolutku
-Z kim ?!-ożywił się Justin
-A taki.Mega przystojny i urooooczy -mówiłam cały czas kręcąc włos na palcu .
-Nigdzie nie jedziesz ! Ja znam taki typ ! Przystojny , uroczy ! Wiadomo co mu w głowie !-oburzył się Jus
-Jus ale...-chciałam mu w końcu powiedzieć , że to chodzi o niego .
-Żadnych ale ! Nigdzie nie jedziesz ! Na pewno nie z jakimś napalonym gogusiem !-powiedział stanowczo
-Justin ta trasa ma być wspólna z tobą baranie-powiedziałam jak najszybciej by mi nie przerwał.
-A to co innego ! Z tym napaleńcem to możesz jechać -powiedział kompletnie zmieniając ton i całując mnie w usta .Zaśmiałam się i wtuliłam w chłopaka. Szliśmy rozmawiając o tym jak się poznaliśmy .Jak zmieniliśmy się od tego czasu .Mieliśmy przy tym niezły ubaw.Po jakiś 2 godzinach doszliśmy do domu.
-No nareszcie -zaśmiałam się
-Oj nie przesadzaj , byłaś ze mną czyli było fajnie-powiedział Jus a ja wybuchnęłam śmiechem
-Wmawiaj sobie -powiedziałam i zdjęłam sweter.
-Kochanie ....-wymruczał mi do ucha Jus obejmując mnie w tali .
-Tak ?-spytałam odwracając się do niego twarzą .
-Wiesz skoro nie ma światła , internetu , telewizji to może....-zaczął przedłużać
-To może co ?-spytałam ze słodkim uśmiechem którego on i tak pewnie nie widział .Niestety już nie otrzymałam odpowiedzi .Jedyną odpowiedzią było wpicie się w moje usta.Nie przeszkadzało mi to ani trochę .Poczułam jego chłodne ręce pod moją bluzką .Przeszedł mnie przyjemny dreszcz a na mojej skórze pojawiła się gęsia skórka .
-Już chyba wiesz co możemy robić -powiedział gdy przerwał na chwilę pocałunek i nie dając mi dojść do słowa ponownie zaczął mnie całować .Wziął mnie na ręce i zaczął nieść na górę.Dotarł do naszej sypialni.Rzucił mnie na łóżko a drzwi zamknął z kopa . Powoli ściągnął ze mnie bluzkę ......


Następny dzień
-Miley kochanie wstawaj -usłyszałam głos mojego chłopaka który drażnił skórę na mojej szyi swoimi ustami .Uśmiechnęłam się .Jak zawsze pięknie pachniał.
-Kochanie nie chce mi się , ja to bym sobie jeszcze pospała -powiedziałam przekręcając się na drugi bok i próbując ponownie usnąć .Poczułam ręce Jusa na moim ciele.Oplótł nimi moją talie i poczułam , że jestem niesiona.Nawet nie chciało mi się otworzyć oczu .Poczułam pod sobą zimną powierzchnię a chwilę później zimne krople wody na swoim ciele .Momentalnie otworzyłam oczy czego wynikiem było ujrzenie uśmiechniętej twarzy mojego chłopaka.Już chciałam na niego nakrzyczeć , że tak brutalnie mnie budzi ale on zaczął mnie całować więc nic z mojego krzyczenia nie wyszło.
-Kochanie Scoot dzwonił musimy iść do studia bo wyjeżdżamy w trasę dzisiaj wieczorkiem więc się ruszaj - powiedział Jus a ja tylko cmoknęłam go w policzek .Wzięliśmy wspólny prysznic następnie ubrałam się uczesałam umalowałam i zeszłam na dół.Chwilę potem zszedł Jus.
-Wiesz pięknie wyglądasz , jak zawsze -powiedział i pocałował mnie w usta a ja się zaśmiałam .Następnie zjedliśmy śniadanie , wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy w stronę studia .Dojechaliśmy w jakąś godzinę ze względu na korki .Wysiedliśmy i jak najszybciej skierowaliśmy się do studia .
-Hej -przywitałam się ze wszystkimi i Jus również.
-Więc Justin znasz już swoją ekipę a teraz Miley przedstawimy ci twoich tancerzy -zwrócili się do mnie i do pokoju weszło 5 chłopaków.Myślałam że padnę gdy zauważyłam ostatniego z nich .To był Jey ! Uśmiechnął się do mnie cwaniacko i stanął razem z resztą .Przestawiali mi ich ale ja nie mogłam się skupić . Justin też chyba nie był zadowolony z faktu , że go widzi .Później ustaliliśmy wszystko dokładnie .Reszta ekipy to ekipa Justina .Wszyscy się dobrze znamy więc nie będzie problemu .Następnie wyszliśmy razem ze studia by się spakować.Spakowaliśmy się szybko i pojechaliśmy na miejsce spotkania gdzie stały już dwa autobusy .Justin poszedł zapakować nasze walizki a ja stałam i czekałam na niego.
-Tęskniłaś ?-usłyszałam głos mówiący bezpośrednio do mojego ucha.......
------------------------------------------------------------
Hej , witajcie :) No proszę .Obiecałam w weekend i jest 83 rozdział :)Beznadziejny i nudny ale ja naprawdę się starałam .Widocznie nie wyszło:) Pod ostatnim rozdziałem było trochę mało komów ale czemu się dziwić jak ktoś piszę tak beznadziejnie jak ja :( No nic .Kolejny rozdział no nwm kiedy ale postaram się jak najszybciej :) Kocham was <3

Nell <3


Nie wiem jak wy ale ja uważam , że na żywo śpiewa cudownie i ma wielki talent :) A jest mało znana nie ? Polecam przesłuchać sb to video na prawdę kawał głosu <3
Tagi: 83
21.04.2012 o godz. 20:54
Wczoraj do niczego nie doszło ? A dlaczego ? Bo mała się obudziła i Justin musiał lecieć i ją uspokajać bo bardzo płakała a ja w tym czasie tak jakoś usnęłam .Dzisiaj stąd wyjeżdżamy i o dziwo wstałam pierwsza !Wiem , wiem to dziwne ale nie wiem co mnie podkusiło.Może ciekawość dzisiejszego spotkania z Em , świadomość powrotu do Ameryki czy może strach przed tym tajemniczym gostkiem ?Cały czas wysyła mi te dziwne smsy.Albo mnie obserwuje dla jaj albo jest posrany .Dokończyłam poranny prysznic i owinęłam ciało ręcznikiem . Umyłam zęby i wytarłam się.Następnie ubrałam , lekko umalowałam i związałam włosy .Gotowa wyszłam z łazienki .Justin jeszcze sobie słodko chrapał . Wyszłam więc po cichu z pokoju i zajrzałam do pokoju małej .Ta już nie spała .Czego się mogłam spodziewać.Ubrałam ją , wzięłam na ręce i zeszłam na dół.Zrobiłam jej jedzonko i nakarmiłam .Byłabym świetną matka skromnie mówiąc .Po skończeniu zachwycania się samą sobą zrobiłam sobie śniadanie i zjadłam je .
-Chyba trza obudzić Justina nie ?-powiedziałam do małej i wzięłam ją na ręce .Weszłyśmy na górę i wkroczyłyśmy do sypialni .Justin nadal spał tylko na drugim boku .Położyłam małą a sama zaczęłam go cpykać.
-Wstawaj !-zaczęłam mu się drzeć do ucha kiedy cpykanie nie pomogło.I popatrzcie !Obudził się !
-Cześć kochanie -pocałował mnie w policzek gdy tylko się obudził .Ja się szeroko uśmiechnęłam .
-Ruszaj dupę niebawem wyjeżdżamy - cmoknęłam go w usta i wyszłam z małą z pokoju.Zebrałam wszystkie nasze rzeczy i do końca spakowałam .Niedługo potem Justin zszedł na dół.
-Kochanie głodny jestem -wymruczał mi do ucha
-To se coś zrób -powiedziałam zajęta sprawdzaniem czy wszystko zabraliśmy
-Ale mi się tak nie chcę -powiedział przeciągając ostatnie słowa
-To niestety będziesz głodny -zaśmiałam się i dopiero na niego popatrzyłam .
-Zacny dresik milordzie - strzeliłam po polsku i się zaśmiałam.
-Co?-spytał się Justin
-Nic , nic -zachichotałam
-Jak ja nie lubię jak gadasz nie po moim języku i nie wiem o co chodzi !-oburzył się Justin a ja go nadal postanowiłam denerwować.
-Oj naprawdę ?Tak mi przykro . -mówiłam po polsku a on już się robił czerwony ze złości.
-Nauczę się - powiedział strzelając focha i zniknął w kuchni.
-To nie takie łatwe-powiedziałam pod nosem i usiadłam na schodach .Wszystko spakowane więc mogłam odpocząć. Znalazłam jakąś gazetę i zaczęłam sb ją czytać.Nic ciekawego .Jakieś durne , oklepane plotki , w których nie ma ani krzty prawdy .Zamknęłam więc gazetę i oczekiwałam aż Justin się naje . Po 10 minutach już siedzieliśmy w samochodzie i jechaliśmy ku domowi .


Droga minęła nam w przyjemnej atmosferze.Ciągle się śmieliśmy .Właśnie idę na spotkanie z Em .Czy się denerwuje ?O i to bardzo .W zasadzie nie mam powodu żeby się bać czy coś .Jednak ja ją nadal kocham jak siostrę.My byłyśmy blisko siebie .Zawsze.Ona wiedziała wszystko o mnie a ja o niej .Szkoda , że to się tak skończyło.Właśnie doszłam do naszej kawiarenki .Tu się umówiłyśmy , zawsze tu się umawialiśmy .Zobaczyłam ja w kącie.Znowu wyglądała jak ta normalna Em , którą tak dobrze pamiętam i znam.Nie jak jakaś skwara i tapeciara.Weszłam do środka i podeszłam do stolika przy którym siedziała.
-Hej - powiedziałam i uśmiechnęłam się czym przerwałam jej rozmyślanie nad czymś .
-hej -powiedziała nie śmiało i gestem wskazała bym usiadła .
-Posłuchaj Miley , nie ściągnęłam cię tu na darmo.Chciałam Cię cholernie przeprosić.Nie wiem co się wtedy ze mną stało.Nie mam pojęcia.Odwaliło mi to mało powiedziane.Zachowałam się gorzej niż najgorsza idiotka.Chcę żebyś mi wybaczyła , proszę cię o to .Ja wiem , że my już nie możemy być przyjaciółkami po tym co ci zrobiłam ale proszę tylko o wybaczenie .-powiedziała i spuściła głowę.Wiedziałam , że mówiła szczerze.To widać .Znam ją tyle lat i wiem kiedy kłamie a kiedy nie.
-Em rozumiem , każdemu może odbić.Oczywiście , że ci wybaczam - uśmiechnęłam się a ona w tym czasie zrobiła to samo .- i tęsknie za tobą jako przyjaciółką ... -dodałam
-Ja za tobą też , nawet nie wiesz jak bardzo -powiedziała smutno
-Może znowu spróbujemy ?-uśmiechnęłam się nieśmiało a ona momentalnie się ożywiła
-Naprawdę?!-wydarła się tak , że ludzie się na ans dziwnie popatrzyli .
-na prawdę - zaśmiałam się i mocno się przytuliłyśmy .Następnie zamówiłyśmy jakąś kawę i ciasto i zaczęłyśmy sobie opowiadać co się u nas działo .Jak zawsze miałyśmy przy tym mega ubaw.
-Ej ! Chodź odwiedzimy naszą szkołę !-powiedziała nagle Em
-Ej to świetny pomysł !-powiedziałam zachwycona .Chwilę potem zapłaciłyśmy za wcześniej zakupione rzeczy i wyszłyśmy z lokalu . Szłyśmy przez miasto wspominając stare , dobre czasy .W końcu doszłyśmy do dobrze znanego nam budynku .Naszej kochanej szkoły.Na sam jej widok równocześnie się uśmiechnęłyśmy .Akurat trwała lekcja.Przynajmniej tak myślę bo korytarze były całkowicie puste .Od razu skierowałyśmy się ku gabinetowi dyrka który tak często odwiedzałam .Doszłyśmy pod drzwi poprawiłyśmy się trochę żeby wyglądać jak ludzie i wbiłyśmy do środka.Mina dyrka - bezcenna.
-Dzień dobry-wyszczerzyłyśmy się jak pierdolnięte ale po chwili rzuciłyśmy się na dyrka .
-Matko jak ja was dawno nie widziałem !-powiedział kiedy się już ogarnęliśmy .-Ale wypiękniałyście .-dodał na co my się zaśmiałyśmy.Faktycznie Em wypiękniała.Jak tak na nią patrze.Wydoroślała , nie ma już tak dziecinnej twarzy .
-Chcecie pączka ?-przerwał moje rozmyślania dyro.
-Pan nadal je ma ?-zaśmiałam się lekko zdziwiona
-No tak , kupowałem codziennie na wypadek gdybyś wpadła - zaśmiał się i my także.Chwile później wyjął pudełko pełne pączuszków . Ah az przypominają mi się cudne czasy gdy codziennie tu bywałam.Wzięłam pączka i kontynuowaliśmy rozmowę.
-Przepraszam ja na chwilę wyjdę - powiedziałam z uśmiechem po jakiejś godzinie siedzenia i opuściłam pokój.Podeszłam pod salę od matematyki .Przez drzwi było słychać jak moja ulubiona pani się drze . Poprawiłam się lekko , wzięłam głęboki wdech , otworzyłam drzwi z kopa i weszłam do środka.
-Dzień doberek !-wydarłam się na całą sale zwracając na siebie uwagę i pani i uczniów.
-AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA CYRUS ?!wróciłaś ?! Otwierajcie okna ! Będę skakać !-zaczęła się wydzierać a ja wpadłam w atak śmiechu .Uczniowie patrzyli się na mnie jak na Boga .
-No niech mi pani powie że nie tęskniła -powiedziałam rozchylając ręce jak do przytulenia
-No nie tęskniłam -powiedziała poważnie
-Oj tam -powiedziałam i mocno ją przytuliłam.Ta niestety nie była tak dobra i pierdolnęła mnie z linijki .
-Ała !-pisnęłam i odsunęłam się od niej -to bolało !
-Miało boleć -zaśmiała się szyderczo.
-Niech pani jej nie bije !-odezwała się jakaś dziewczyna z tyłu .Wnioskuje że moja fanka .Dlaczego ?Bo miała moją wielką twarz na koszulce .Jezu to takie coś produkują ?!Aż mnie ciary przeszły .Niestety poczułam jak dzwoni mi telefon .Wyciągnęłam go więc z kieszeni .Justin<3Oho coś się święci .
-Muszę iść pa pa ! -przytuliłam panią jeszcze raz obrywając linijką i wyszłam z sali.
-no kotek ?-odebrałam telefon
-Za godzinę mamy samolot gdzie ty do cholery jesteś ?!-powiedział nerwowo Justin.
-Ups...-powiedziałam - zaraz będę !-krzyknęłam i się rozłączyłam .Pobiegłam do gabinetu dyra.
-Musze lecieć , przepraszam , zdzwonimy się -powiedziałam pocałowałam Em w policzek , pożegnałam się z dyrem i pognałam do wyjścia .Biegłam ile sił w nogach byle tylko zdążyć .Do domu dobiegłam w jakieś 13 minut.Wbiegłam do środka .
-JESTEM !-wydarłam się .
-No nareszcie - wyłonił się Justin z salonu i pocałował mnie.
-pffff, nie patrzyłam na godzinę - powiedziałam z uśmiechem
-No co ty nie powiesz ?-powiedział ironicznie za co dostał kopa w tyłek .Chwilę później pod nasz dom przyjechała taksówka.Pożegnałam się z nimi i wyszliśmy ...




