MileyJustinLove

Every rose has its thorn ♥♥

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!

Dobra dziewczyny pod poprzednią notką przyznałam się do wszystkiego (jak nie wiesz poczytaj na dole) i od razu mówię,że ja nie napiszę tutaj już ani jednego rozdziału.Nie potrafię i średnio lubię pisać.Nie mam pomysłu na kontynuację,więc są dwa wyjścia.Wszyscy zapominamy o tym blogu lub prosicie autorkę poprzednich rozdziałów o skończenie historii.Ja niestety nie napiszę do niej,dziewczyna co najmniej mnie nienawidzi.

Wybór należy do was.
jej ask (nie mój !!) ask.fm/Agaciaaaaaaaaaa

Tagi: wybór.
22.06.2013 o godz. 14:40

Moje serce przestało bić.Momentalnie wstrzymałam oddech i tępo spojrzałam w okno próbując wydobyć z siebie jakiekolwiek słowo.
Przepraszam,gdzie jest Justin?-spytałam i z nerwów zaczęłam gnieść kawałek bluzki.
-Bierze prysznic,przekazać mu coś?-powiedziała dość przesłodzonym głosem,a do moich oczu zaczęły napływać słone łzy.
-Nie-wyszeptałam i jednym ruchem zakończyłam połączenie rzucając telefon na podłogę.Mój Boże.Gazety miały rację?Po raz pierwszy w życiu durny szmatławiec napisał coś prawdziwego?Nie,to nie może być prawda!Łzy samowolnie zaczęły spływać po moich rozgrzanych policzkach.Kim jest ta dziewczyna?To ta tancerka?Dlaczego odebrała jego telefon?Czy on na prawdę coś do niej ma?Przecież oświadczył mi się tak?To do czegoś zobowiązuje.Przetarłam ręką mokre oczy próbując się uspokoić.Byłam roztrzęsiona,a moje serce waliło jak szalone.Nie wiedziałam co robić,jak się zachować.Miałam nadzieję,że nasze problemy w końcu się skończą.Widocznie Bóg ma dla mnie inny plan.Wzięłam głęboki oddech i bezwładnie opadłam na wielkie łóżko pokryte karmelową pościelą.Przymknęłam oczy i starałam się totalnie wyluzować.Po dwudziestu minutach bezsensownego leżenia postanowiłam wziąć się w garść.Skoro Justin nie ma czasu na odebranie ode mnie telefonu to może zapomnieć o rozmowie ze mną przez najbliższy tydzień.Sprowadza sobie panienki po paru dniach od mojego wyjazdu?Dość bezczelne.Chce wojny?To będzie ją miał.Zdeterminowana stanęłam na nogi i skierowałam się w stronę łazienki.Weszłam do małego pomieszczenia i zrzuciłam z siebie brudne ubrania.Następnie stanęłam po prysznicem i odkręcając kurek z ciepłą wodą nalałam na dłoń odrobinę malonowego żelu.Bez dłuższego zastanowienia wtarłam wonną ciecz w ciało rozkoszując się jej zapachem.Potem umyłam dokładnie moje długie,kasztanowe włosy i odświeżona stanęłam na zimnych płytkach owijając się miękkim ręcznikiem.Stanęłam przed lustrem i przetarłam ręką jego gładką powierzchnię oczyszczając je z pary.Spojrzałam na swoje odbicie i szczerze się uśmiechnęłam.To zadziwiające,że jestem taka zła a jednak spokojna.Wzruszyłam ramionami i zgarniając z szafki balsam opuściłam łazienkę.Dokładnie wytarłam mokre ciało i nasmarowałam skórę.Następnie ubrałam się i związałam włosy w wysokiego koczka.Nałożyłam delikatny makijaż i zabierając torebkę opuściłam apartament.Przemierzyłam długi,hotelowy korytarz i wsiadłam do windy.Nacisnęłam odpowiedni guzik i już po chwili znalazłam się w holu.Wsunęłam na nos białe Ray Bany i wyszłam przed hotel.Ciepły wiatr otulił moją twarz wywołując na niej delikatny uśmiech.Dokładnie znałam okolicę,byłam tu nie raz.Pamiętam,że jeszcze dwa lata temu przejeżdżałam tędy na deskorolce goniąc się z Mitchem i Emily.Piękne czasy.Westchnęłam i poprawiając sukienkę skręciłam w prawo.Miałam ochotę na lody,duże lody.Kiedy jestem zdesperowana jem.Na szczęście jedna z moich ulubionych kawiarni znajduję się dwie ulice stąd.Krótki spacer i będę na miejscu.Na samą myśl o zimnej pyszności na moich ustach pojawił się uśmiech.Poprawiłam sukienkę i pewna siebie ruszyłam do przodu.Po 10 minutach stałam już pod "Grycanem".Ogromna,przeszklona cukiernia na rogu ruchliwej ulicy.Weszłam do środka i zajęłam jedno z wolnych miejsc przy barze.Założyłam nogę na nogę i poprosiłam kelnera o niewielkie menu.Wybrałam ogromny,czekoladowy deser i kawę.Potrzebowałam dużej ilości cukru,chcę poprawić swój humor,chociaż minimalnie.
-Oto pani zamówienie-.usłyszałam po chwili,a moim oczom ukazał się wielki kielich z deserem.
-Dziękuje.-powiedziałam uśmiechając się,kelner odszedł,a ja wpakowałam do ust pierwszą porcję.Czekoladowy przysmak rozpłynął się w moich ustach.Właśnie tego potrzebowałam.Oparłam się o zimne oparcie i rozkoszowałam się smakiem lodów.Muszę się ogarnąć.Moje życie jest jedną wielką plątaniną.Jakiś koszmar.Połowa ludzkości mnie nienawidzi,film nie wypalił,a chłopak sprowadza sobie jakieś dziunie kiedy mnie nie ma w pobliżu.Może być gorzej?Oh nie sądzę.Z tego co pamiętam nikomu nic złego nie zrobiłam.Byłam dobrą uczennicą,odwiedzałam dyrektora,wszyscy nauczyciele mnie uwielbiali.No dobra,może były niewielkie wyjątki jak pani od matmy,ale bądźmy szczerzy,była tak samo wredna jak ja.Moim największym wrogiem jest Selena,ale mam powody do tego by jej nienawidzić.Byłam porywana,bita,cięta,a nadal moje życie nie jest idealne.Czy Bóg nie może dać mi spokoju?Chcę być spokojna i szczęśliwa.Dokończyłam zamówienie i zostawiając odpowiednią ilość pieniędzy opuściłam kawiarnie.Wsunęłam na nos okulary i skierowałam się w stronę niewielkiego parku.Nuciłam pod nosem jedną z piosenek Usher'a kiedy nagle zza rogu wyskoczyła grupka fotoreporterów.Stanęłam jak wryta.Jeden z nich wrzasnął moje imię i w tej sekundzie otoczono mnie.
-Miley co tu robisz?
-Gdzie Justin?
-Macie kryzys?
-Jesteś w ciąży?
Wszyscy krzyczeli,pchali się i robili zdjęcia.Jedyne o czym marzyłam to ochroniarz obok.

Oczami Justina
Stanąłem na zimnej podłodze i owinąłem biały ręcznik wokół bioder.Byłem cholernie zmęczony i od paru dni nie rozmawiałem z Miley.Cholernie mi jej brakuje.Mam nadzieję,że Scooter niebawem da mi jakieś 2 tygodnie urlopu i skoczę do mojej małej księżniczki.Muszę być grzeczny i dawać świetne koncerty,w końcu Braun zrozumie,że zasługuje na przerwę i załatwi mi jakieś wakacje.O tak Bieber,jesteś genialny.Wytarłem mokre włosy i zaczesałem je do góry.Następnie otarłem mokre ciało i wsunąłem na tyłek czyste bokserki.Do tego założyłem dresy i odświeżony opuściłem łazienkę.Swobodnie opadłem na łóżko i włączyłem swojego czarnego laptopa.Zadzwoniłbym do Mils,ale nie mam pojęcia co stało się z moim telefonem.Zgubiłem go wczoraj wieczorem.Przeszukałem cały pokój i połowę hotelu,a po moim IPhonie ani śladu!Nawet Kenny się za nim rozglądał.Niby to tylko telefon,ale miałem tam wiele kontaktów i osobistych zdjęć,nie chcę by trafił w nieodpowiednie ręce.Wziąłem głęboki oddech i włączyłem tt.Zalogowałem się na swoje konto i zacząłem przeglądać tweety.Ku mojemu zdziwieniu większość z nich była o Mils.
O mój Boże!Miley w Polsce!
Ci fotoreporterzy ją napadli!
@MileyCyrus witaj w domu!Mam nadzieję,że zostaniesz z nami na dłużej
Paparazzi to chuje!dajcie jej spokój !:(
Zaraz,zaraz...Miley jest w Polsce?!Z tego co pamiętam film nagrywany był w jakieś małej wiosce.Coś tu nie gra.Momentalnie poderwałem się z miejsca i wyszedłem z pokoju kierując się w stronę gabinetu Scoota.Bez pukania wpadłem do wielkiego pomieszczenia i spojrzałem złowrogo na menadżera.
-Czemu Miley jest w Polsce?-warknąłem waląc pięścią w biurko.
-Nie wiem.-odpowiedział obojętnie wzruszając ramionami,a ja ponownie spojrzałem na niego morderczo.
-Przecież jesteś w połowie jej menagerem!Jakim cudem możesz tego nie wiedzieć?-syknąłem zwalając z jego biurka stos papierów.Wolne kartki rozleciały się po całym pomieszczeniu wywołując u Brauna złość.
-Uważaj co robisz!-wrzasnął podrywając się do góry,a ja prychnąłem.
-To ty uważaj bo z takim zachowaniem niedługo skończysz bez pracy.-stwierdziłem uśmiechając się sztucznie i odwracając się na pięcie opuściłem pokój.Tym razem moim celem stał się Usher,w końcu to on zajmuje się jej karierą i z pewnością wie gdzie jest i co robi.Przemierzyłem długi,czerwony korytarz aż w końcu znalazłem się przed ogromnymi,dębowymi drzwiami,które prowadziły do gabinetu mojego idola.Delikatnie zapukałem i słysząc pozwolenie wszedłem do środka.
-Hej Justin-uśmiechnął się promiennie,nie potrafiłem nakrzyczeć na niego jak na Scoota.Usher jest dla mnie jak brat,a Braun to po prostu manager.
-Mam sprawę,dlaczego Miley jest w Polsce?-spytałem niepewnie podchodząc do jego biurka.
-W Polsce?-powtórzył zdziwiony unosząc jedną brew ku górze.
-Tak,wszyscy na tt o tym gadają.Nie mam pojęcia co ona tam robi.W końcu miała nagrywać film,a tu się okazuje,że jest w swojej ojczyźnie.Zgubiłem ten pieprzony telefon,nie mam jak się z nią skontaktować,zaczynam się martwić.-oznajmiłem nerwowo przygryzając wnętrze polika.Przyjaciel westchnął głośno i bez dłuższego zastanowienia wziął do ręki swój telefon.Kiwnął głową i gestem ukazując bym został wyszedł.Zakładam,że udał się wykonać kilka telefonów.Bądźmy szczerzy,ten człowiek może prawie wszystko.Dziesięć minut nieobecności Ushera było dla mnie prawdziwą katorgą.Nie wiedziałem co myśleć,co czuć,a tym bardziej co robić.Nie pamiętam kiedy ostatnio byłem w tak wielkiej kropce.Zazwyczaj mam gotowy plan,który pomaga mi w rozwiązaniu trudnej sytuacji,a teraz?Czuję,że wszystko się jebie,a Miley oddala się ode mnie coraz bardziej.Moje przemyślenia przerwał wchodzący do pokoju Scooter.
-Gomez wykupiła produkcję filmu i przerwała kręcenie.Cała ekipa została zwolniona i zmuszona do wyprowadzki.Z tego co wiem Miley w ostatniej chwili zrezygnowała z lotu do Los Angeles i skierowała się po bilet do Polski.Nikt nie wie dlaczego.Dzwoniłem do mojego przyjaciela z Warszawy,twierdzi,że brunetka wywołała kompletny chaos i policja musiała odgarniać od niej napalonych papparazzi.Sama Mils nie odbiera telefonu.-wyrecytował na jednym wdechu i opadł na miękką kanapę przy ścianie.-Nie wiem dlaczego myślała,że tam dadzą jej spokój.-dodał zrezygnowany łapiąc się za głowę,a moje ręce mimowolnie zamieniły się w pięści.Jeśli ci idioci doprowadzili ją do płaczu lub zrobili coś wbrew jej woli to przyrzekam,że zabije ich wszystkich.
-Co teraz?-spytałem podrywając się do góry i odruchowo poprawiłem swoje idealne włosy.
-Nie mam pojęcia.Nie dowiedziałem się gdzie ona teraz przebywa.-oznajmił wzdychając głośno.
-Musimy ją znaleźć.-stwierdziłem zdeterminowany.