Właśnie wylądowaliśmy w LA. Cały lot przespałam.Jak zawsze .Z lotniska odebrał nas Kenny . Oczywiście rzucili się na nas fani .Ja jak zawsze wyszłam z tego cała , ale Justin oczywiście musiał stracić jakąś część garderoby.Co za nieporadny człowiek. Dojechaliśmy do domu i pierwsze co Justin zrobił to walnął się na łóżko i usnął.Mi się spać nie chciało więc usiadłam w cieplutkich kapcioszkach przed telewizorem .Już włączałam TV kiedy zadzwonił mój telefon .Popatrzyłam na wyświetlacz -Usher.O matko , chyba koniec relaxu .
-Halo ?-odebrałam wesoła
-Hej mała z tego co wiem już w LA , więc ruszaj dupę i do studia-powiedział szybko po czym natychmiastowo się rozłączył .O matko ! Już mnie praca wzywa. Postanowiłam na początek się przebrać a następnie pojechać do tego studia jak tak tego pragną . Weszłam na górę, wzięłam szybki prysznic , ubrałam się , umalowałam od nowa i ponownie zeszłam na dół.Zabrałam ze sobą telefon i inne potrzebne rzeczy i wyszłam z domu ,Wsiadłam do samochodu i ruszyłam w stronę centrum .Oczywiście nie obyło by się bez korków. Po godzinie w końcu dojechałam ! Wysiadłam z samochodu i dopadło mnie paru fanów ! Z chęcią rozdałam im autografy i porobiłam zdj .Następnie weszłam do środka i skierowałam się na ostatnie piętro .Winda jak zawsze się wlekła i wlekła aż w końcu dojechałam .Wyszłam i weszłam do studia gdzie siedział Scooter , Usher , tancerze i Pattie.Zawzięcie nad czymś dyskutowali , że nawet mnie nie zauważyli.Podeszłam więc bliżej .
-Nie , to zły pomysł-powiedział Usher
-Przecież dadzą radę .Wspólna trasa to nic strasznego-powiedziała Pattie
-Są zakochani więc nie sądzę żeby ćwiczyli , będą się tylko ciumkać -powiedział Usher.Że co robić ?Ciumkać ?A co to do cholery jest ?
-Uważam , że dadzą rade-powiedziałam w końcu na co wszyscy się odwrócili w moją stronę i walneli głupi uśmiech który wprost mówił :"To wcale nie było o was" .Po chwili ,ze wszystkimi się przywitałam.
-Miley proszę usiądź -poprosił mnie Scoot więc to zrobiłam
-Posłuchaj chodzi o twoją trasę koncertową. Zdecydowaliśmy , ż będzie ona wspólna z Justinem .Ale musisz nam obiecać , że będziecie ciężko pracować -powiedział poważnie
-Obiecuję !-wykrzyczałam ponieważ chciałam mieć trasę z Justinem .Przynajmniej będziemy razem.W studiu siedziałam do późnej nocy .Omawialiśmy sprawy dotyczące tej trasy .Wyszłam około 12 w nocy .Na dworze wiał lekki wiaterek , który otulał moją twarz.Skierowałam się w stronę mojego samochodu , który stał trochę dalej ze względu , że wcześniej nie było gdzie zaparkować .Nagle zaczął dzwonić mi telefon .Szłam spokojnie gdy nagle wszystkie światła zgasły . Poczułam jak ktoś łapie mnie za nadgarstek .....
-------------------------------------------------------------
Dzien dobry ! Chociaż teraz to już dobry wieczór ! Przepraszam , że tak mało pisałam ale jak mówiłam wcześniej egzaminy !:D Jednak tak mnie złapała mega chęć i napisałam NN .Szkoda tylko , że wyszedł beznadziejnie ;/ Jak zawsze.Co za chujostwo .No ale niestety tak to czasem jest .



A jak wam się ta pioseneczka podoba ?^^ Niektórzy mówią , że to biała Rihanna :D Osobiście mi song przypadł do gustu :D

Następny rozdział może pojawi się w weekend .Nie może ale napewno ! Jeszcze raz przepraszam za to , że rozdział chujowy i za długą nieobecność

Kocham , Nell <3
Tagi: 82
19.04.2012 o godz. 20:24

Dobrze słuchajcie kto jest w 3 gim mnie rozumie .Mam testy niebawem i muszę kuć.Chce iść do dobrego liceum dlatego musicie mnie zrozumieć .Obiecuje że niebawem wszystko wróci do normy .
Tagi: sorki:(
15.04.2012 o godz. 10:47

Wróciłam z tej cholernej Florydy ! Oł jeee ! Oho , szczęscie , o tak ! Jupi aha , oł je ;D Czemu nikt mnie wcześniej nie wyswobodził ?!:DNo ale juz come back i zaczynam pisac ;D
Tagi: uuuuuuuuuu
10.04.2012 o godz. 14:46
Byłam mega zdziwiona .Em? Czego ona może chcieć .Z tego co pamiętam jesteśmy pokłocone jeśli można nazwać to pokłóceniem .No wiecie o co chodzi . Wahałam się czy odebrać czy nie . Jednak postanowiłam odebrać.Odeszłam od Jusa i małej i usiadłam na końcu pomostu zanurzając nogi w ciepłej wodzie.Nacisnęłam zieloną słuchawkę i przyłożyłam telefon do ucha .
-Halo-powiedziałam dosyć niepewnie .Nie miałam pewności po co dzwoni.
-Hej Miley-usłyszałam jej głos .Wiedziałam , że jest zdenerwowana.Przyjaźniłyśmy się tyle lat i bardzo dobrze ją znam .
-Cześć -powiedziałam dosyć ozięble.Złamała mojemu bratu serce więc nie zamieżałam być dla niej miła.
-Posłuchaj chciałabym się z tobą spotkać i wszystko wyjaśnić.-powiedziała mega zdenerwowana.Nie wiedziałam co powiedzieć.Z jednej strony byłam na nią cholernie wkurwiona za to jak się zachowywała lecz z drugiej przeżyłyśmy razem mnóstwo zajebistych rzeczy i na prawdę była dla mnie jak siostra.Tęsknie za nią .Może jednak warto.Przecieżdo niczego mnie nie zmusza, tylko rozmowa.Ostatecznie postanowiłam się zgodzić.
-Dobrze.Za dwa dni tam gdzie zawsze o 12-powiedziałam i się rozłączyłam .Popatzryłam za siebie.Justin był zajęty dzieckiem.Postanowiłam do nich dołączyć.Usiadłam koło mojego chłopaka i bawiliśmy się z małą.Justin co chwile dawał mi buziaki i wgl było słodko.Na prawdę go kocham i to jak .Do cholery jasnej.Jaka ze mnie szczęściara.Tak nam zleciał dzień.Justin ugotował nam obiad i nawet dało się do zjesć.Poźniej pograliśmy jeszcze z małą i nadszedł wieczór.Wykąpałam małą i połozyłam ją spać.Sama postanowiłam wziąść prysznic.Wzięłam szybką kąpiel i ubrałam się w piżamkę.Zajrzałam jeszczę do małej i okazało się że słodko sobie śpi.Usmiechnęłam się i skierowałam do naszej sypialni.Weszłam do środka i okazało się że Justin podobnie jak mała już sobie słodko śpi .Na ten widok także się uśmiechnęłam.Zgasiłam światło i położyłam się obok niego .Wtuliłam się w jego gorący tors i próbowałam usnąć.Niestety wgl nie mogłam ! Nie wiem ile się męczyłam 30 czy 40 min i nadal nie chciało mi się spać.Postanowiłam wybrać się na samotny spacer nocą.Wstałam więc i ubrałam się. Pocałowałam Jusa w policzek i zeszłam na dół.Odnalazłam klucze od domu i otworzyłam drzwi .Wyszłam na zewnątrz i od razu poczułam chłodny wiaterek czego skutkiem była gęsia skórka na moim ciele.Zamknęłam drzwi na klucz i schowałam go do torebki . Postanowiłam iść w stronę lasku .Nie miałam zbytniego wyboru bo wokół same lasy ale mniejsza.Szłam sobie spokojnie polną dróżką i rozmyślałam nad moim cudownym życiem.Tak , jest cudowne.Może spotkało mnie w nim wiele zła ale jest cudowne.Każdy w swoim życiu spotyka dobre i złe chwile więc nie mam na co narzekać.Byłam już niezły kawał od domu i chciałam wracać kiedy poczułam wibracje w torebcę i usłyszałam dźwięk sms-a .Byłam pewna że to Jus więc natychmiastowo wyjęłam urządzenie z torebki i odblokowałam je . Niestety wiadomość pochodziła od nieznanego numeru.Otworzyłam ją i jej treść zaskoczyła mnie .Może zaskoczyła to złe słowo , raczej przestraszyła."Seksownie wyglądasz ale wolę cię w bardziej odkrytej wersji"-tak własnie brzmiała treść tej wiadomości.Serducho zaczeło mi trochę szybciej bić.Po chwili jednak uspokoiłam się wmawiając sobie że to na pewno ktoś pomylił numery .Jednak ruszyłam już w stronę domu.Chwile później otrzymałam kolejnego esa.Nie boisz się tak sama chodzić po nocy ?Teraz zaczęłam się już naprawdę bać.Nerwowo rozglądałam się w koło ale niczego podejrzanego nie widziałam.Naciągnęłam kaptur na głowę i przyśpieszyłam swój krok. Naprawdę pikawa waliła jak oszalała.Boisz się mnie?kolejny sms.Stanęłam.
-Jest tu ktoś?-powiedziałam cicho
-Jest?-krzyknęłam głośniej lecz w odpowiedzi nic nie usłyszałam.Więc ponownie zaczęłam szybko iśćNie bój się mnie .Przecież ci nic jeszcze nie zrobiłem.Jeszcze.Ten sms kompletnie mnie przeraził .Zaczęłam biec.Cała się trzęsłam.Moje ręce latały jak galareta.Biegłam ile sił w nogach.Kolejne esemesy przychodiły
"Czemu uciekasz?"
"Szybko biegasz"
"Myślisz , że mi uciekniesz?"
I mnóstwo takich.Cholernie się bałam.W końcu z oddali ujrzałam domek.Zaczęłam biec jeszcze szybciej.Wyciągnęłam klucze i nerwowo zaczęłam otwierać drzwi rozglądając się.W końcu mi się udało je otworzyć i weszłam do środka.Od razu zamknęłam je na zamek i osunęłam się po nich.Serce nadal waliło jak oszalałe.Nagle spod drzwi wleciała karteczka.Drżącą ręką sięgnęłam po nią i otworzyłam swistek.Tym razem mi uciekłaś.Ale nie myśl , że zawsze tak będzie "Po przeczytaniu napisu na kartce ponownie się trzęsłam .Czułam jego obecność.Czułam , że stoi po drugiej stronie drzwi.Zerwałam się z podłogi i panicznie zaczęłam zasłaniać okna.Potem pobiegłam na górę , rozebrałam się szybko i wtuliłam w Justina.Byłam przerażona i niewiedziałam co robić.Co mam o tym myśleć.Nie mogłam usnąć przez pół nocy.Trzęsłam się i bałam że on mnie obserwuje albo jakimś cudem dostanie się do domku....
Następny dzień
Obudziłam się około 10.Byłam kompletnie niewyspana.Spałam z 3 godziny.Dlaczego? Cały czas bałam się.Postanowiłam jednak nic o tym Jusowi nie mówić.Wkurwiłby sie albo jeszcze coś innego a nie chcę psuć tego weekendu.Ma być przyjemmnie i żaden świr tego nie spieprzy .Wstałam z łóżka i ubrałam się.Zeszłam na dół i zastałam tam Justina karmiącego małą.Oboje ucałowałam a sama zrobiłam sobie kanapkę.Później jak wczoraj wybraliśmy się na dwór.
-Kochanie wydajesz się czymś zmartwiona-powiedział Justin po jakiejś godzinie obserwacji.Faktycznie rozglądałam się wokół czy nie ma żadnego świra i mógł to zauważyć.
-Nie , no coś ty-uśmiechnęłam się i namiętnie go pocałowałam.Resztę dnia spędziliśmy jak wczoraj.Nie brałam ze sobą telefonu jakby co żeby mieć spokój.Wieczorem wróciliśmy do domu .Nakarmiliśmy małą i Justin poszedł ją położyć spać a ja zostałam w kuchni.Nalałam sobie zimnej wody do szklanki i zaczęłam pić.Chwilę później poczułam ciepłe ręcę na moich biodrach.Odwróciłam się i zobaczyłam uśmiechniętą twarz mojego chłopaka.
-Mała śpi-wyszczerzył się
-Świetnie-powiedziałam
-A wiesz co to znaczy?-spytał całując moją szyję
-Nie-zaśmiałam się
-Że mamy czas tylko dla siebie-przeciągnął ostatnie słowa mówiąc tym swoim seksownym głosem.
-I co chcesz robić?-postanowiłam udawać głupią mimo że najchętniej zjadłabym go na miejscu.
-Na przykład to-powiedział i wpił się w moje usta.Całował mnie bardzo namiętnie.Jego ręce błądziły po moim ciele aż w końcu znalazły się pod moją bluzką .....
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej , Hej ! Piszę do was ze słonecznej Florydy -.- Eh .Kurwa utkwiłam tu na tydzień-.- Nie chce mnie ktoś uratować? Przepraszam za wszelkie błędy w rozdziale ale wszyscy mi tu pieprzą po angielsku , ja pisze po polsku i mi się myli więc sorki ;* Rozdział oczywiście słaby ale cóż ja mg zrobić ,że jestem beznadziejna;) A teraz do osób mających moje gg : Nie bd mnie na nim przez ten cały tydzień a do osób posiadających numer fona : Nie dzwońcie i nie piszcie bo zabule <3 A co do rozdziałów to mg być dodawane o różnych godzinach .U mnie np jest dopiero około 15 a u was nwm ;) Kocham was i wybaczcie za beznadziejny rozdział :(