Oczami Miley

Nienawidzę paparazzi,nienawidzę paparazi,nienawidzę paparazzi!Miałam nadzieję,że zostawią mnie w spokoju,jednak oni jak zwykle musieli popsuć mi zwykły spacer.Czy ci ludzie nie mają niczego lepszego do roboty?Posadziliby jakieś kwiatki czy coś,a nie mnie śledzili.Zrezygnowana opadłam na miękkie łóżko opatulając się zimną,satynową pościelą.Nienawidzę tego.Nienawidzę faktu,że połowa świata ma ochotę mnie zabić i tego,że mój chłopak ma mnie w dupie.To niesprawiedliwe.Jestem zwykłą dziewczyną,która odnalazła szczęście u boku normalnego chłopaka.Ludzie nie powinni życzyć mi śmierci tylko dlatego,że związałam się z Justinem na poważnie.




*********
Dobra dziewczyny wiem,że to na górze nie przypomina normalnego rozdziału,ale muszę wam coś powiedzieć.Otóż ja (Nell) nie napisałam na tym blogu rozdziału od x czasu.To nie ja pisałam rozdziały.Zakolegowałam się z jedną dziewczyną i po prostu ją wykorzystałam.To ona napisała ostatnie 50 rozdziałów ... Potem się z nią pokłóciłam,a sama nie miałam żadnych pomysłów..Założyła swojego bloga i szczerze mówiąc czuję się źle,że podpisywałam się pod jej pracą..Na początku to miał być jeden rozdział,ale jakoś nie mogłam się w sobie zebrać i ciągle prosiłam ją o więcej..Tekst u góry jest jej ostatnim dziełem dla mnie :( Ja już nie czuję tego bloga i nie potrafię napisać ani słowa o Niej i Nim.Starałam się,czytałam od nowa,ale nic nie pomagało.Wszystkie pozytywne komentarze kierowane do mojej osoby są zasłużone jej.Przepraszam,że to zrobiłam.
Tagi: .
22.06.2013 o godz. 12:11

Ludzie !Wpadłam na genialny pomysł :D Dobra,opuszczenie bloblo?Nie , nie daje rady:( Założyłam blogspota ale to nie to samo ;< Więc może wrócę tutaj,poprawię te pierwsze rozdziały<lub nie >ale przeczytam sama opowiadanie od początku!Może założe tt i aska,huh? Jakoś się musimy kontaktować !Sorki że jestem taka niezdecydowana ale sama nie wiem co mogłoby być najlepsze,teraz już wiem że opuszczenie bloblo nie ma sensu !To co ? Przeczytam i zaczynam pracę nad 106 rozdziałem :3
Tagi: zostaję .
14.04.2013 o godz. 12:48

Hej Hej Hej HEEEj :) Jestem okropna ! I know :( Ale ja po prostu nie miałam czasu niczego naskrobać ! :( W zasadzie muszę sama to wszystko jeszcze raz przeczytać :D Myślę nad przeniesieniem bloga na blogspota jak myślicie czy to dobry pomysł ?Napisałabym od nowa te wszystkie rozdziałyi poprawiła błędy ale z drugiej strony stracę wszystkie komentarze i wgl...Pomóżcie mi.. co mam zrobić ?!Zauważcie ,że mój styl pisania strasznie się zmienił a pierwsze rozdziały są masakrycznie słabe,pomożecie? Please...

Chodzi o to,żebyśmy przeżyły tę historię jeszcze raz ! ^^ Wszyscy razem ^^ Jak przeniose załadam że codziennie bd dodawała poprawiony rozdział,chce je poprawić porządnie i poprowadzę blog do końca,obiecuje.Dzięki temu ja bardziej wczuję się ponownie w tę historię i bd lepiej..osobiście wolałabym przenieść ale wyraźcie swoją opinię :)
Tagi: :(
13.04.2013 o godz. 14:02

Hej dziewczyny postaram się jednak napisać kolejny rozdział :3 Miło,że ze mną jesteście ^^ Kocham was, na prawdę <33 Niebawem pojawi się nn ^^
Tagi: oo
09.03.2013 o godz. 09:45

Hej dziewczyny/chłopcy. Jeju jak mnie tu dawno nie było.Jest sens się tłumaczyć ?Nie miałam czasu,pomysłu.Odwlekałam to z dnia na dzień aż w końcu weszłam i chciałam was cholernie przeprosić za to.Nie ma już sensu żebym kontynuowała tego bloga ,czyż nie ?
Tagi: :(
03.03.2013 o godz. 11:22
Stała za nimi Selena ! Nie wiedziałam jak się zachować , w końcu to mój wróg publiczny numer jeden.
-Emm czego ?-spytałam szorstko.
-Musimy porozmawiać - powiedziała tym samym piskliwym głosem co kiedyś.Nie zmieniła się ani trochę.Nadal na jej twarzy była tona tapety,włosy już porządnie zniszczone od farbowania i prostowania.Przytyła , zdecydowanie przytyła chociaż czy ona kiedykolwiek wyglądała dobrze?
-Nie mamy chyba o czym - burknęłam i chciałam zatrzasnąć przed nią drzwi, jednak ona nie pozwoliła mi na to.
-O Justinie -powiedziała i weszła do przyczepy.Wywróciłam teatralnie oczami i zamknęłam za nią drzwi , myślałam , że już kompletnie go sobie odpuściła.Ominęła rozlany na podłodze sok i jak królewna rozsiadła się na sofie biorąc do ręki gazetę.Czytała uważnie artykuł i śmiała się pod nosem.Rzuciła prasę na łóżko i popatrzyła na mnie rozbawiona.
-Oj Miley Miley - zaczęła a ja zrobiłam minę jak suka.
-Nawet własnego chłopaka nie umiesz upilnować -powiedziała i złożyła ręce na piersiach kręcąc głową.
-A ty umiałaś ?-zaśmiałam się na co ona przyjęła poważny wyraz twarzy.
-Nie przyszłam tu rozmawiać o przeszłości a wręcz przeciwnie o przyszłości - zaczęła udając mądra , nie wychodziło jej to.
-Ah tak? Serio ? To ciekawe ..- czujecie ten sarkazm ?
-Otóż Miley wszyscy wiedzą , że nie radzisz sobie z tym wszystkim -kontynuowała mądrzenie się a ja oparłam się plecami o framugę i starałam słuchać paplaniny dziewczyny - nawet nie potrafisz dobrze zadbać o Justina , co widzimy w gazecie.Dlatego sądzę , że dobrym rozwiązaniem byłoby wasze rozstanie , my z Justinem wrócilibyśmy do siebie spokojnie i każdy by był szczęśliwy.Ja daje sobie radę z popularnością więc chyba to dobry pomysł - powiedziała a ja wybuchnęłam śmiechem.
-Chyba sobie żartujesz.Dziewczyno ile ty masz lat żeby mieć takie głupie pomysły ?!-wrzasnęłam .-Z tego co pamiętam masz dziecko - dodałam.
-Oddałam je , nie było mi potrzebne - odpowiedziała ostro a ja nie mogłam w to uwierzyć.Jakim cudem dziecko może nie być potrzebne ?To nie przedmiot.
-A Taylor ?-zadawałam pytania dalej , nie chciałam się na nią drzeć i strzelać wykładów bo przecież do tego jej durnego łba nic nie dociera.
-Oj poradzi sobie -machnęła ręką a ja o mało co nie wybuchnęłam.
-Jestem z Justinem zaręczona , jesteśmy szczęśliwi i ani mi się śni żeby rozstać się z nim !-krzyknęłam - a ty jesteś chora psychicznie więc udaj się do psychiatry bo nie sądzę by coś innego ci pomogło.-Warknęłam i otworzyłam drzwi wskazując na nie .
-Do widzenie - dodałam. Selena siedziała jeszcze chwilę wpatrując się we mnie tępym wzrokiem , jednak po chwili ciszy wstała i wymachując tyłkiem opuściła miejsce mojego pobytu.Usiadłam bezwładnie na łóżku i schowałam głowę w dłonie.Czy ta dziewczyna nigdy go sobie nie odpuści ?Będzie dręczyła go do końca życia żeby tylko utrzeć mi nosa i zdobyć sławę.Dopadł mnie ponury humor , na szczęście dzisiaj nie mieliśmy nic kręcić więc mogłam zostać w przyczepie.Zamknęłam drzwi na klucz i wygrzebałam z małej lodóweczki pudełko lodów.Nie odbierała tu żadna telewizja ale na szczęście stał telewizor z DvD i niewielka kolekcja filmów obok.Włączyłam pierwszą lepszą komedie i usiałam na łóżko przykrywając się kocem i wcinając lody.Chwilami nawet się uśmiechałam jednak całkowicie nie polepszyło mojego nastroju nic.Próbowałam dodzwonić się do Justina ale chłopak nie odbierał.Podświadomie zdawałam sobie sprawę , że ma jakąś próbę , wywiad czy spotkanie z fanami ale przez głupi artykuł i wizytę Gomez przychodziły mi do głowy czarne myśli.Jestem pewna , że nie łączy go nic z tą dziewczyną , to tylko jego tancerka , zgrabna , ładna, ale nadal tancerka.Prawda?Skończyłam oglądać 3 film i miałam już dość.Pilotem wyłączyłam telewizor i położyłam się wygodnie naciągając na siebie kołdrę.Nie miałam pomysłu co ze sobą zrobić a co gorsza co myśleć o tej całej zaistniałej sytuacji.Przecież on mnie kocha , gdyby było inaczej nie oświadczałby się mi bo i po co ?Ja czuje do niego to samo i zakładam , że niedługo będziemy wspaniałym małżeństwem.Mam nadzieję,.....



Następny dzień

Obudziłam się przez budzik ,który nie dawał mi spokoju od 20 minut.Zwlekłam się z łóżka i powędrowałam do łazienki wyglądając po drodze przez małe okno.Było dziś pochmurnie i padał delikatny deszcz - czyli jak dla mnie ponura atmosfera.Weszłam do łazienki i zrzuciłam z siebie ubrania , w których spałam.Weszłam do kabiny i puściłam gorącą wodę.Tego mi właśnie było potrzeba - chwili relaksu.Stałam moment bez ruchu i rozkoszowałam się ciepłem spływających po moim ciele kropel.Następnie wzięłam trochę żelu pod prysznic i zaczęłam wcierać w moje ciało.Czekoladowa woń rozprzestrzeniła się po małym pomieszczeniu a na moich ustach zagościł uśmiech.Spłukałam dokładnie pianę i wyszłam owijając się ręcznikiem.Założyłam czarną bieliznę i udałam się do sypialni.Tam założyłam resztę stroju i psiknęłam się perfumami.Z włosów zrobiłam warkocz na boku i przejechałam po ustach truskawkową pomadką.Zarzuciłam na siebie czarną bluzę i wyszłam z przyczepy kierując się na miejsce spotkań.Już z oddali widziałam wszystkich siedzących na swoich miejscach.Albo mi się zdawało albo oni się kłócili.
-Tak nie można !-wrzasnęła jedna z aktorek do reżysera kiedy ja akurat doszłam do kręgu.
-Jak nie można ?-spytałam ciekawa a wzrok wszystkich skierował się na mnie.
-Odwołują produkcję filmu bo jakaś dziunia wykupiła sponsorów i tak zdecydowała -powiedziała ta sama dziewczyna i usiadła bezsilnie na ławce.Nie da się opisać co w tym momencie poczułam.
-Głupia Gomez - dodała a ja doznałam szoku.Nie wiem jak mogę opisać to co teraz czuje.Ból?Nienawiść ?Chęć zemsty ? Na pewno.Pytanie dlaczego kara ona tych wszystkich ludzi , którzy dzięki temu filmowi mieli szansę zabłysnąć i zaistnieć w trudnym świecie showbiznesu , dlaczego ?
-Nie da się nic z tym zrobić ?-załamana zwróciłam się do reżysera.
-Niestety nie - pokręcił przecząco głową a pode mną ugięły
się kolana.-Dzisiaj musimy opuścić to miejsce i na zawsze zapomnieć , że coś takiego miało tu powstać.Spakujcie się , o 21 wyjeżdżamy - powiedział załamany reżyser i opuścił miejsce zbiórki.Wszyscy wstali smutno ze swoich miejsc i zaczęli kierować się w stronę swoich przyczep.Po 10 minutach stałam samotnie w środku kręgu ułożonego z drewnianych ławeczek.Westchnęłam głęboko i rozejrzałam się dookoła.Nie byłam tu długo a jednak zżyłam się z tym miejscem tak bardzo , że nie wyobrażam sobie opuścić go teraz.To tu wyszłam z emocjonalnego dołka i stanęłam na nogi i to wszystko spierdoliło się przez to , że Gomez jest taką suką ?Nie daruje jej tego , obiecuje.