Tagi: 81
27.03.2012 o godz. 21:00
A na końcu tej bajecznej górki wpadliśmy w bagno..Cali byliśmy w błocie.Śmierdzącym błocie .Wypełzliśmy z tego czegoś .
-Każe moim ludziom zlikwidować to bajoro -oburzył się Chris
-Jakim ludziom ?-popatrzyłam na niego jak na głupka.
-No moim -powiedział
-Ty nie masz ludzi - zaśmiałam się i zaczęłam iść przed siebie.
-Jeszcze byś się zdziwiła -powiedział tak serio że prawie uwierzyłam . Postanowiliśmy już wracać do domu z naszej tajnej misji .Droga była daleka a jaki normalny taksówkarz wpuści do samochodu dwójkę obłoconych świrów? Chyba żaden.Została nam piesza droga albo telefon do Mitcha. Zgadnijcie co wybraliśmy . Wybrałam numer do brata i wybłagałam żeby po nas przyjechał.Przedostaliśmy się do ustalonego miejsca i po pięciu minutach mój brat już był.
-Chyba nie chcę wiedzieć dlaczego tak wyglądacie-powiedział mój brat gdy wsiedliśmy do samochodu .
-Nie , nie chcesz-zaśmiałam się i ruszyliśmy do domu. Jechaliśmy pół godziny .Później natychmiastowo pobiegłam pod prysznic i zmyłam z siebie całe to brązowe ohydztwo .Ubrałam się i zeszłam ponownie na dół.Wszystkich wywiało . Dosłownie dom był pusty . Tak , straszne.A tak serio to zajebiście .W końcu sobie odpocznę .Rozsiadłam się wygodnie przed telewizorem i włączyłam MTV.Tak jak za dawnych czasów. Właśnie tak spędzałam większość wolnego czasu . Siedząc przed telewizorem , oglądając teledyski Justina i marząc by chociaż go spotkać . A teraz? Jest moim cudownym chłopakiem.A jego najlepszy przyjaciel pakuje mnie w kłopoty.Szczerze to wole właśnie to teraźniejsze życie.Pomimo że jestem mega zabiegana to w końcu szczęśliwa .Moje dzisiejsza przemyślenia są głębokie.Niczym studnia głębinowa .Postanowiłam zjeść lody .Wzięłam więc pudełko z zamrażarki i ponownie uwaliłam się przed telewizorkiem .Tak właśnie spędziłam całe popołudnie .Około 18 do domu łaskawie wrócił Jus.
-Cześć kochanie-podszedł i wpił się w moje usta .Ja jak zawsze odwzajemniłam pocałunek.Kiedy zabrakło nam tlenu przestaliśmy a Justin oblizał swoje usta .
-MMm moje kochanie ma dzisiaj pysznie malinowy błyszczyk - uśmiechnął się słodko a ja się zaśmiałam .
-Kochanie gdzie byłeś ?-spytałam udając że nic nie wiem .
-Jutro się dowiesz -pocałował mnie w policzek - A ty co robiłaś ?-zapytał patrząc na mnie tymi swymi oczyma.
-Ymm byłam na kąpieli błotnej - walnęłam z czego troszkę mi się chciało śmiać ale się opanowałam .Resztę wieczoru spędziliśmy przed TV .Potem wrócił Chris Cait i Mitch a my poszliśmy do mojego pokoju. Już jutro nasi nowożeńcy wyjeżdżają a my mamy zając się małą .Bardzo się cieszę bo uwielbiam małe dzieci . A szczególnie moją chrześnicę . O tak .
-Kochanie nad czym myślisz-poczułam ciepłe ręce chłopaka oplatające moją talię .
-Nic kochanie .Stoję i myślę - zaśmiałam się
-A mogę z tb ?-pocałował moją szyję na co ja zadrżałam . Staliśmy objęci na balkonie a Jus muskał moją szyje przez co miałam gęsią skórkę .Staliśmy jeszcze tak długo rozmawiając.Około 2 w nocy wróciliśmy do mojego pokoju , wzięłam prysznic i wtulona w mojego chłopaka usnęłam .
Następny dzień
Obudziłam się na skutek pocałunków Jusa.Leniwie otworzyłam oczy i zauważyłam już ubranego mojego chłopaka.Uśmiechnęłam się do niego promiennie i ponownie chciałam zamknąć oczy by usnąć .
-Kochanie masz 5 minut-powiedział Jus zabierając mi kołdrę i wychodząc z pokoju. Na krześle zauważyłam już naszykowany zestaw.Wzięłam go i weszłam do łazienki by odbyć poranne czynności . Po 15 minutach gotowa schodziłam na dół .Zobaczyłam przy wyjściu dwie walizki . To się robiło coraz bardziej podejrzane . Weszłam do kuchni gdzie siedział Jus z małą na kolankach .Wyglądali przesłodko .Pocałowałam oboje w policzek .
-Czemu tam stoją walizki ?-zapytałam stojąc nad Jusem
-Dowiesz się w swoim czasie - uśmiechnął się i wstał od stołu.
-Śniadanko masz gotowe , zjedz a my czekamy na dworze -pocałował mnie i wyszedł wraz z walizkami i dzieckiem z domu .Ja zjadłam przygotowaną przez Jusa jajecznicę , wzięłam torebkę i wyszłam na dwór .Justin siedział już w samochodzie i gestem wskazał bym zajęła miejsce przy nim . Zamknęłam więc dom na klucz i usiadłam koło chłopaka .
-Gdzie jedziemy ?-uśmiechnęłam się
-Zobaczysz -powiedział . Byłam prawie pewna że jedziemy do tego domku który Jus oglądał wczoraj ale pojechaliśmy w kompletnie inną stronę . Postanowiłam nic nie pytać się o tamten domek w lesie bo wyjdzie na jaw nasz tajemnicza misja czy jak to tam Chris nazwał.Jechaliśmy jakieś dwie godzinki i usnęłam .

-Miley wstawaj -poczułam szturchania .Otworzyłam leniwie oczy i zobaczyłam piękny krajobraz.Jezioro , trawa , drzewa i piękny drewniany domek .
-Mam nadzieję że ci się spodoba bo to nasz aktualny dom na ten weekend-powiedział Jus a ja nie mogłam nic z siebie wydusić.
-Tu jest cudownie -wydukałam i namiętnie pocałowałam chłopaka.
-Muszę częściej robić takie niespodzianki -wyszczerzył się a ja się zaśmiałam .Wysiadłam z samochodu i wzięłam małą na ręce .Justin wziął walizki i zamknął samochód . Podeszłam do domku a Jus otworzył je .Weszłam o ponownie odebrało mi mowę .Domek w środku był równie piękny jak na zewnątrz . Wszystko było drewniane ale nowoczesne. Był idealny.
-Matko jak tu zajebiście - powiedziałam zachwycona na co Jus się tylko uśmiechnął .Obejrzałam dom do końca i postanowiłam poopalać się nad jeziorem .Weszłam do łazienki i przebrałam się .. Gotowa wyszłam na pomost , rozłożyłam ręcznik i uwaliłam się na nim .Słonko ogrzewało moje ciało co było mega przyjemne . Niedługo potem wyszedł Jus z małą i parasolem dla niej .Wbił go w ziemię i położył pod nim kocyk na którym posadził małą i sam usiadł.Cały czas się bawili.Matko jaki on opiekuńczy .Będzie świetnym ojcem .Patrzyłam tak zachwycona na mojego chłopaka kiedy zadzwonił mi telefon .Popatrzyłam na wyświetlacz : Em<3 .....
------------------------------------------------------------
Proszę bardzo jest 80 ;) Wybaczcie że wczoraj nie dodałam .Mam nadzieję że nie jesteście bardzo złe:) Starałam się jak mogłam by ten rozdział wyszedł ale jak zawsze .. beznadzieja ;/ Wybaczcie :(
Nell <3
A poza mam drugiego bloga :http://putyourheartsup.bloblo.pl/ Jeżeli macie ochotę to zapraszam ;)
Tagi: 80
22.03.2012 o godz. 21:08
Ale cóż miałam zrobić .Wiedziałam że Chris nie odpuści.Wzruszyłam więc ramionami i wyszliśmy z domu.
-Teraz skradaj się jak pantera-szepnął mi Chris a ja pokiwałam i skuliłam się jak on przy ścianie.Justin właśnie wyszedł z garażu i skierował się w stronę miasta . Więc Chris przeturlał się na drugą stronę ulicy , walnął jakiegoś fikołka i zatrzymał się za drzewem .Gestem zawołał mnie do siebie .Z racji tego że było rano nie miałam najmniejszej ochoty na to całe turlanie itp więc jak normalny człowiek po prostu poszłam do niego.Jus nawet się nie odwrócił .Chris popatrzył na mnie wzrokiem zabójcy ale ja tylko się wyszczerzyłam i kontynuowaliśmy obserwacje.Kiedy Justin odszedł musieliśmy iść za nim .Chris odwalał jakiegoś komandosa a ja sb normalnie szłam za co on mnie co chwile ochrzaniał ale cóż .W końcu Justin doszedł do miasta. Tam Chris nadal odwalał te swoje wygibasy przez co wpadł 5 razy na lampę , 3 razy na kosz i paru ludzi po drodze podciął.Nagle Justin skręcił i wszedł do jakiegoś budynku .Podeszłam bliżej i zauważyłam napis WYNAJEM DOMÓW ę ? Po co mu dom ? Zobaczyłam też w środku gigantyczną kolejkę i wiedziałam że mu się zejdzie.Więc jak to na mnie przystało usiadłam sobie spokojnie na ławeczce i postanowiłam poczekać.Chris schował się w gąszczu za ławką i postanowił się dalej ukrywać.Wystawiłam twarz na słoneczko i uśmiechnęłam się . Minęła już godzina jak nie więcej .Nagle usłyszałam jak ktoś woła moje imię więc odwróciłam się w prawo.Nagle poczułam jak Chris wciąga mnie w te krzaczory.
-Co ty odwalasz?!-warknęłam ponieważ podrapałam się masakrycznie.
-Justin wylazł.-szepnął i przekręcił mą głowę w stronę biura.Faktycznie mój chłopak wsiadł właśnie do taksówki.My jakoś wydostaliśmy się z krzaków i wsiedliśmy do pierwszej lepszej taksówki.Jechaliśmy za taksówką Jusa.Chris gadał do siebie a ja do kierowcy .W końcu Justin skręcił w las.My z Chrisem postanowiliśmy wyjść z taksówki i dalej śledzić go na pieszo . Zapłaciliśmy i wyszliśmy z taksówki.Justin zrobił podobnie . Oczywiście teraz musiałam już kryć się jak Chris.Na początku ciągle chowaliśmy się za drzewami niestety potem weszliśmy między jakieś gęste choinki.
-Chris i co teraz , dróżką nie pójdziemy-powiedziałam bezradnie.
-Pod spodem-powiedział Chris i wciągnął mnie pod choinki . Teraz mam nauczkę .Nigdy nie wchodzić w głupie pomysły Chrisa.Teraz muszę się czołgać pod jakimiś choinkami.Pfff.Zaczęłam więc czołgać się.Igły to miałam wszędzie. Na szczęście nie bałam się pająków bo już bym stąd uciekła.Chris tak się wczuł w role jakiegoś rambo że nawet nie pisnął. W końcu ten koszmarny lasek się skończył i znowu był normalny las z wysokimi drzewami .Wyglądaliśmy jak po wojnie.Zauważyłam Justina .Wszedł do jakiegoś domku z jakąś starą babą. Podeszłam trochę bliżej ,Chris przyturlał się do mnie .Nagle Justin wyszedł z domu .Chris gwałtownie mnie wywalił i zaczęliśmy turlać się z górki po liściach.A na końcu tej bajecznej górki wpadliśmy w bagno..
------------------------------------------------------------
79 jest .Może i mało wnosi ale jest :D
Tagi: 79
20.03.2012 o godz. 21:28
-Ja nie umiem bez ciebie żyć.Ja cię kocham , ja wiem , że wszystko spieprzyłem ale cholernie tego żałuje.Cudem jest że wgl chcesz ze mną rozmawiać .Moim marzeniem jest żebyśmy znowu byli razem.Ja nigdy nie pokocham innej.Seleny też nie kochałem .Miley ciągle o tobie myślę i ja cię naprawdę cholernie kocham.-powiedział patrząc mi w oczy.Nie mołam w to uwierzyć .Czyli on mnie nadal kocha !
-Justin...-zaczęłam
-Tak , wiem nie mam na co liczyć.Jestem dupkiem...