Włożyłam do walizki ostatnią parę spodni i zaczęłam zasuwać bagaż.Następnie pościeliłam łóżko i ponownie sprawdziłam czy nic nie zostawiłam.Upewniona , że wszystko wzięłam opuściłam swoją małą przyczepkę ,która stała się dla mnie swego rodzaju domem na pewien czas.Małym , nieidealnym ale przytulnym i bezpiecznym.Mnóstwo ludzi kierowało się ku autobusowi z ponurymi minami , na pewno dla nich jest to jeden z gorszych dni , muszę przyznać ,że dla mnie także.Włożyłam walizkę do bagażnika i wsiadłam do autobusu wsadzając w uszy słuchawki.Nikt nie miał ochoty rozmawiać a tym bardziej śmiać się czy uśmiechać.To dziwne uczucie gdy widzisz tych samych pozytywnych wariatów ale jakbyś patrzył na innych ludzi.Droga na lotnisko nie trwała długo , zabraliśmy swoje rzeczy i skierowaliśmy się do gmachu lotniska.Tam odnaleźliśmy miejsce nadania bagażu na lot do Miami .Stanęliśmy w długiej kolejce i zaczęliśmy powoli posuwać się do przodu.Rozglądałam się dookoła z nudów czytając różnorodne tablicę.Odwróciłam się w tył i jedna z nich najmocniej przykuła moją uwagę.Polska,Warszawa .Poczułam dziwne ciepło w środku , coś jakby ciągnęło mnie do miejsca odprawy właśnie dla tego lotu.Odwróciłam szybko głowę próbując wyrzucić z głowy myśl powrotu do ojczyzny.Jednak to było za silne.Kiedy przedostatnia osoba z naszej grupy przeszła przez bramki ja nie mogłam tego zrobić.W ostatniej chwili odwróciłam się i szybkim tempem zaczęłam iść w stronę kas by kupić bilet do Polski , tylko tam się odnajdę , nie ma sensu na razie wracać do Ameryki . Justina tam nie ma a fani mnie rozszarpią.Ekipa krzyczała coś ale ja pomachałam im tylko i delikatnie się uśmiechnęłam pokazując dwa kciuki w górę na znak , że wiem co robię.Podeszłam do niskiej blondynki za ladą i zdecydowana poprosiłam o jeden bilet do Warszawy.Pracownica z miłym uśmiechem wręczyła mi kawałek śliskiego papieru (zaraz po załatwieniu wszelkich formalności ) i już po 10 minutach stałam z uśmiechem przy bramce kierującej mnie do samolotu.Sprawdzenie biletu , paszportu , bagaż podręczny i już siedziałam na jednym z błękitnych miejsc na pokładzie samolotu.Z moich obserwacji wynika , że samolot nie będzie miał dużo pasażerów.Może to i lepiej ?Oparłam głowę wygodny zagłówek i włożyłam słuchawki do uszu.Zaczęłam obserwować wszystkich wokół , jakąś małą dziewczynkę bawiącą się lalką , starszego pana , który wyraźnie denerwował się lotem oraz parę skąpo ubranych stewardess , które biegały po wąskim przejściu dogadzając klientom.Odwróciłam głowę w drugą stronę i wsłuchiwałam się w piosenkę.Nie wiem czy to fair wobec Justina , że nic nie powiedziałam mu o zaistniałej sytuacji.Jednak czy powinnam mieć wyrzuty sumienia ?W końcu to on nie odbiera ode mnie telefonów ani nie oddzwania.Wiem , że ma dużo pracy i wgl ale takim sposobem oddalimy się od siebie a nas wspaniały związek przestanie takim być.Oczywiście życie nie jest łatwe ale my to mamy chyba podwójnie utrudnione.Nawet nie chodzi o takie codzienne problemy jakie spotykają każdego.Czasami zastanawiam się czy gdybyśmy byli normalnymi nastolatkami byłoby łatwiej.Szkoda , że nigdy nie dostanę odpowiedzi na to pytanie.Oparłam głowę o ścianę i przymknęłam delikatnie oczy i wsłuchując się w spokojną melodie piosenki usnęłam.


-Przepraszam panią , za chwilę lądujemy - poczułam szturchanie w ramie i usłyszałam ciepły głos stewardessy.Otworzyłam delikatnie oczy i uśmiechnęłam się miło na znak podziękowania.To dziwne ,aż tyle spałam , prawie 15 godzin , w końcu w Polsce będzie teraz 18 .Przeciągnęłam się delikatnie i poprawiłam włosy , zapięłam pasy bezpieczeństwa i spokojnie czekałam na lądowanie.Lubiłam to chyba najbardziej z całego lotu.Nie dlatego , że już jestem na lądzie ale dlatego , że czasami pilot mocno walnie o podłoże i nie wiem dlaczego ale podoba mi się to.Chyba zaczynam świrować.Samolot zaczął podchodzić do lądowania , coraz niżej , coraz niżej i już jesteśmy na pasie.Odpięłam pasy i wstałam z miejsca , zabrałam swój mały ,podręczny bagaż i zaczęłam kierować się ku wyjściu.Zawsze zastanawiałam się dlaczego robią takie małe półki na bagaże podręczne , skoro podają określone wymiary to chyba powinni zrobić wystarczająco miejsca na bagaże .Nie ważne.Ciepły wiatr otulił moją twarz a ja uśmiechnęłam się pogodnie.Nie było jeszcze nocy ale powoli robiło się ciemno , doszłam do wielkiego szklanego budynku lotniska i weszłam do środka.Miło było słyszeć w końcu ojczysty język i cokolwiek przeczytać.Radosna skierowałam się do wyjścia a po jego drugiej stronie znalazłam się na holu głównym lotniska Chopina.Multum ludzi biegało w te i we wte ciągnąc za sobą walizki albo witając się z bliskimi.Na mnie nikt nie czekał ale o dziwo nie przeszkadzało mi to.Nie chciałam jednak żeby ktoś mnie rozpoznał dlatego nasunęłam na głowę kaptur i zakrywając się przebyłam drogę do taksówek.Na szczęście było sporo wolnych więc wsiadłam do jednej z nich.Przywitałam się miło z mężczyzną średniego wieku i wskazałam dokładny adres.Nie jechałam do Mitcha , właściwie nie miałam w planach nawet informować go o przyjeździe , oni mają swoje życie i nie będę im siedziała na głowie.Podałam adres przytulnego hotelu w mieście , w którym mieszkałam , spałam w nim parę razy po szalonych imprezach więc wiem jak tam jest.Podczas drogi oglądałam wszystko dokładnie za oknami , nie wiele się zmieniło i to właśnie najbardziej mnie cieszyło.Idealnie pamiętałam drogę do mojego miasta a po wjeździe do niego poczułam w środku coś niezwykle miłego.Czułam , że to moje miejsce , stary skate-park,uliczki , domki znajomych , basen i boiska , wszystko było jak wtedy.Podjechaliśmy pod wyznaczone miejsce , zapłaciłam wyznaczoną sumę taksówkarzowi i zabierając bagaż skierowałam się do ogromnego ,ekskluzywnego hotelu.Weszłam do środka i zamówiłam pokój dla dwojga , nie żeby planowała kogoś tam do siebie spraszać ale lubię duże łóżka.Odebrałam kluczyki i skierowałam się do windy , która w środku obszyta była czerwonym , misiowatym czymś które zawsze lubiłam głaskać.Tym razem nie było inaczej.Wjechałam na szóste piętro i odnalazłam swój pokój.Weszłam deo środka gdzie od progu można było wyczuć świeżość.Zamknęłam za sobą drzwi i położyłam walizkę na łóżku.Zaczęłam układać rzeczy w szafie a na dnie odnalazłam swój telefon.Włączyłam go od razu i wybrałam numer Justina.
-Halo ?-usłyszałam dziewczęcy głos....