-Justin nie przerywaj mi . Daj mi coś powiedzieć . Nie jesteś dupkiem.Ja też cię kocham .Czuje , że jesteś tym jedynym i nie potrafię bez ciebie żyć.Jesteś dla mnie jak powietrze. Oczywiście zraniłeś mnie cholernie wtedy ale każdy zasługuje na drugą szansę -powiedziałam na jednym wdechu bo wiedziałam , że chłopak ponownie będzie chciał mi przerwać.W jego oczach pojawiły mi iskierki radości.
-To znaczy , że dasz mi drugą szansę?-zapytał patrząc się w moje oczy.
-Tak - uśmiechnęłam się promiennie . Justin także się wyszczerzył.Patrzył na mnie jeszcze chwilę kiedy nagle wstał, podniósł mnie i zaczął kręcić w okół własnej osi.Po chwili mnie postawił i czule pocałował.Czule lecz trochę nieśmiało. Na pewno bał się , ze nie odwzajemnię pocałunku .A ja wprost przeciwnie.Całowaliśmy się do póki nie brakło nam tchu.
-Kocham cię -wyszeptał mi do ucha .
-Ja ciebie też-powiedziałam i mocno wtuliłam się w chłopaka.Trwaliśmy chwilę w uścisku .Niedługo potem postanowiliśmy wrócić na salę.Złapaliśmy się za ręce i skierowaliśmy ku celowi.Byłam na serio mega szczęśliwa .Nareszcie jestem z moim ukochanym .Kocham go całym sercem i wiem , że jego uczucie wobec mnie także jest szczere .Inaczej by się tak nie starał .Weszliśmy na weselną salę i od razu wszyscy się na nas popatrzyli i zaczęli uśmiechać .Wiedziałam , że wszyscy znajomi którzy znali naszą historię bardzo nam kibicowali i chcieli żebyśmy byli razem.
-Chodź zatańczymy -pociągnął mnie na parkiet Jus. Akurat leciała jakaś wolna piosenka.Objął mnie w talii a ja położyłam swoje ręce na jego szyi.Tańczyliśmy bardzo blisko siebie , czułam zapach jego cudownych perfum które zawsze tak uwielbiałam.Brakowało mi tego cholernie.Jego zapachu , dotyku , uśmiechu . Nareszcie to wszystko wróciło!
-Dużo przeszliśmy ale wiedz że jesteś dla mnie najważniejsza i z Tobą chcę spędzić resztę życia-wyszeptał mi do ucha Jus a ja się tylko uśmiechnęłam.Cały wieczór świetnie się bawiliśmy , było na prawdę cudownie.Właśnie żegnamy wszystkich gości i sami wsiadamy do samochodu .Dojechaliśmy do domu dosyć szybko bo rzadko kiedy o 6 nad ranem są korki.Wysiedliśmy z samochodu i skierowaliśmy się do mojego pokoju.Nie mieliśmy siły nawet się rozebrać.Tak jak staliśmy , walnęliśmy się na łóżko i usnęliśmy.
Następny dzień
Obudziłam się rano wtulona w Justina.Czekajcie jeśli za rano można uznać godzinę 14 to tak to było rano.Cmoknęłam mojego chłopaka w usta i zwlekłam się z łóżka.Przeciągnęłam leniwie i wkroczyłam do łazienki.Zrzuciłam z siebie wczorajszą sukienkę i weszłam do kabiny prysznicowej.Puściłam zimną wodę by się pobudzić i momentalnie podziałało.Wzięłam szybki prysznic myjąc głowę i ciało i wyszłam spod prysznica. Wytarłam mokre ciało ręcznikiem i ubrałam się.Włosy szybko wysuszyłam suszarką i związałam w kucyka. Leciutko się umalowałam i wyszłam z łazienki.Justin jeszcze słodko spał więc nie chcąc go budzić zeszłam cichutko na dół.Weszłam do kuchni gdzie spotkałam Mitcha i Cait.
-Hejka panie i pani Cyrus-wyszczerzyłam się na co oni się tylko zaśmiali.
-Witaj przyszła panno Bieber -walnął mój brat na co ja wybuchnęłam niepohamowanym śmiechem .Po 5 minutach się ogarnęłam i zrobiłam sobie kawę.Usiadłam koło nich .
-Mamy do ciebie sprawę -zaczęli nieśmiało.Od rana coś czułam , że czegoś chcą .Po prostu to czułam .
-No słucham ?-uśmiechnęłam się szeroko.
-Bo chcielibyśmy wyjechać na miesiąc miodowy ale nie mamy z kim zostawić małej Kathy( imię ich dzieciątka xd)-zaczęła lekko się jąkając Cait.
-No jasne że się nią zaopiekujemy -uśmiechnęłam się.Uwielbiam małe dzieci.A do tego to moja chrześnica.
-To tylko weekend-powiedziała
-Nie no spoko-zaśmiałam się i podeszłam do schodów.Postanowiłam jakoś oryginalnie obudzić Jusa.
-Justin mamy dziecko-wydarłam się na cały dom.Na reakcję długo nie musiałam czekać .Po chwili ujrzałam zbiegającego po schodach Justina zakładającego spodnie.Normalnie osiągnął prędkość światła.Nie minęła minuta a już stał przede mną.
-CO? Jak to? Przecież się zabezpieczaliśmy?Kiedy? Gdzie?-zaczął zadawać mnóstwo pytań a ja się tylko śmiałam.
-Nie nasze dziecko baranie. W weekend zajmiemy się dzieckiem Cait i Mitcha-powiedziałam przez śmiech na co on wyraźnie się uspokoił.
-Uff.Chociaż i my możemy mieć potomka-powiedział a ja go tylko trzepnęłam i wróciłam do kuchni.Zjedliśmy spokojnie śniadanie a później postanowiliśmy leniuchować.
-Ej nie ma w domu żelek ktoś ze mną skoczy do sklepu ?-wpadł nagle do salonu Chris przerywając jakże ciekawe lapmienie się w tv.Jakoś nie było chętnych do wyprawy z nim do sklepu .Szkoda mi było chłopaka więc się zgłosiłam .
-Dobra ja mogę iść -powiedziałam z uśmiechem.Chris od razu się ucieszył .
-Jus idziesz z nami ?-zwróciłam się do chłopaka.
-Nie, ja muszę coś zrobić-powiedział z tajemniczym uśmiechem.
-Nie to nie - rzucił Chris i pociągnął mnie do wyjścia.Nie zdążyłam nawet cmoknąć Jusa a już byliśmy na zewnątrz.
-Co ci tak spieszno ?-zapytałam Chrisa bo prawie biegł.
-Wiesz kiedy ostatnio jadłem żelki?-zapytał zdyszany
-Nie-odpowiedziałam
-Przedwczoraj-odpowiedział jakby to było jakąś tragedią .Postanowiłam się nie odzywać.Teraz praktycznie biegliśmy przez miasto do sklepu.On dla żelek to chyba zrobi wszystko.Po 10 minutach wpadliśmy do sklepu jak szaleni .Chris po prostu taranował ludzi na swojej drodze.Cóż ja miałam robić , biegłam za nim i przepraszałam ludzi na których wpadł.W końcu dotarliśmy do działu słodyczy .W ekspresowym tempie Chris odnalazł żelki i nawrzucał do koszyka najróżnorodniejsze paczki miśków i innych.Następnie pobiegliśmy do kasy i zapłaciliśmy .Odetchnęłam dopiero wtedy gdy Chris wsadził do buzi garść żelek i przestał biegać .
-Lepiej ci już?-zaśmiałam się wychodząc ze sklepu
-O wiele -wyszczerzył się i na spokojnie zaczęliśmy wracać do domu.Powoli się ściemniało.Faktycznie cały dzień przesiedziałam przed telewizorem tuląc się z Jusem albo zajmując się małą i dzień mi niewyobrażalnie szybko zleciał.Wracałam wygłupiając się i rozmawiając z Chrisem.W końcu doszliśmy do domu.Ja od razu weszłam do pokoju i zobaczyłam Jusa który klikał coś na kompie.
-Hej kochanie -powiedziałam na co on szybko zamknął laptopa i zwalił go na podłogę.
-Co tam masz?-chciałam zobaczyć zawartość kompa ale ten natychmiastowo go przygniótł i zaczął mnie całować.Podejrzane , podejrzane.No ale nic.Odwzajemniłam pocałunek i postanowiliśmy zjeść coś na kolację .Zeszliśmy więc na dół do wszystkich . Chris zamiast jeść normalną kolacje jak kanapka czy coś wysypał sobie na talerz cztery paczki żelek i zaczął je jeść .No co kto lubi.Nagle podczas posiłku zadzwonił telefon Jusa. Ten jak oparzony odbiegł od stołu i rozmawiał z kimś bardzo oficjalnie.On coś kombinuje .
-Jutro rano muszę wyjść więc się nie zdziwcie jak mnie nie będzie-powiedział z uśmiechem a my tylko pokiwaliśmy .Dokończyłam posiłek i wróciliśmy z Jusem do pokoju.Obejrzeliśmy jakiś nudny film.On poklikał coś jeszcze w kompie , wzięliśmy prysznic i poszliśmy spać.
Następny dzień
-Wstawaj , wstawaj !-poczułam jak ktoś tarmosi moją twarz.
-Justin daj se siana-warknęłam
-To nie Justin-powiedział mi tajemniczy człowiek i się skapnęłam że t Chris.Otworzyłam oczy.
-Matko czego chcesz o 6 rano?!-zbulwersowałam się.
-Masz 5 minut ruszaj się-powiedział poważnym głosem i wyszedł.Wiedziałam że bez przyczynowo Chris nie wstałby o tej godzinie.Wstałam więc , ubrałam się i zeszłam na dół gdzie czekał na mnie Chris ubrany jak na wojnę .
-Mogłaś się ubrać bardziej maskująco powiedział z oburzeniem.
-Po cholerę?-spytałam
-Idziemy śledzić Justina.Od wczoraj zachowuje się podejrzanie .Wiedziałam że to śledztwo się źle skończy...
------------------------------------------------------------
Rozdział pisany całkowicie jedną ręką.Tak się wyrobiłam że zasuwam jak torpeda. Może i nudny ale dodałam nie ?:D Starałam się :D
-Po cholerę?-spytałam ciekawa.
Tagi: 78
19.03.2012 o godz. 18:49
Hej , hej kochane czytelniczki ;) Wybaczcie , ze ostatnio nie dodawałam NN ale miałam dużo na głowie , małe problemy zdrowotne po operacji nastąpiły ale jest ok .Jednakże jakiś lachon wpadł dzisiaj na mnie gdy wychodziłam ze szpitala , wywaliłam się i złamałam rękę -.- Lewa ma gipsik.Zdolna Nell ;/ Ale bez zmartwień mam ludzi co będę im dyktowała a oni pisali więc NN niebawem się pojawi , a niebawem to nie wiem dzisiaj , jutro może poniedziałek ale w najbliższych dniach ;) Jeszcze raz przepraszam za tę nieobecność. Mam nadzieję , że jeszcze to czytacie ;)
Tagi: popacz :D
17.03.2012 o godz. 10:53
Obudziłam się wtulona w Justina .Uśmiechnęłam się na widok śpiącego chłopaka . Delikatnie wyswobodziłam się z jego uścisku i weszłam do łazienki. Wzięłam orzeźwiający prysznic myjąc się malinowym żelem pod prysznic . Ubrałam się w zestaw , który wcześniej wybrałam.Uczesałam swoje długie włosy i wyszłam z łazienki.Jus jeszcze spał.Zeszłam na dół i ku mojemu zdziwieniu dom był pusty.Jedyna osoba , którą spotkałam to Mitch w kuchni.
-Hej braciszku -cmoknęłam go w policzek i wyjęłam z lodówki mleko potem miskę i płatki.Usiadłam na przeciwko brata.
-Gdzie wszyscy ?-uśmiechnęłam się .
-Cait i jej dziewczyny od makijażu , sukni itp pojechały do wynajętego pokoju obok kościoła czy gdzieś by się przyszykować.Nie będziemy się widzieli do ślubu.A reszta a to latają za tortem albo za kwiatami .No wiesz .Ja teraz jadę po garnitur mała i jakbyście z Justinem mogli pojechać na sale weselną i sprawdzić czy wszystko jest ok to byłbym wdzięczny -uśmiechnął się ja oczywiście się zgodziłam i Mitch wyszedł .Postanowiłam obudzić Jusa .Wzięłam miskę z moimi płateczkami i weszłam na górę. Otworzyłam drzwi do mojego pokoju i weszłam do środka.Nikogo nie było na łóżku.Nagle poczułam ręce oplatające moją talie .
-Szukasz kogoś ?-wyszeptał mi do ucha Jus na co przeszedł mnie dreszczyk.Uśmiechnęłam się do siebie.
-Ciebie.-zaśmiałam się a Jus mnie puścił i stanął na przeciwko mnie-Mitch mnie prosił abyśmy sprawdzili co na weselnej sali , więc się ruszaj .-uśmiechnęłam się
-No dobrze.Widzę że nawet śniadanko mi przyniosłaś-popatrzył na moją miskę i zabrał mi ją.
-Justin !-wrzasnęłam oburzona.-To moje - dodałam wskazując na miskę
-Już moje -uśmiechnął się zajadając się płatkami.
-Będę głodna-powiedziałam , udałam smutną i wyszłam z sypialni.Justin zszedł na dół po 10 minutach .
-Idziemy ?-spytałam.
-No jasne -uśmiechnął się i wsiedliśmy do samochodu.Oczywiście ja prowadziłam . Pod sale dojechaliśmy w 20 minut.Nie powiem ale już z zewnątrz wyglądała cudownie.Weszliśmy do środka i zauważyłam masę krzątających się ludzi.Podeszłam chyba do szefowej.Przynajmniej wzięłam ją za szefową bo stała na środku sali i wszystkimi kierowała.
-Dzień dobry ja jestem od Mithcha-uśmiechnęłam się.
-Niech się pani rozejrzy-powiedziała oschle i odeszła.Więc pierwszym moim kierunkiem była kuchnia !Byłam meega głodna.W końcu ktoś mi zjadł śniadanie.Ruszyłam więc ku mojemu celowi.Weszłam do kuchni i uśmiech wkradł mi się na usta.Dlaczego ? Otóż ujrzałam masę smakołyków.Od razu rzuciłam się na jakieś babeczki.
-Matko jakie pyszne - powiedziałam po wzięciu kęsa.Nie zdążyłam mrugnąć okiem a Justin już zjadł mi resztę.
-Justin no !-wrzasnęłam na co on się tylko uroczo uśmiechnął.
-Taaaak?-zapytał
-Najpierw płatki , teraz to !-powiedziałam oburzona
-Oj nie gniewaj się -cmoknął mnie w policzek i poszedł gdzieś.Obejrzeliśmy resztę sali i muszę przyznać , że wszystko było idealne.Zadowoleni wyszliśmy z sali.Ponownie wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy do domu.Zaparkowałam i weszłam do domu .Nikogo nie było.Zdjęłam więc buciki i usiadłam w kuchni .Justin usiadł na przeciwko mnie .Patrzyliśmy się na siebie.W końcu wrócił Mitch z garniaczkiem.Postanowiliśmy się już powoli szykować.Chłopaki zamknęli się w pokoju Mitcha.Ja spokojnie weszłam do łazienki i wzięłam gorący prysznic.Wyszłam z kabiny , osuszyłam ciało ręcznikiem .Wtarłam jakiś balsam i wyszłam z łazienki.Ubrałam się w wybrany zestaw .Ułożyłam włosy i umalowałam się. Popsikałam moimi ulubionymi perfumami i wyszłam z pokoju.Gdy tylko zeszłam na dół zobaczyłam Justina w garniaku.Od razu szeroko się uśmiechnęłam.
-Cudownie wyglądasz-powiedziałam do niego
-Ty jeszcze lepiej -uśmiechnął się a a zachichotałam .
-Gdzie Mitch ?-spytałam
-Chciał na chwilę zostać sam.-powiedział Jus cały czas się szczerząc.W tym momencie pan młody zszedł na dół .Uśmiechał się ale wiedziałam że się stresuje.Wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy pod kościół.Było już tam mnóstwo ludzi.Ze wszystkimi się przywitałam .Niedługo potem zaczęła się ceremonia.Mitch stanął przy ołtarzu i wszyscy czekali na pannę młodą .W końcu weszła .Wyglądała pięknie.Wszyscy zachwyceni byli jej wyglądem. Mitch szeroko się uśmiechnął......