_------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Jeden dzień opóźnienia i krótki ale moze wyszłam z wprawy ? bardzo ale to bardzo się starałam , na prawdę , siedziałam dziś i pisałam :) Mam nadzieję że to docenicie :) Ogarne sie , bd pisała częściej bo tak być nie moze xd Do następnego !:*
Tagi: 105
19.12.2012 o godz. 22:19

Wiem dziewczyny , nawalam.Nie wiem sama czemu ale minęła mi wena na tego bloga :( Ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło , wracam i dajcie mi maksymalnie tydz na napisanie NN ! obiecuje na swój własny łeb !:*/MileyJustinLove♥
Tagi: :)
11.12.2012 o godz. 01:21
Oczami Miley
Wbiegłam do namiotu charakteryzatorek i ściągnęłam perukę.Odłożyłam ją na głowę manekina co mnie samą osobiście przerażało.Wszyscy mieli teraz dwie godziny wolnego.Każdy oprócz mnie mógł teraz wylegiwać się i chociażby zażerać żelkami.Ja miałam 10 minut przerwy i pędziłam do studia nagraniowego.Zdjęłam z siebie ubrania , w których nagrywałam pierwsze sceny i odwiesiłam je na właściwy wieszak.Wciągnęłam na tyłek swoje krótkie spodenki a na górę założyłam koszulkę .Włosy związałam w niedbałego , wysokiego koczka i wyszłam z namiotu.Studio nagraniowe znajdowało się po drugiej stronie dróżki , z zewnątrz zwykły, mały budynek ale w środku to na prawdę nowoczesne i ekskluzywne miejsce.Weszłam do środka i przywitałam się ze wszystkimi miłym uśmiechem.Dali mi tekst piosenki i weszłam do studia.Przeczytałam tekst dwa razy , pokazałam do ludzi za szybą kciuka w górę i zaczęła lecieć muzyka.Wyczekałam odpowiedni moment i zaczęłam śpiewać.Szło mi nieźle , piosenka nie była trudna , według mnie mój głos do niej pasował.Oczywiście nie wyszło idealnie za pierwszym razem dlatego powtarzaliśmy nagranie 3 razy.
-Dobra mamy to !-krzyknął dźwiękowiec a ja uśmiechnęłam się.Wyszłam z dźwiękoszczelnego pokoju i odsłuchałam razem z nimi wynik mojej pracy.Stwierdziliśmy , że wyszło świetnie i jest to dobry początek.Teraz musiałam ponownie biegnąć do namiotu z ciuchami i przebrać się ponieważ będziemy nagrywali kolejną scenę.Byłam już porządnie zmęczona ale nie mam innego wyboru.Podziękowałam za współpracę i wybiegłam z budynku.Przebiegłam drogę oraz podwórko i znalazłam się w miejscu składowania strojów.Wsunęłam ponownie białe spodnie i żółtą bluzę.Charakteryzatorki nałożyły na moją twarz najdelikatniejszy makijaż jaki kiedykolwiek widziałam , moje włosy wyprostowały i dostałam kopniaka na szczęście.Wyszłam na podwórko gdzie czekał już Lucas , filmowy Travis.
-Boi się panienka koni ?-spytał gdy skierowaliśmy się w stronę planu.
-Nie ale dlaczego pytasz?-odpowiedziałam.Tego chłopaka polubiłam chyba najbardziej z obecnych tutaj aktorów.Wiem , że paru ma jeszcze dojechać ale Lucas to na prawdę miła osoba.
-Bo w tej scenie będziesz musiała trochę pojeździć na koniu a do tego z niego spaść !- powiedział szczęśliwy a ja popatrzyłam na niego z przerażeniem.Jeszcze czego ! Mam od tak spaść z konia ?
-No jaja sobie robisz ?-spytałam patrząc na niego.
-Nie , ale luzuj nie będzie aż ta bolało - zaśmiał się a ja walnęłam go delikatnie w ramię.Znaleźliśmy się już na miejscu do którego dążyliśmy .Faktycznie miałam spierdolić się z konia , który nazywał się Blue Jeans .Oczywiście reżyser wyjaśnił mi jak to zrobić żeby się nie zabić.Zaczęliśmy kręcić , ciągle się ze mnie śmiali dlatego powtarzaliśmy tę scenę z 50 razy.Kiedy w końcu spadłam w taki sposób jaki im się podobał do akcji wkroczył Lucas , normalnie Bóg.

Oczami Justina

-Dobra Justin a teraz przećwiczysz ten sam układ z nią - powiedział choreograf wskazując na jakże słitaśną nową członkinie zespołu.Mruknąłem coś pod nosem i wstałem z posadzki.Stanąłem przed wielkim lustrem , Luck (choreograf) stanął po mojej prawej a dziewczyny za nami.Zaczęliśmy tańczyć , ona dotykała mnie co osobiście mówiąc doprowadzało mnie do odruchów wymiotnych.
-Dobra jeśli zatańczycie tak na dzisiejszym koncercie będzie na prawdę dobrze - powiedział Luck.
-Dzisiejszym ?!-wręcz wrzasnąłem.Przecież koncert miał być dopiero jutro więc co on pieprzy ?
-No na dzisiaj też masz zaplanowany -powiedział i poklepał mnie po ramieniu.Zdenerwowany postanowiłem udać się do Ushera.Nie miałem zamiaru pozwalać na to by bez mojej zgody robili co im się żywnie podoba!Zarzuciłem bluzę na plecy i wyszedłem na korytarz.Odnalazłem pomieszczenie , w którym przebywały te niby wielkie szychy.Bez pukania wtargnąłem do środka kierując wzrok wszystkich na moją osobę.
-Dlaczego nie wiem nic o dzisiejszym koncercie?-wrzasnąłem wręcz a Usher popatrzył na mnie morderczo.Ja jednak nie miałem zamiaru odpuszczać i wyczekiwałem odpowiedzi.
-No zaproponowano nam , bilety poszły w 20 minut to przecież czysty zysk- powiedział wyluzowany i wziął łyk kawy.
-Nie chodzi zawsze o kasę - warknąłem .
-Justin nie marudź - odezwała się moja mama a ja odwróciłem się w jej stronę.-Idź się szykować a nie będziesz gadał - dodała a ja byłem w szoku.Kobieta , która zawsze stała po mojej stronie i mnie wspierała w tym momencie nawet nie chciała mnie wysłuchać.Popatrzyłem na nich wszystkich z żalem i wyszedłem z pomieszczenia trzaskając drzwiami.Odnalazłem swoją garderobę i wszedłem do środka.Zamknąłem drzwi na klucz i usiadłem na kanapie postawionej na przeciwko wielkiego lustra.Najchętniej uciekłbym stąd ale nie zawiodę fanów.Nigdy.Na pewno nie odpuszczę im wszystkim tego , że podejmują tak ważne decyzje beze mnie.Jeszcze się odegram.Wyjąłem telefon i starałem dodzwonić się do Miley. Niestety jej telefon był wyłączony i natrafiłem na głuchy sygnał.Westchnąłem i rzuciłem komórką o ziemię.Dlaczego życie nie może być prostsze?Dlaczego Miley nie może być przy mnie?Nie ma jej zaledwie parę dni a już cholernie tęsknie .Przeleżałem na tej kanapie jakieś dwie godziny.Próbowałem się uspokoić jednak na marne.Nagle usłyszałem pukanie do drzwi.
-Czego?-warknąłem.
-Musisz się zacząć szykować do koncertu-powiedział mój stylista.Na jego jednego nie byłem zły.Wstałem i otworzyłem drzwi.
-Siema-uśmiechnął się.
-Cześć-odpowiedziałem.Ryan domyślił się ,że nie jestem w najlepszym nastroju i nie kontynuował rozmowy.Wybrał mi ciuchy , które założyłem , ułożył włosy , poprawił ostatnie detale i wyszedł.Ja też postanowiłem na moment wyłonić się z mojej garderoby.Wsunąłem buty i wyszedłem z pomieszczenia zamykając je na klucz.Słyszałem krzyki i piski fanek ale nawet to przestało mnie już cieszyć.Czyżby zrobiło się nudne?Nie sądzę , raczej mój nastrój jest na tyle ponury , że nie cieszy mnie nic.Wszyscy nerwowo przygotowywali się do koncertu.Ja szedłem obojętny w stronę sceny.Przecież robiłem to już miliony razy.Wziąłem głęboki w dech i przymknąłem delikatnie oczy.Musiałem nakręcić się pozytywnie przed wyjściem na scenę , przecież nie mogłem być ponury , na pewno moim fanom zrobiłoby się przykro i martwiliby się .Przed oczami miałem moją uśmiechniętą narzeczoną.Od razu kąciki moich ust uniosły się do góry a ponury humor poleciał w niepamięć.Otworzyłem oczy , krzyk fanów nasilił się , DJ rozgrzewał ich już , chociaż wcale nie musiał, sami świetnie dawali sobie radę.Podano mi mikrofon do dłoni , czarny ze złotym zakończeniem, usłyszałem odliczanie , lekka adrenalina zaczęła we mnie rosnąć .Jeden , dwa i wbiegłem na scenę.Od razu zaczęła lecieć melodia a ja zacząłem śpiewać i tańczyć.Dziewczyny spod sceny darły się z całych swoich sił , ja robiłem swoje.Biegałem po całej scenie , śpiewałem piosenki i po prostu dobrze się bawiłem.Oczywiście męczyło mnie to ale aktualnie tego nie czułem , ta wspaniała energia bijąca od fanów rekompensowała wszystko.W końcu nadszedł moment ostatniej piosenki a co chodziło w parze także i tego tańca.Światła na moment zgasły a gitarzysta zaczął grać niewiarygodnie dobre intro , stałem na środku oddychając spokojnie , tupałem nogą o wypolerowaną podłogę nie mogąc doczekać się kiedy będę mógł zaśpiewać.W końcu jedno mocne światło zabłysło a dla mnie był to już znak , że się zaczyna.Czterech tancerzy weszło na scenę i stanęło w odpowiednich miejscach , pierwsze dźwięki wydobyły się z głośników , po sekundzie także z moich ust.Nagle zrobiło się jasno , kolorowe reflektory skierowały się na nas i piosenka zaczęła się na prawdę.Początek tańczyłem sam , starałem się nie pomylić , ćwiczyłem tyle razy że trudno byłoby zrobić jakiś krok źle.W refrenie weszła ona , stanęła za mną a jej ręce zaczęły błądzić po moim ciele.Publiczność krzyczała , piszczała a ja starałem się ukryć obrzydzenie.Wyobraziłem sobie , że to Miley tańczy za mną i przyszło mi to z większą łatwością.Piosenka skończyła się niewyobrażalnie szybko , ukłoniłem się i podziękowałem fanom za przybycie.Stojąc na środku ogromnej sceny , przed tysiącami ludzi , uśmiechnąłem się dumny sam z siebie , że osiągnąłem w życiu coś takiego , pomachałem na odchodne i zbiegłem ze sceny.Na jednym z ogromnych głośników zobaczyłem przenośną lodóweczkę.Od razu podszedłem do niej i wyjąłem zimną butelkę wody.Odkręciłem nakrętkę i wypiłem praktycznie całą zawartość na raz.Oparłem się zimną ścianę i zacząłem oddychać.Krople potu spływały po moich skroniach a ja byłem po prostu szczęśliwy.Zajebiście wesoły dlatego , że koncert się udał , że mam rodzinę , piękną narzeczoną i mnóstwo przyjaciół.Stałem tak 5 minut szczerząc się bez sensu do wszystkich , następnie udałem się do garderoby i zmęczony opadłem na kanapę.Wyjąłem z kieszeni telefon i włączyłem go.Od razu wyświetliło mi się nieodebrane połączenie od Miley , spojrzałem na zegarek , była już 1 w nocy , na pewno śpi.Nie chciałem jej budzić i postanowiłem oddzwonić jutro.Poczekałem aż mój oddech do końca się uspokoi i wstałem z kanapy.Skierowałem się do małej łazienki , która znajdowała się w garderobie.Rozebrałem się i wszedłem do kabiny.Puściłem zimną wodę , która od razu mnie ożywiła.Umyłem dokładnie ciało i włosy.Następnie owinąłem ręcznik w biodrach i wszedłem do pomieszczenia .Ubrałem moje zwykłe ubrania i wysuszyłem włosy.Pozbierałem swoje rzeczy i wyszedłem zamykając za sobą drzwi na klucz.Zarzuciłem kaptur na głowę , już prawie nikogo nie było w budynku.Nie dziwie się .W końcu jest dość późno i każdy chcę odpocząć.Jutro kolejny koncert więc i ja powinienem nieco się przespać.Wyszedłem poprzez wielkie metalowe drzwi na parking.Przy moim samochodzie zobaczyłem jakąś postać.Zdecydowanie była to dziewczyna.Gdy podszedłem bliżej dotychczasowy uśmiech z mojej twarzy zniknął , otóż była to ta tancerka , z którą muszę tańczyć.
-Coś chciałaś ?-spytałem oschle otwierając drzwi od auta.
-Może byłbyś tak miły i mnie odwiózł - powiedziała przeciągając ostatnie litery co jak sądzę miało być słodkie ale jej nie wyszło.
-Nie ja nie jestem tak miły - odparłem , o Bieber chamski się robisz.Uśmiechnąłem się złowieszczo w duchu.
-Oj Justin nie bądź taki obojętny - powiedziała poprawiając moją kurtkę a ja popatrzyłem na nią podnosząc jedną brew.
=A kisz z tymi łapskami ode mnie !-pisnąłem i zacząłem wymachiwać rękami jak jakaś przestraszona kobieta.Ona zaśmiała się i przysunęła mocno do mnie,
-Krostę masz na nosie- powiedziałem a ona zaczęła piszczeć i wywalać wszystko z torebki na parking , w poszukiwaniu jak sądzę lusterka.Ja wzruszyłem ramionami , wsiadłem do auta i po prostu odjechałem.Nie pozwolę sobie żeby jakaś pusta lalunia mi wchodziła na głowę! Co to to nie ! Szybkim tempem dojechałem pod hotel , zaparkowałem na podziemnym parkingu i windą wjechałem na swoje piętro.Otworzyłem kartą drzwi i wszedłem do swojego pokoju.Rozebrałem się do bokserek i położyłem do łóżka.Popatrzyłem jeszcze chwilę na zdjęcie Miley, które mam na tapecie.Następnie ustawiłem sobie budzik i usnąłem.