Ceremonia się skończyła i wyszliśmy z kościoła .Rzucaliśmy ryżem w nasze nowe małżeństwo.Potem jak na każdym ślubie goście składali im życzenia , dawali kwiaty .My z Justinem gratulowaliśmy im jako pierwsi a teraz tylko odbieraliśmy kwiaty .Justin z racji tego że mało kto o rozumiał obgadywał wszystkich po angielsku.
-Ta kiecka ją pogrubia -powiedział .
-Którą?-spytałam rozglądając się wokół.
-No tę -wskazał niezauważalnie palcem na ciotkę Janinę
-Głąbie ona ma 80 lat .Nic jej nie poszerza!-zaczęłam się brechtać .Kiedy wszyscy goście złożyli im życzenia ruszyliśmy na salę weselną.Dojechaliśmy w jakieś 10 min .Weszliśmy do środka....Właśnie czas na pierwszy taniec. Para młoda stanęła na środku i zaczęli tańczyć a wszyscy goście utworzyli wokół nich krąg.Mitch i Cait wyglądali cudownie.Popatrzyłam na Justin który także się w nich wpatrywał .Chciałabym żeby Justin nigdy mnie nie zdradził.Żebyśmy nadal byli parą. Kocham go nad życie i wiem że nie pokocham nikogo innego. Pytanie tylko czy Justin czuje to samo .Może mu już w ogóle nie zależy.Sama nie wiem.Ten jakże uroczy moment dobiegł końca.....
..............................
Wszystko jak na razie było w najlepszym porządku.Ciągle tańczyłam z Justinem .Świetnie się bawiliśmy.Niektórzy byli już trochę zalani .Taki Chris np. Nawet przyszedł ze swoją dziewczyną .Widać , że pasują do siebie .No tak wszyscy są kurwa zakochani i mają swoje drugie połówki tylko ja samotna! Gdzie tu sprawiedliwość ?! To ja popierdzielałam do kościoła żeby mieć bierzmowanie a ty Boże tak ?! Pff.Stałam tak sobie koło Justina rozmyślając kiedy zobaczyłam zmierzającą ku nas Ciotke Jadzie.Już wiedziałam , że to się źle skończy dla mnie i Jusa.
-Uważaj-powiedziałam szeptem do chłopaka chwile przed tym jak dotarła do nas.
-Miley dziecko drogie !-wydarła się tak głośno , że cała sala mogłaby ją usłyszeć.
-Cześć ciociu -sztucznie się uśmiechnęłam a ona zaczęła mnie tulić i całować zostawiając na moich policzkach tę ohydną szminkę .Gdy tylko mnie zostawiła w spokoju się wytarłam.Teraz Popatrzyła na Jusa.
-Ależ sobie szlachcica znalazłaś !-klasnęła w dłonie i zaczęła tarmosić Jusa za policzki.Miał zajebistą minę.Był tak przerażony że to poezja normalnie.
-Podtuczę go trochę i będzie dobrze-zaczęła go ponownie tarmosić .Ja nie mogłam wytrzymać .Cholernie chciało mi się śmiać.Po 10 minutach postanowiłam uratować Justina.
-Ciociu przepraszam ale musimy na chwilę wyjść-powiedziałam z uśmiechem i pociągnęłam Justin za rękę. Jak najszybciej wyszliśmy z sali.Gdy tylko byliśmy poza budynkiem poczułam zimny wiatr .
-Co to było?!-spytał nadal przerażony Jus.
-Ciocia Jadzia-wyszczerzyłam się.
-Co ona chciała ze mną zrobić ?-nadal był przerażony co wyglądało zabawnie.
-Podtuczyć cię-złapałam go za boczek i się zaśmiałam , w końcu i on się uśmiechnął.
-Może się przejdziemy ?-spytał i znowu wyglądał na poddenerwowanego.
-No jasne-uśmiechnęłam się i poszliśmy przed siebie.Rozmawialiśmy i śmieliśmy się jak zawsze.Doszliśmy nad jakieś oczko wodne i usiedliśmy na ławce przed nim.
-Posłuchaj Mils ja chciałem o czymś z tb porozmawiać...-zaczął niepewnie
-Słucham ?-uśmiechnęłam się
-Ja nie umiem bez ciebie żyć.Ja cię kocham , ja wiem , że wszystko spieprzyłem ale cholernie tego żałuje.Cudem jest że wgl chcesz ze mną rozmawiać .Moim marzeniem jest żebyśmy znowu byli razem.Ja nigdy nie pokocham innej.Seleny też nie kochałem .Miley ciągle o tobie myślę i ja cię naprawdę cholernie kocham.-powiedział patrząc mi w oczy.Nie mołam w to uwierzyć .Czyli on mnie nadal kocha !
-Justin...-zaczęłam
-Tak , wiem nie mam na co liczyć.Jestem dupkiem...
------------------------------------------------------------
No i jest 77
Tagi: 77
10.03.2012 o godz. 19:53
Nawet nie odebrałam bo po co?Postanowiłam po całości chrzanić matkę .Bo przez te całe lata ona zajmowała się innymi bachorami zamiast zająć się nami . Nie będę się nią przejmowała.Jutro powiem o wszystkim Mitchowi a teraz muszę oś ugotować na tę kolację . W końcu Justin przychodzi.Weszłam do kuchni i zauważyłam że nie mam nic w lodówce.
-Kurwa-syknęłam.Zabrałam torebkę i wyszłam z domu.Wsiadłam do samochodu i wybrałam się do pierwszego lepszego supermarketu.Zaparkowałam na parkingu i weszłam do sklepu.Zbierałam najpotrzebniejsze produkty z półek kiedy nagle usłyszałam krzyk Uwaga! Nie zdążyłam się obejrzeć a już poczułam jak w czymś jadę .Otworzyłam oczy i zauważyłam że mknę przed sklep w wózku sklepowym.Poczułam też że nie jadę sama!Odwróciłam głowę i ujrzałam uśmiechniętą twarz ,, Chrisa?!
-Co ty do cholery robisz?-krzyknęłam
-Krzyczałem uwaga !-oburzył się.Chciałam ponownie coś do niego powiedzieć kiedy przywaliliśmy w wielką lodówkę z mrożonkami.Miałam lód oraz mrożone zupki wszędzie.Chris pierwszy wygramolił się z lodówki i pomógł mi wyjść.Otrzepałam się z kawałków lodu .Chris tylko stał i się głupio szczerzył .
-Hej mała-uśmiechał się dalej.
-hej głąbie !-powiedziałam zła.
-Oj bez fochów.Przynajmniej miałaś jakieś urozmaicenie.-powiedział a ja prychnełam - a co tu robisz?-spytał jak gdyby nigdy nic
-Zakupy .Justin przychodzi do mnie na kolacje- powiedziałam i na samą myśl o nim się uśmiechnęłam.
-co? To co tak stoisz?-powiedział Chris , złapała mnie za rękę i zaczął biegać między półkami i wrzucać wszystkie produkty po kolei.
-Chris co ci odwala?-spytałam w końcu
-Musi wyjść idealnie.Wy w końcu musicie być razem !-powiedział i szybko podbiegł do kasy.Zapłacił za wszystko i znowu zaczął biec tym razem po parkingu.Wsiadł do mojego samochodu i odjechał beze mnie !Chyba się skapnął bo cofnął szybko auto i ja wsiadłam.
-Ruszaj tą chudą dupę-pośpieszył mnie.Zapięłam pasy i ruszyliśmy.Jechał bardzo szybko.Zamiast 20 min , podróż trwała 5.Weszłam spokojnie do domu w przeciwieństwie do Chrisa.Ten wbiegł od razu do kuchni i zaczął coś gotować.Ja spokojnie weszłam , zdjęłam buty i dołączyłam do niego.
-Wiesz co na siebie założysz?-spytał
-Nie-odpowiedziałam
-Że co ?! Jak to jeszcze nie wiesz? A jak się uczeszesz? Umalujesz?-zaczął nerwowo wyliczać
-Nie wiem -byłam nadal spokojna
-Powiedz przynajmniej że masz zabezpieczenie.-powiedział patrząc na mnie .
-Jakie zabezpieczenie?-popatrzyłam na niego jak na głupka. Właściwie to ja zawsze tak na niego patrze.
-A co chcesz bez? Jesteś gotowa na macierzyństwo?-powiedział
-Chris on przychodzi na kolacje a nie ! -wykrzyczałam
-A jak dojdzie do sceny łóżkowej ?!-zapytał z przejęciem
-Zaraz dojdzie do sceny morderstwa-powiedziałam już poddenerwowana.
-Spokojnie mała , zmarszczki ci jeszcze wyjdą - wyszczerzył się a ja go walnęłam na co on pisnął . Zaśmiałam się .
-Która godzina ?-zapytał
-no 16 : 50 -powiedziałam obojętnie wpieprzając jogurt.
-Co ?! -wrzasnął , pociągnął mnie za rękę czego wynikiem był upadek mojego jogurciku .Zaczął biec na górę .Wepchnął mnie do łazienki i krzyknął "Masz 10 minut" .Więc wlazłam pod prysznic i wykąpałam się .Następnie owinęłam ręcznikiem i wyszłam z sypialni .Na moim łóżku leżał przygotowany już przez Chrisa zestaw.Uśmiechnęłam się bo strój mi się podobał.Ubrałam się , uczesałam i umalowałam lekko .Popsikałam swoimi perfumami i z uśmiechem na ustach zeszłam na dół.Weszłam do kuchni gdzie Chris cały czas gorączkowo coś gotował.
-I jak ?-spytałam by zwrócić na siebie uwagę.On tylko otworzył usta i się na mnie gapił.
-Cudownie-powiedział i się uśmiechnął.Nagle usłyszeliśmy dzwonek do drzwi.
-Justin !-krzyknęliśmy równocześnie
-Musisz się gdzieś schować-powiedziałam szybko.
-Po co ?-popatrzył na mnie
-Bo znając ciebie to coś spieprzysz -powiedziałam na co on już chciał odpysknąć .
-W zasadzie to prawda-powiedział i znikł gdzieś na górze.Ja poprawiłam włosy i podeszłam do drzwi.Otworzyłam je powli i ujrzałam Justina.Uśmiechnęłam się i gestem zaprosiłam do środka.
-Ślicznie wyglądasz -powiedział całują mnie w policzek.
-Ty też wyglądasz cudownie -powiedziałam i weszliśmy do jadalni.Podałam jedzenie , które zrobił Chris ( ale Justin nie musi o tym wiedzieć ).Jedliśmy rozmawiając i śmiejąc się .Jaki on cudowny i taki przystojny.No ideał po prostu .
-Miley ! Słuchasz mnie ?-potrząsnął mną Jus
-Ym tak .Przepraszam zamyśliłam się -powiedziałam ze słodkim uśmiechem.Postanowiliśmy się przenieść do salonu.Usiedliśmy koło siebie z kieliszkiem wina w ręku.Kontynuowaliśmy rozmowę.Byliśmy bardzo blisko siebie , coraz bliżej i bliżej kiedy nagle ... usłyszałam pisk i odgłos zbiegania po schodach.Justin był zdezorientowany , ja jednak wiedziałam , że pewnie Chris się czegoś wystraszył.Miałam racje .Wpadł przerażony do salonu i zaczął biegać w kółko.Justin był zdziwiony jego widokiem.
-Christian ?!-wrzasnął i rzucił się na niego .
-Justin!Jak miło cię widzieć-zaśmiał się i zaczęli się witać.Kiedy już się nacieszyli swoimi twarzami Chris powiedział że wystraszył się zdjęcia Selenki w necie.Gdy to nam powiedział nie mogliśmy powstrzymać śmiechu.
-Właściwie Chris co jest celem twojego przyjazdu ?-zapytałam ciekawa
-Caitlin mnie wysłała.Powiedziała , ze mam was bezpiecznie przywieźć do ślubu.Jutro mamy samolot-powiedział z uśmiechem.
-To fajnie że nam to teraz mówisz!-powiedziałam lekko zła.
-To ja się będę zbierał-powiedział Jus wstając.Odprowadziłam go do drzwi i wyszliśmy na dwór .
-Miley bo ja mam takie pytanie-zaczął nerwowo Justin , drapiąc się ręką po szyi.
-No słucham ?-uśmiechnęłam się .
-Bo wiesz jest ten ślub i skoro jesteśmy świadkami i wgl , no ten no wiesz ... poszlibyśmy tam razem ?Wiesz jako osoba towarzysząca -powiedział i popatrzył się na mnie.
-No jasne .Bardzo chętnie-powiedziałam opanowana i uśmiechnęłam się .Tak na prawdę najchętniej skakałabym teraz ze szczęścia.
-Dzięki -uśmiechnął się - To do jutra -pocałował mnie w policzek i odjechał.Ja weszłam do domu i posprzątałam po kolacji.Następnie spakowałam całe dwie walizki i usnęłam .
Następny dzień
Obudziłam się z pomocą budzika . Wzięłam szybki prysznic i ubrałam się .Wzięłam walizki i zeszłam na dół.Ku mojemu zdziwieniu Chris i Justin już tam byli.
-Cześć-przywitałam się z uśmiechem , oni odpowiedzieli tym samym.Wypiłam z nimi kawę i wyjechaliśmy na lotnisko .Jak zawsze na lotnisku musieliśmy przejść przez te wszystkie bramki i wgl. Miejsca były podwójne.Ja usiadłam z Jusem a Chris koło jakieś laski.Co mu wcale nie przeszkadzało.Lot jakoś nam minął .Cały czas gadałam z Jusem , zachowywaliśmy się jak idioci .Wszyscy się na nas gapili ale nam to nie przeszkadzało.W końcu wylądowaliśmy .Ucieszona pobytem w ojczyźnie jako pierwsza wybiegłam z samolotu.Zabrałam walizkę i wybiegłam na główny hol.Z daleka zobaczyłam już Mitcha.Od razu zaczęłam biec w jego stronę.Rzuciłam się na niego a on uniósł mnie i zakręcił w okół własnej osi .
-Matko jak wyrosłaś mała -powiedział kiedy już mnie postawił .-Haha .A gdzie Caitlin ?-spytałam rozglądając się
-Została w domu z małą-uśmiechnął się i doszli Justin i Chris.Oczywiście tam przywitali i ruszyliśmy do domu.Prawie nic się nie zmieniło .Było tak samo jak wtedy gdy wyjeżdżałam .Podjechaliśmy pod dom .Wyszłam z wozu i wciągnęłam świeże powietrze nosem .Uśmiechnęłam się sama do siebie.Poczułam czyjś oddech na szyi.
-Pomożesz nam z walizkami ?-wyszeptał mi do ucha Justin , ja się zaśmiałam i wzięłam walizki. Weszliśmy do domu a tam tłumy ludzi.Zapewne goście , którzy mieszkają daleko i nie maja się gdzie zatrzymać.Wszyscy posłali nam serdeczne uśmiechy.Przywitałam się ze wszystkimi i razem z Jusem zaczęliśmy szukać panny młodej.Znaleźliśmy ja siedzącą w pokoju małej.Weszliśmy po cichu i stanęliśmy za nią.
-Cześć -powiedzieliśmy równo aż Cait podskoczyła.Odwróciła się i zaczęła piszczeć ze szczęścia na nasz widok .Wycałowałyśmy się.
-Popatrz na swoich chrzestnych -powiedziała do małej Cait
-Chrzestnych ?-spytałam zdziwiona ponieważ nikt mi nic nie mówił że mam być chrzestną tej słodziutkiej kruszynki.
-No właśnie chciałam was poprosić ...-zaczęła
-No jasne że się zgadzamy-powiedział Jus obejmując mnie w pasie .Cait uśmiechnęła się podejrzanie .Następnie poszliśmy odstawić walizki do mojego pokoju.Tak znowu musimy mieć pokój razem bo inne już są zajęte . Mi to w ogóle nie przeszkadza .Weszłam do swojego starego pokoju.Nic tu się nie zmieniło.Uśmiechnęłam się .Justin od razu walnął się na moje łóżko .
-nie za dobrze?-zapytałam
-Idealnie-uśmiechnął się .Resztę dnia spędziliśmy rozmawiając z rodziną i wszystkimi .Wieczorem położyliśmy się grzecznie spać .Jutro najważniejszy dzień w życiu mojego brata .Nie wiedziałam że i w moim życiu tyle się zmienni jutro...
------------------------------------------------------------
No dodałam :D Ale się nie bd teraz rozpisywać ponieważ aby wam wynagrodzić że tyle nie dodawałam zaczynam pisać kolejny i postaram się dzisiaj dodać :D Znowu bd częściej pisała .Po prostu mam znowu laptopa i bd częściej pisała:)
Tagi: 76
04.03.2012 o godz. 17:13
Przestraszyłam się , że komuś coś się stało.
-Justin co się stało ?-Spytałam zdenerwowana .
-Jeszcze się pytasz?-popatrzył na mnie
-No tak.-odpowiedziałam kompletnie zdezorientowana.Justin wstał i zły podszedł do mnie.
-O to -krzyknął i pokazał na blizny na moich nadgarstkach - i o to -wskazał unosząc moją bluzkę trochę do góry i pokazując na wielką bliznę na brzuchu.
-Justin ..-zaczęłam
-Miley to moja wina ! Mogłaś zginąć ! Jestem idiotą -zaczął krzyczeć i nerwowo chodzić po pokoju.
-Kto ci powiedział ?-spytałam niesłyszalnie.
-Pattie-powiedział nadal nerwowo.
-Proszę nie denerwuj się .Nic się nie stało.-próbowałam go uspokoić ale on ciągle był zdenerwowany.Pokrzyczał jeszcze na mnie trochę , ja na niego a skończyło się, że musiałam przyrzec , że już nigdy się nie potne.
Następny Dzień
Dzisiaj wylatujemy.Wracamy do domu.Trochę mi szkoda ale z jednej strony już chce być w domu.Nie gadałam z Jeyem.Nawet się z nim nie pożegnałam.Siedzimy już w samolocie.Justin od razu usnął.Ja nie mogłam .W głowie krążyło mi jedno pytanie Czy my moglibyśmy być jeszcze tą samą szczęśliwą parą co kiedyś? Niestety nie mogłam znaleźć odpowiedzi.Może warto spróbować ? Ale czy on chce?Dobra nie ważne . O czym ja wgl myślę.Dolecieliśmy około godziny 19.Wysiedliśmy , odebraliśmy bagaże i wyszliśmy na hol.Pierwsze co tam ujrzałam to uśmiechnięta twarz Ushera.Rzuciłam się na niego i wyściskałam .
-Mała tak się stęskniłem -powiedział tuląc mnie
-No ja za tobą też-uśmiechnęłam się
-Od jutra zaczynamy nagrywać nowa płytę i jedziemy niedługo w jakąś trasę-powiedział .
-Popsułeś milutkie powitanie !-powiedziałam zirytowana.Przywitałam się z resztą i wróciłam do swojego domu. Otworzyłam drzwi i od razu skierowałam się do sypialni.Położyłam się na łóżku i usnęłam od razu.
Następny dzień
Obudził mnie mój telefon.Przeciągnęłam się i zaczęłam szukać go ręką . Po chwili poszukiwań odnalazłam go i odebrałam.
-Halo?-powiedziałam zaspana
-Ruszaj dupe maleńka za godzinę w studiu-powiedział Usher i się rozłączył.Ja tylko powyklinałam sobie po cichu i wstałam.Znowu nie będę miała na nic czasu.Ale niby na co mam mieć ? W końcu nie mam ani chłopaka ani rodziców .Brat jest zajęty dzieckiem i narzeczoną Jestem sama.Wzięłam szybki prysznic i ubrałam się.Ogarnęłam włosy i zrobiłam lekki makijaż.Zeszłam na dół i zjadłam szybko jabłko .Wsiadłam do samochodu i ruszyłam do studia.Po godzinie byłam już na miejscu.Wysiadłam z samochodu i dopadli mnie fani.Porobiłam sobie parę zdjęć i podpisałam parę notesów.Wjechałam na 11 piętro i weszłam do studia.
-cześć -uśmiechnęłam się do wszystkich promienie .Oni odpowiedzieli tym samym.
-Słuchaj mała Nagramy nową płytę .Następnie pojedziemy w twoją pierwszą trasę po świecie-uśmiechnął się Usher a ja tylko pokiwałam.Wszystko mi wyjaśnili.Nawet mogłam sobie wybrać kraj do którego chce jechać jako pierwszy. Wybrałam Polske. No przecież to moja ojczyzna i najlepszy kraj na świecie co nie ?O ! Jeszcze jeden mały szczegół.Ta trasa jest wspólna z Justinem .Nie powiem ale się cieszę. Wypuścili mnie ze studia około południa .Zdążyłam włączyć telefon i już zaczął dzwonić .Numer nieznany.
-Halo?-odebrałam szybko
-Gdzie ty jesteś ?-poznałam po głosie że to Jey .
-Zapomnij o wszystkim między nami.To koniec-powiedziałam szybko.
-Chyba żartujesz.Jeszcze będziesz moja.Zobaczysz-wykrzyczał i się rozłączył.Stałam tak chwile w osłupieniu .
-Świr-powiedziałam sama do siebie i postanowiłam się udać na obiad kiedy znowu zadzwonił mój telefon.
-Czego świrze ?-spytałam odbierając ponieważ myślałam że to znowu Jey.
-Cześć Świrusko-zaśmiał się Justin -Nie wybrałabyś się na obiad ze mną ?-spytał się Jus.
-No jasne świrze-zaśmiałam się
-To za 10 minut w tej restauracji obok centrum?-powiedział
-No jasne-uśmiechnęłam się sama do siebie.
-To czekam kochanie-powiedział i się rozłączył.Zaraz zaraz powiedział kochanie ? OOOOOOO w dupe .AAAA .Koniec zacieszu Miley.Ludzie patrzą.Wsiadłam w ekspresowym tempie do samochodu i ruszyłam stronę knajpki.Dojechałam do niej w 5 minut.Po wyjściu z samochodu otoczyli mnie paparazzi .W restauracji nie zauważyłam Justina wiec postanowiłam pogadać z nimi trochę żeby mieli radochę.Wypytywali mnie jak było na wakacjach i wgl.Po 10 minutach i spokojnie weszłam do restauracji.Zauważyłam Justina siedzącego w kącie i uśmiechającego się do mnie.Od razu do niego podeszłam.Przywitałam się buziaczkiem w policzek i usiadłam na przeciwko.
-No i jak tam mała?-spytał z uśmiechem
-A ok ale dużo roboty-uśmiechnęłam się
-Jak u mnie .Ale cieszę się , że to z tobą jadę w trasę-uśmiechnął się uroczo.
-A ja się cieszę że jadę z tobą -odwzajemniłam gest.Zamówiliśmy dania i rozmawialiśmy sobie jak kiedyś.Świetnie się dogadywaliśmy .Nagle zadzwonił mi telefon.
-Przepraszam -uśmiechnęłam się do Jusa
-Nic się nie stało.Odbieraj-powiedział wsuwając lazanie .
-Halo?-odebrałam.
-Czesia siostra !-wydarł mi się do słuchawki Mitch.
-AAA braciszku no jak miło cię słyszeć-powiedziałam z uśmiechem
-Mam do ciebie i Justina wielką prośbę-odezwał się
-No słucham?-spytałam ciekawa
-Zostaniecie naszymi świadkami ?Wiesz ślub już za tydzień a chcemy żebyście to wy nimi byli-powiedział
-No ja na pewno a on nie wiem -powiedziałam
-A możesz się go spytać ?- zapytał Mitch
-Dam ci go -odpowiedziałam i podałam telefon chłopakowi.Gadali jakieś 10 minut.
-No i jak ?-spytałam kiedy odzyskałam fona
-Wszystko ustalone-powiedział ucieszony-Ale jest jeszcze jedna sprawa.Rodzice-powiedział tracąc humor.
-NO i co z nimi?-spytałam bez entuzjazmu.Nie lubię o nich rozmawiać.Nawet nie lubię wspominać..
-Chciałbym żeby byli na ślubie ale nie mam z nimi kontaktu nawet.-powiedział
-Dobra załatwię to .Zadzwonię jutro.Kocham cię pa -rozłączyłam się .Nie miałam ochoty na nich patrzeć ale jeśli on chce żeby byli na ślubie to niech będą..
-Będziemy świadkami.Fajnie nie ?-powiedział z uśmiechem Jus a ja przytaknęłam.Pogadaliśmy jeszcze trochę ale ja musiałam jeszcze załatwić tę sprawę z rodzicami.Pożegnałam się z nim całusem i zaprosiłam wieczorem do siebie na kolacje.I tak mieszkamy oboje sami wiec towarzystwo nam nie zaszkodzi.Wyszłam z knajpki i zadzwoniłam do Ushera.
-Halo?-odebrał
-Hej .Mógłbyś mi sprawdzić gdzie mieszka Samanta Cyrus?-powiedziałam szybko.
Postaram się ale po co ci to ?-zapytał ciekawy
-Potrzebne-nie miałam zamiaru opowiadać mu całej historii.
-dobra zobaczę -powiedział i się rozłączył.Dlaczego podałam tylko imię i nazwisko matki?Bo ta kobieta jest wpływowa i wgl.Powinno ją gdzieś odnaleźć.A tata ?Tata zawsze był w jej cieniu.Pracował w małych firmach i się nie wyróżniał.Ale kochał nas a co do mamy to mam podejrzenia.Ale oni oboje są udani.Po 10 minutach Usher wysłał mi adres.Nie było to daleko więc od razu postanowiłam pojechać .Po jakieś 1, 5 godziny dojechałam pod dom.Zaraz , zaraz dom ? Chyba wille.Okej .Weszłam na posiadłość i zadzwoniłam do drzwi.Otworzyła mi jakaś kobieta w średnim wieku w stroju sprzątaczki.
-słucham ?-spytała się
-Ja do pani Samanthy Cyrus.-powiedziałam
-Proszę , jest w salonie-powiedziała kobieta i gestem wpuściła mnie do środka.W środku dom był jeszcze bogatszy.Kobiet wskazała mi salon .Weszłam i ujrzałam tam obcą kobietę.Znaczy była to moja matka ale kompletnie nie podobna.Siedziała sztywno w jakiejś kiecce i popijała herbatę czytając jakąś nudną książkę.Szlachta jakaś kurwa
-Cześć-odezwałam się i stanęłam za nią.Popatrzyła na mnie zdziwiona aż jej filiżanka wypadła z ręki.
-Miley ?-Spytała
-No raczej -powiedziałam zirytowana tym pytaniem.
-Córciu co ty tu robisz?-no ej nie przywita się albo coś ?
-Kochanie już jesteśmy -usłyszałam za sobą męski głos.Odwróciłam się i ujrzałam mężczyznę.Widać że był bogaty.Chwile po nim weszły jakieś dwie dziewczyny.Chyba w moim wieku.Jak mnie ujrzały to zaniemówiły.
-Mamo co Miley Cyrus robi w naszym salonie ?-zapiszczała jedna a ja wywróciłam oczami.Stop .Mamo ?!
-Bob zabierz dziewczynki , muszę porozmawiać z panią .-Panią ?! Bob czy jakoś tam poszedł na górę a moja matka zamknęła drzwi.
-Co to ma znaczyć ?-zapytałam zdezorientowana.
-Miley.. To był mój mąż i moje córki .-powiedziała i spuściła głowę .Mi łzy napłynęły do oczu.
-Słucham ?! Cały czas nas okłamywaliście z ojcem ! Zamiast się nami zajmować zrobiłaś sobie nowe lepsze dzieci>?! Co ci w nas nie pasowało ? -łzy zaczęły mi spływać.Ona też zaczęła płakać.-A gdzie ojciec?
-Nie wiem-odpowiedziała płacząc coraz głośniej
-Nienawidzę cie !Nigdy nas nie kochałaś !-darłam się na nią.
-Miley córciu ..-zaczęła
-Pieprz się -powiedziałam i wybiegłam z domu z płaczem.Wsiadłam do samochodu i ruszyłam do domu.Cały czas płakałam.Weszłam do domu i zjechałam w dół po ścianie.Zaczęłam jeszcze bardziej płakać.Nigdy nie byłam z nią blisko ale to bardzo boli.Wymieniła nas na lepsze dzieci.Suka z niej . Mam dosyć wszystkiego.Popatrzyłam na zegarek.Była 17 : 30.Justin miał przyjść na 18.Może to odwołam? Nie.Nie będę się nią przejmowała.Zadzwonił mój telefon.Znowu ten nieznany numer.Znowu Jey...
------------------------------------------------------------
Paczajta dodałam 75 :D Dobra jutro idę na operacje ;/ I nie bd mnie tydzień.Postaram się dzisiaj napisać jeszcze z dwa rozdziały to wam Lidka doda jak mnie nie bd :D A do rozdziału to ocencie same.
Tagi: 75
26.02.2012 o godz. 14:08
Oczami Miley
Byłam na maxa wkurwiona.No bo o co mu chodziło co ?! Wchodzi do pokoju i zaczyna bić niewinnego chłopaka? Jeszcze teraz utknęłam z nim w tej jebanej windzie.Usiadłam sobie skulona w kącie .
-Miley..-zaczął Bieber
-Nawet się do mnie nie odzywaj !-powiedziałam szybko i stanowczo.nie miałam ochoty z nim rozmawiać , do tego nie dogoniłam Jeydena.Oparłam głowę o ścianę.Bieber próbował wcisnąć guzik POMOC. Ale chyba nie działał.W końcu zrezygnowany usiadł obok mnie . Chyba w końcu skumał , że nie mam ochoty z nim rozmawiać bo się nawet nie odezwał . I dobrze.Po jakiś dwóch godzinach takiego siedzenia w zrozumiałam że mogą nas wyciągnąć dopiero jutro a ja nie mam zamiaru tyle czasu tu z nim siedzieć.Zauważyłam na suficie windy jakby małe drzwi.Jedyne wyjście . Trzeba spróbować.
Bieber podsadź mnie - powiedziałam i wstałam energicznie.
-Po co ?-mruknął bez entuzjazmu
-Bo nie mam najmniejszej ochoty tu z tobą siedzieć a to jedyne wyjście -powiedziałam wskazując na to coś na suficie.W końcu łaskawie wstał i stanął obok mnie.
-Dobra ale mnie trzymaj-powiedziałam i weszłam chłopakowi na ramiona.Nie mogłam tego otworzyć bo Bieber się bujał ciągle.
-Mógłbyś przestać się ruszać?_syknęłam
-Nie-odpowiedział zły.Próbowałam jeszcze otworzyć przez jakieś 20 min ale na marne. Musimy czekać do jutra.Zeszłam z pleców chłopaka i usiadłam pod ścianą.Justin usiadł koło mnie.Nie odzywaliśmy się przez dobrą godzinę.
-przepraszam-przemówił nagle
-Spadaj -powiedziałam nie miło. Po prostu byłam na niego zła.Poznałam fajnego chłopaka a jemu coś odbiło i zaczął go napierdalać.No przepraszam ale to nie jest ok.
-No to chociaż powiedz dlaczego to zrobiłeś?-mruknęłam
-Może kiedyś ci wyjaśnię-powiedział patrząc na mnie
-Może ci kiedyś wybaczę-odpowiedziałam a chłopak tylko westchnął.
-Miley proszę obiecuje że powiem ci jak uznam że będzie trzeba-powiedział błagalnym tonem.
-Dobra już dobra-powiedziałam..

No nareszcie nas uwolnili ! Oczywiście przepraszali i wgl . Ale nie było tak źle.Pogadałam sobie z Justinem o starych dobrych czasach .No ale mniejsza.Właśnie sobie biorę prysznic bo idziemy na plażę.Sztuczna opalenizna już się zmywa i zaczyna być widać rany.Nie mogę się kąpać w ocenie bo zmyje się do końca po pierwszej kąpieli. Nie chce żeby Justin zobaczył rany.Nie chce odpowiadać na milion pytań jakie będzie wtedy zadawał.Po prostu nie mam ochoty ani nerwów.Wyszłam spod prysznica i wytarłam mokre ciało ręcznikiem.Wysuszyłam włosy oraz ubrałam się.Wyszłam z uśmiechem na ustach z łazienki.Justin już na mnie czekał.Zabraliśmy tylko plażową torbę .Nie minęło dobre 10 minut a już wygrzewaliśmy się na plaży.
-Chodź do wody -powiedział Justin.Już chciałam się zgodzić kiedy przypomniałam sobie o ranach.
-Nie , idź sam-powiedziałam z uśmiechem.
-Proszę-powiedział patrząc na mnie tymi oczętami.Zgodziłam się by zrobić mu przyjemność.Pobawiliśmy się trochę jak małe dzieci w wodzie i wyszliśmy na plaże.Justin zaczął się na mnie dziwnie patrzeć.
-Coś nie tak?-spytałam z uśmiechem .
-Nie , wszystko ok-odpowiedział nerwowo-Ja muszę wrócić do hotelu.Cześć-powiedział i szybko odszedł.Stałam tak chwilkę z dziwną miną.Nagle zauważyłam Jaydona.Bez dłuższego myślenia podbiegłam do niego.
-Cześć , przepraszam cię za wczoraj .Nie wiem co go napadło-powiedziałam szybko do chłopaka.
-Nic się nie stało piękna.-uśmiechnął się uroczo-Jesteście parą?-zapytał
-Nie-odpowiedziałam szybko
-to fajnie-odpowiedział niesłyszalnie i wyszczerzył ząbki.Usiedliśmy pod jedną z palm i zaczęliśmy rozmawiać.Miałam z nim wiele wspólnego.Może i mi odbiło ale chyba się w nim zakochałam ! A tak być nie może.Ja się nie mogę zakochać ! O nie.Dzwoniłam parę razy do Justina ale nie odbierał.
-Ej a może pójdziemy na kolacje a później wpadniesz do mnie ?-Spytał nagle Jey i walnął ten swój uroczy uśmieszek .
-no wiesz ..-zawahałam się ale stwierdziłam że czemu nie -No jasne-odpowiedziałam z uśmiechem.Wstaliśmy , otrzepaliśmy się z piasku i ruszyliśmy.Jego hotel leżał na drugim końcu miasta więc droga trochę nam zajęła.Jego hotel wcale nie był gorszy niż nasz.Weszliśmy do środka i wsiedliśmy do windy.Miałam lekkie schizy że winda się znowu zatrzyma ale jakoś wytrzymałam.Weszliśmy do jego pokoju a raczej apartamentu.Widać że do biednych to ten chłopak nie należy.Zamknął za nami drzwi i podszedł do mnie.
-Chcesz wziąć sobie prysznic albo coś?-spytał uśmiechając się.
-Nie wzięłam ubrań , ale mogę skoczyć-powiedziałam
-Nie musisz .Dam ci coś swojego-nie przestawał się uśmiechać.
-Ok-odwzajemniłam gest. Chłopak zniknął za jakimiś drzwiami ale zaraz wrócił z koszulką w ręce.
-Proszę piękna , tam jest łazienka -wskazał na białe drzwi ja tylko kiwnęłam głową i weszłam do pomieszczenia.Wzięłam szybki prysznic i ubrałam się w bieliznę oraz koszulkę którą dał mi Jey.Była o wiele za duża i sięgała mi do połowy uda. Wyszłam z łazienki i zobaczyłem Jeydona leżącego na łóżku.Gdy mnie zobaczył uśmiechnął się łobuzersko i przygryzł wargę.
-Kusisz dziewczyno , kusisz-powiedział a ja się zaśmiałam.Usiadłam koło chłopaka i patrzyłam co robi na kompie.Muszę przyznać że lekko się krępowałam siedząc przy nim w samej koszulce .Nagle odłożył komputer i odwrócił się w moją stronę.Zaczął na mnie patrzeć.Teraz to już byłam cholernie skrępowana.
-Co będziemy robić ?-zapytałam aby przerwać tę ciszę.
-A co chcesz?-powiedział z uśmiechem.
-Może obejrzymy jakiś film ?-zaproponowałam mimo , że nie miałam ochoty na oglądanie niczego.Chciałam po prostu by przestał się tak na mnie patrzeć . Uśmiechnął się , wstał i podszedł do jakiejś półki koło telewizora.
-Horror?-spytał a ja kiwnęłam głową twierdząco.Włączył jakiś film i położył się obok mnie.Muszę przyznać , że film był straszny i cholernie się bałam.Jey chyba to wyczaił bo przytulił mnie mocno.Pachniał cudownie .Prawie odleciałam.Ale w porę się ogarnęłam.Nawet nie wiem kiedy usnęłam.

Następny dzień
Obudziłam się wtulona w Jeya .Przetarłam oczy i przeciągnęłam się.Postanowiłam wrócić do swojego hotelu , w końcu Jus się może martwić.Wstałam więc , ubrałam się i ogarnęłam.Ucałowałam Jeya w policzek .Zostawiłam mu krótką wiadomość z wyjaśnieniami i wyszłam z pokoju.Zjechałam na dół windą i zamówiłam taksówkę.Podałam kierowcy adres i podjechaliśmy pod hotel.Zapłaciłam za taryfę i skierowałam się do swojego pokoju.Przekręciłam klucz w zamku .Weszłam do środka i zobaczyłam siedzącego na łóżku Justina z twarzą schowaną w dłoniach.Kiedy mnie usłyszał podniósł głowę i ujrzałam czerwone od płaczu oczy ,....
------------------------------------------------------------
No już napisałam ten 74.Nie wiem co się ze mną dzieje ostatnio :( Przepraszam że musicie tak długo czekać na nowe rozdziały .Poprawie się ! Jutro pojawi się 75 obiecuje a jak nie to Lidka mnie zabije;D .Przepraszam też że taki nudny i krótki.:(
Nellka<3
Tagi: 74
21.02.2012 o godz. 22:18
Wczoraj nic się nie wydarzyło.Oczywiście pierwsza wbiegłam do łazienki za co Bieber mnie później łaskotał. No ale nie ważne.Właśnie obudziłam się wtulona w Justina.Nie wiem jakim cudem jestem w niego wtulona no ale nie ważne .Ostrożnie wyswobodziłam się z jego uścisku i weszłam do łazienki.Wzięłam orzeźwiający prysznic , myjąc ciało i włosy .Miałam dzisiaj świetny humor sama nie wiem czemu.Umyłam ząbki i wysuszyłam głowę.Następnie ubrałam się i wyszłam z łazienki.Justin jeszcze spał.Na widok tej niewinnej twarzy aż się uśmiechnęłam.Postanowiłam skoczyć po jakieś śniadanko i kawę zanim się obudzi.Wzięłam więc torebkę i wyszłam zamykając za sobą drzwi.Zjechałam na dół windą podśpiewując pod nosem jakąś bezsensowną pioseneczkę.Kiedy w końcu winda zjechała na dół skierowałam się do wyjścia mówiąc wszystkim dzień dobry.Kiedy w końcu wyszłam z hotelu uderzył mnie blask słońca , aż okulary założyłam.Udałam się do pobliskiej kawiarenki.Złożyłam zamówienie i odebrałam je po 10 minutach .Ponownie ruszyłam w stronę hotelu.Kiedy byłam już przed hotelem i zbliżałam się do drzwi poczułam mocne uderzenie.Upadłam a zawartość kubków z kawą i styropianowych pojemników zjedzeniem wylądowała na mnie .Mój dobry humor prysł.Otworzyłam oczy i chciałam nakrzyczeć na osobę , która na mnie wpadła.Ujrzałam nad sobą przystojnego chłopaka i jakoś dobry humor wrócił.Pomógł mi wstać.
-Ja cię na serio przepraszam , nie zauważyłem no nie chciałem - zaczął się jąkać.Ja się tylko uroczo uśmiechnęłam.
-Nic się nie stało , luzuj -powiedziałam a on odetchnął.
-Ale na pewno ?-spytał a ja pokiwałam twierdząco głową.
-Może wynagrodzę ci jakoś ten incydent?-spytał z uwodzicielskim uśmiechem .
-No ciekawa jestem jak ?-uśmiechnęłam się słodko.
-Może kolacja a następnie spacer po plaży ?-powiedział nadal się uśmiechając.
-Brzmi kusząco - uśmiech nie schodził z moich ust.
-Więc o 18 przed hotelem ?-spytał a ja tylko pokiwałam głowa i odszedł.Opanowana weszłam do hoteli i skierowałam się do pokoju.Zaraz po zamknięciu drzwi zaczęłam latać i krzyczeć ze szczęścia i wgl piszczałam i latałam w kółko .Zaczęłam skakać po łóżku niestety zapomniałam że spał tam Justin.
-Miley jesteś lekka ale jak skaczesz po mnie to boli !-powiedział a ja przeszczęśliwa rzuciłam się na łóżko obok niego.
-Z czego ty się tak cieszysz?-spytał jeszcze zaspany Justin
-Bo umówiłam się na randkę z najseksowniejszym chłopakiem jaki stąpał po ziemi !-wrzasnęłam na cały hotel.
-Nie przypominam sobie żebyś się ze mną umawiała -powiedział Bieebs a ja popatrzyłam na niego z miną AYFKM?
-Nieeeeee-przeciągnęłam i ponownie się uśmiechnęłam
-No mniejsza z tym kolesiem-powiedział wykrzywiając się na słowo koleś- dlaczego jesteś cała w kawie i jajecznicy ?-spytał
-Bo najseksowniejszy chłopak stąpający po tej ziemi na mnie wpadł-powiedziałam z uśmiechem
-I ty się z tego cieszysz tak ?-popatrzył na mnie jak na idiotkę.
-OOO tak - westchnęłam
-Pojebało cię kochanie - powiedział a na słowo kochanie poczułam motylki w brzuchu.Tak dawno do mnie tak nie powiedział.Tęskniłam za tymi czułymi słówkami , pocałunkami i tuleniem.Ale nas nie ma .Nas nie będzie.
-Dobra a skoro masz na sb śniadanie to mam zjeść ciebie?-przerwał moje przemyślenia
-Nie.Przebiorę się i pójdziemy coś zjeść - uśmiechnęłam się i ponownie weszłam do łazienki.Ponownie wzięłam prysznic i ubrałam się..Wymieniłam się łazienką z Justinem i po 20 minutach wyszliśmy z pokoju.Przy okazji wzięliśmy rzeczy na plażę.Weszliśmy do jakiejś kawiarenki i zamówiliśmy śniadanie.Jedzenie nie zajęło nam długo po jakiś 30 minutach rozkładaliśmy już koce na plaży.Posmarowałam się kremikiem i rozwaliłam na swoim miejscu.
-Miley chcesz opalić zęby ?-odezwał się Jus po jakiejś godzinie leżakowania.
-Nie ,dlaczego?-spytałam zdezorientowana
-Bo ciągle sie szczerzysz -powiedział jakby trochę zły
-AAA . A co denerwuje cie mój zaciesz?-spytałam patrząc na niego kontem oka.
-I to bardzo -powiedział poważnie.
-To cię jeszcze podenerwuje -powiedziałam i ponownie się uśmiechnęłam .
-Doigrałaś się -odpowiedział JB i poczułam ręce oplatające moją talie .Z chwilę mnie podniósł.Otworzyłam oczy i zauważyłam , ze idzie w stronę wody.
-jak to zrobisz to nie dożyjesz jutra-powiedziałam próbując jakoś uciec chłopakowi , niestety na marne.Justin wszedł do wody.
-No Justinku proszę cię ja już mogę się nie uśmiechać ale błagam nie wrzucaj mnie do tej zimnej jak cholera wody -powiedziałam błagalnie patrząc na chłopaka.
-Za późno mała-odpowiedział i wrzucił mnie w H2O.Normalnie się wkurzyłam .Wypłynęłam na powierzchnię i miałam do spełnienia misje ! Załatwić Justina.Zaczęłam szukać wzrokiem chłopaka.Leżał już sobie na kocyku.No ta on zmoczył tylko nogi.Obmyśliłam plan .Wyszłam pośpiesznie z lodowatej wody i skierowałam się do barku z napojami , który stał na środku plaży.
-Poproszę kubek wody ale taki duży kubek - powiedziałam z uśmiechem do chłopaka stojącego za ladą.
-Zemsta na chłopaku ?-spytał z uśmiechem
-Tak -odpowiedziałam ukazując moje uzębienie.
-To masz za free-powiedział i podał mi wielki kubek wypełniony zamrożoną wodą potocznie zwaną lodem .Podziękowałam grzecznie i w podskokach udałam się na miejsce pobytu Jusa.Na moje szczęście leżał sobie spokojnie z zamkniętymi oczkami i słuchał muzyki.
-Masz zapłatę słonko -powiedziałam sama do siebie i wylałam zawartość naczynia na rozgrzanego chłopaka.Momentalnie się podniósł i zaczął odwalać jakiś taniec.Krzyczał coś typu " zabije cię " albo coś ale ja się tym nie przejmowałam.Wręcz przeciwnie patrzyłam na nieludzko wyginającego się chłopaka i śmiałam się.
-Wyginam śmiało ciało , wyginam śmiało ciało-zaczęłam śpiewać i kręcić się w kółko wymachując rękami.Niestety Justinowi przeszło i popatrzył na mnie wrogo.Ja się oczywiście uśmiechnęłam niczym landrynka i położyłam na kocu.Po chwili on położył się obok i gadał jak to by mnie teraz najchętniej zabił.Ja tylko się chichotałam .
-Justin , która godzina?-spytałam chłopaka po długim czasie leżenia.
-Hmm 16:50 -powiedział obojętnie
-Co?!-wrzasnęłam i poderwałam się z koca.Zaczęłam wszystko zbierać.Justin oczywiście nic sobie z tego nie robił.
-Co ci odbiło?-spytał po chwili
-O 18 jestem umówiona z sexi chłopakiem i muszę wyglądać idealnie !-powiedziałam nadal pakując rzeczy do torby.
-Aha.Ja sobie polerzę-powiedział z uśmiechem .
-Ok .Pa-powiedziałam , cmoknęłam go w policzek i biegiem ruszyłam do hotelu.Wpadłam do pokoju jak szalona i rzuciłam się w stronę łazienki.Wzięłam szybki prysznic , uczesałam włosy , ubrałam się i leciutko umalowałam.Popatrzyłam w lustro i byłam zadowolona z efektu.Popatrzyłam na zegarek.Wskazywał idealnie godzinę 18.Spakowałam więc najpotrzebniejsze rzeczy na wieczór do torebki i wyszłam z pokoju.Zjechałam na dół windą i wyszłam przed hotel.A tam czekał już on.Normalnie bym padła ale nie chcę wyjść na świra.Wyglądał tak idealnie.Miał czarne rurki , jakąś żółtą koszulkę no i wgl cud miód.Podeszłam do niego od tyłu i zakryłam jego śliczne oczęta mymi rękami.
-Zgadnij kto to -wyszeptałam mu do ucha.
-Myśle , ze ślicznotka , na którą wpadłem rano-powiedział i mogłabym przysiąść że uśmiechnął uwodzicielsko.
-No nie.Ta brzydota co na nią wpadłeś.-powiedziałam ze śmiechem a on się odwrócił.
-Nie.Ślicznotka.-powiedział i cmoknął mnie w policzek.
-Mam na imię Miley tak wgl-przedstawiłam się
-A ja Jeydon -podaliśmy sobie ręce i ruszyliśmy .Całą drogę się śmieliśmy i gadaliśmy.On jest na serio zabawny , uroczy i wgl taki fajny .Miley ogar ! Doszliśmy w końcu do jakiejś uroczej restauracji przy plaży.Zajęliśmy wcześniej zarezerwowany stolik i złożyliśmy kelnerowi zamówienie.
-Więc co robisz na Hawajach ?-spytałam z uśmiechem chłopaka
-Otóż przyjechałem tu z dziewczyną ale ona mnie zdradziła i dlatego rano na ciebie wpadłem .Wychodziłem wtedy wkurwiony z hotelu i nie patrzyłem na ludzi.A ty ?-powiedział kompletnie bez emocji.
-Przyjechałam na wakacje z chł.. z kolegą-poprawiłam się szybko a on się uśmiechnął.Zaczęliśmy gadać na inne tematy .Np opowiadałam mu o sobie a on mi o sobie.Naprawdę się z nim świetnie bawiłam .Po skończonym posiłku postanowiliśmy udać się na zaplanowany spacerek po plaży.Zdjęłam buty i poczułam jeszcze ciepły piasek pod stopami.Noc dzisiaj była przepiękna.Zaczęliśmy iść brzegiem wygłupiając się i rozmawiając.Czas minął nam bardzo szybko.Około 22 wróciliśmy pod hotel.Jeydon uparł się że odprowadzi mnie pod drzwi pokoju żeby mnie nikt nie zgwałcił po drodze.Wgl Jus wysłał mi esa że wróci późno bo musi coś przemyśleć więc postanowiłam zaprosić Jeydona do pokoju.Tak też zrobiłam.Zamknęliśmy za sobą drzwi .Podeszłam by otworzyć okno , kiedy się odwróciłam stał przede mną Jey (taki skrócik se walnęłam :D).Stał blisko.Bardzo blisko?Czy za blisko?O nie ! No mi to nie przeszkadzało .Nasze twarze zaczęły się zbliżać.Czułam no sobie jego oddech.Dłonie położył na mojej talii a ja swoje na jego szyi.W końcu poczułam jego rozgrzane wargi na moich.
Oczami Justina
Postanowiłem dzisiaj powiedzieć Miley o tym , że ją kocham i chcę z nią być.Wiem , że jest na randce z jakimś kolesiem ale on pewnie ją zaprosił tylko jako w przeprosinach.Wsiadłem własnie do windy i wcisnąłem guzik z moim piętrem .Po jakiś dwóch minutach byłem na miejscu.Otworzyłem drzwi do pokoju i po prostu oniemiałem.Stała tam Miley całująca się z jakimś kolesiem.Zaraz zaraz.To Jeydon! Wszędzie poznam tego chuja.Bez dłuższego namysłu oderwałem go od niej i przywaliłem w twarz.Zaczęliśmy się bić .Miley cały czas coś krzyczała.
-Nie zabije cię na jej oczach bo jestem normalny gnojku-warknął Jeydon i wyszedł z pokoju.Miley popatrzyła na mnie ze łzami w oczach i wybiegła za nim . A ja wybiegłem za nimi .Wsiadła do windy więc wsiadłem za nią.
-Wyjdź stąd-!-krzyknęła ale winda już ruszyła.Jednak po chwili stanęła , niestety nie dlatego że dojechaliśmy ale bo się popsuła .....
-------------------------------------------------------------
No na początek nowa dupcia w opowiadaniu :

Jeydon Wale- miły i zabawny osiemnastolatek.Uwielbia jazdę na desce i wygłupy.Kiedyś byli z Justinem najlepszymi przyjaciółmi ale po pewnej kłótni stali się wrogami.Jey jest uparty i zawsze dostaje to czego pragnie.A aktualnie tym pragnieniem jest Miley.Będzie chciał za wszelką cenę ją zdobyć.Sporo namiesza w życiu naszej ex parki.
------------------------------------------------------------
No już napisałam ten rozdział jak obiecałam <3 Szkoda tylko , że taki beznadziejny -.- haha .Ta śmieszne . No dobra KOMENTUJCIE zacne czytelniczki:* -Nell<3
Tagi: 73
12.02.2012 o godz. 19:57
Dobra dziewczyny chciałabym was przeprosić za tę nieobecność. Otóż powodem jest brak weny , zdrowie i nauka.Jutro pojawi sie nn ja obiecuje.Na serio was przepraszam i zrozumiem jak już nie będziecie chciały tego czytać.Przepraszam -Nell<3
Tagi: uwaga!
11.02.2012 o godz. 21:21
-Przepraszam ale chyba zaszła pomyłka.Został nam jeden pokój dwuosobowy , reszta jest zajęta..
Byłam zaskoczona i Justin chyba również.Ale co miałam zrobić.
-No dobra.Niech będzie-powiedziałam z uśmiechem a recepcjonistka dała nam kartę do otwierania drzwi.Ruszyliśmy więc do windy i wjechaliśmy na 11 piętro.Modliłam się aby w pokoju były dwa łóżka a nie jedno małżeńskie.Stanęliśmy przed drzwiami do pokoju .Otworzyłam drzwi kartą i lekko je pchnęłam.Weszliśmy do środka a tam?Oczywiście na przekór moim modlitwą było jedno łóżko!Justin wgl się tym nie przejmując walnął się na nie .
-Będziemy musieli spać razem-powiedziałam
-Oj nie takie rzeczy wyprawialiśmy w łóżku-powiedział z uśmiechem patrząc na mnie a ja wybuchnęłam śmiechem.Położyłam się obok niego.Byłam mega zmęczona podróżą .Już usypiałam kiedy Justinowi zaczęło się nudzić bo zaczął się wiercić jakby miał robale.
-Justin mógłbyś leżeć spokojnie?-zapytałam nie otwierając oczu.
-chodź na plażę-powiedział szturchając mnie.
-Nie chce mi się -odpowiedziałam
-No chodź-nalegał
-No nie przekonasz mnie-powiedziałam uśmiechnięta
-Ale mogę zmusić -powiedział i się złowieszczo zaśmiał.Otworzyłam oczy i jednak dla własnego bezpieczeństwa wstałam i weszłam do łazienki.Przebrałam się w kostium i zarzuciłam na to sukienkę. Wyszłam z łazienki i założyłam sandałki.
-Ja gotowa-uśmiechnęłam się.
-TO poczekaj na mnie -powiedział i wszedł do łazienki.Nie siedział tam długo.Wyszedł uśmiechnięty i zabierając rzeczy wyszliśmy z pokoju.Plaże mieliśmy parę kroków od hotelu więc droga nie trwała długo.Rozłożyliśmy koce i położyliśmy się na nich.Ja to nie mam się co opalać bo po tym natryskowym jestem cały czas opalona ale dobra będę sprawiać pozory.Leżałam już chyba sobie tak 2 godziny .
-Miley chodź do wody-powiedział Bieebs , który od jakiś 20 minut się wiercił
-Nie chce mi się-zaśmiałam się .
-Nooo weź-powiedział
-No nie chce mi się- uśmiechnęłam się .Za chwile poczułam coś ciężkiego na sobie.Otworzyłam oczy i zobaczyłam uśmiechniętego Bieebsa.
-Ciężki jesteś -powiedziałam z uśmiechem
-Wiem.Ale nie zejdę jeśli nie pójdziesz ze mną do wody-powiedział z uśmiechem
-No dobra-zgodziłam się.
Oczami Justina
Leżałem na tej plaży i myślałem .Miley jest wspaniała.Wybaczyła mi mimo , że tak bardzo ją zraniłem.Szczerze to cholernie się cieszę , że jesteśmy tutaj tylko we dwoje i że mamy jedno , wspólne łóżko.Będę mógł w nocy się do niej przytulić .Uśmiechnąłem się sam do siebie.Odzyskam ją.Muszę.Nie wyobrażam sobie życia bez niej.Postaram się .Zrobię wszystko.Zaczęło mi się nudzić.Chciałem iść do wody.Zacząłem więc namawiać Miley na kąpiel.Ona jednak była nieugięta.Położyłem więc się na niej i tym oto sposobem zgodziła się pójść.Ruszyliśmy więc w stronę wody.Miley zmoczyła lekko nogi i tak stanęła.Ja już dawno prawie cały byłem zmoczony.Patrzyłem na nią , ona na mnie , ja na nią , ona na mnie.
-Co tak stoisz?-spytałem podpływając do niej
-No chciałeś wejść do wody , nie uwzględniałeś głębokości - powiedziała z uśmiechem.
-Teraz ci ją uwzględnię-powiedziałem i podszedłem do dziewczyny.Wziąłem ją na ręce i zacząłem iść na głębszą wodę.Ona jak zawsze się darła i kazała ją puścić.
-Powtarzam po raz setny puść mnie -powiedziała gdy byliśmy już głęboko
-Wedle twego życzenia-powiedziałem i ją puściłem.Oczywiście wpadła do wody a ja od razu strzeliłem uśmiech numer 7 -"Ja nic złego nie zrobiłem".Po chwili dziewczyna się wynurzyła.
-Zginiesz śmiercią tragiczną-popatrzyła na mnie złowieszczo i się na mnie rzuciła.Nie byłem przygotowany więc się wywróciłem i także byłem cały mokry.Miley słodko się uśmiechnęła.Zaczęliśmy się chlapać wodą .W końcu złapałem ją mocno obejmując w pasie.Nasze oczy się spotkały a twarze dzieliły milimetry.Wtedy Miley spuściła głowę.
-przepraszam-powiedziała i wyszła z wody.Ja stałem tak jeszcze chwile kiedy w końcu wyszedłem .
Oczami Miley
Bawiliśmy się świetnie.Chlapaliśmy wodą i wgl.Justin mnie mocno złapał w tali i popatrzyliśmy sobie w oczy .Prawie byśmy się pocałowali jednak ja po prostu zwiałam.Usiadłam na kocu i założyłam okulary.Za chwilę przyszedł Justin.Zaczęliśmy rozmawiać i dzień nam jakoś zleciał.Weszliśmy właśnie do pokoju.
-zajmuje łazienkę -wrzasnęliśmy w tym samym momencie.Wiedziałam , że teraz będzie wojna.
-Justin ja idę pierwsza -położyłam rękę na biodrze.
-Nie.Ja!-powiedział oburzony
-Kto pierwszy dobiegnie do drzwi-powiedziałam
-Raz-uśmiechnął się
-Dwa-zaczęłam się przygotowywać
-Trzy-wrzasnęliśmy jednocześnie i rzuciliśmy się w stronę łazienki.Potykaliśmy się parę razy.Justin się wywalił na co ja wpadłam w śmiech.Niestety jakoś złapał moją nogę i ja też się wywaliłam .Justin wszedł na mnie.Nasze twarze znowu były bardzo blisko siebie....
------------------------------------------------------------
1)Przeeepraszam , że taki długi do tego po dniu oczekiwania ♥♥ Ja na prawdę miałam na głowie mnóstwo spraw.Mam nadzieję , że jeszcze to czytacie :) Ale kto by czytał taki chłam ?Hahahahaha.Jutro rozdiału nie mogę obiecać.Dlaczego?Bo mam od 8 jebany trening.Ale postaram się :*
2)Otóż uważam , że ten filmik jest cuuudowny<3Pewnie większość z was go widziała ale to sama słodycz :*
.
3)Muszę się was o coś poradzić:*Otóż robię mini głosowanko.Czy Miley i Justin mają juz być razem czy ich jeszcze trzymać ?:D Proszę was o pomoc:*:*:*:* .Dziękuje za wszystkie komy:*:*:*
Tagi: 72
02.02.2012 o godz. 21:19