Oczami Miley
Następny dzień

Obudziłam się o dziwo wypoczęta.Wczoraj nagrywaliśmy do późna i płytę i film , byłam na prawdę padnięta. Próbowałam dodzwonić się do Justina ale niestety nie odbierał.Na pewno robił coś pilnego.Przetarłam oczy i usiadłam.Dzisiaj mieliśmy wolne , reżyser z paroma charakteryzatorami i innymi muszą skoczyć po coś no Nowego Yorku.Jak dla mnie to lepiej , trochę sobie odpocznę.Zrzuciłam białą kołdrę z ciała i wstałam na miękki dywan.Przeciągnęłam się leniwie i pomaszerowałam do łazienki.Postanowiłam wybrać się dzisiaj na mały spacer do sklepu , mam ochotę na lody a do tego świeże powietrze i trochę aktywności fizycznej jeszcze nikomu nie zaszkodziło.Weszłam do kabiny prysznicowej i wzięłam gorący prysznic.Następnie ubrałam się , włosy zostawiłam naturalne fale.Muszę chyba udać się do fryzjera bo włosy sięgają już do tyłka , oczywiście gdy byłam mała marzyłam o takich ale czy nie wyglądam za dziecinnie?Nałożyłam delikatny makijaż i wsunęłam balerinki.Do torebki wrzuciłam najpotrzebniejsze rzeczy i wyszłam na dwój zamykając przyczepkę na klucz.Gorące promienie słońca od razu otuliły moją twarz , na której pojawił się uśmiech.Skierowałam się w stronę polnej drogi.Szłam spokojnie i powoli , napawałam się pięknem natury.Tu było tak spokojnie i cicho , jeszcze brakuje tylko Justina a byłoby idealnie.Mój spacer nie był krótki , można powiedzieć,że okropnie długi.Do sklepu doszłam w 2 godziny , nogi trochę mnie bolały ale nadal na twarzy widniał banan.Kupiłam sobie czekoladowego loda na patyku , gumy , chipsy , żelki i jakąś plotkarską gazetę.Wiem , że nie powinnam kupować tym szmatławców ale jestem ciekawa co dzieje się w tym "wielkim świecie".Zapłaciłam za wszystko i jedząc loda skierowałam się w drogę powrotną do domu.Dochodziło południe a Justin nadal nie oddzwonił.Posmutniałam ponieważ myślałam , że tęskni tak bardzo jak ja.Myliłam się czy po prostu nie ma czasu odpowiedzieć ?Myślałam , że będzie łatwiej a bez niego jest nie do wytrzymania .Tęsknie za jego zapachem , dotykiem , cichym chrapaniem podczas snu i tą poczochraną czuprynka zaraz po obudzeniu.Za jego głosem , pomimo , że codziennie wieczorem słucham sobie jego piosenek to tęsknie za głosem , za śmiechem , oczami , po prostu za całym nim.W przemyśleniach doszłam do przyczepy , słońce tak mocno grzało , że nikogo nie było widać na placu .Weszłam do środka i nalałam sobie do szklanki soku.Wyjęłam gazetę i otworzyłam ją.Już na pierwszej stronie widniało zdjęcie Justina z jakąś dziewczyną a pod nim podpis :Nowy związek czy tylko przelotny romans?.W moim brzuchu poczułam dziwne uczucie i powiem , że to zdecydowanie był strach.Od razu przekręciłam na stronę z tym artykułem i zaczęłam czytać.
Wczoraj jak większość z Was wie odbył się nieplanowany koncert słynnego Justina Biebera. Gwiazdor zaśpiewał na nim mnóstwo swoich znanych już utworów jak i tych z płyty nad która nadal pracuje.Szczególnie wykonane ostatniej piosenki kiedy zatańczył bardzo namiętny taniec z jedną tancerek.Do tego późnym wieczorem widziano ich na parkingu w dwuznacznej sytuacji , która ukazana jest na zdjęciu obok.Czyżby Justin zastąpił sobie Miley pod jej nieobecność? .Serce zaczęło mi bić mocniej a szklanka wypadła z ręki.Nagle usłyszałam pukanie , oszołomiona niechętnie wstałam i podeszłam do drzwi.Otworzyłam je i doznała szoku.....
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
No i dodałam , przepraszam , że tak długo tego nie robiłam ale mam dużo nauki i problemów osobistych , przepraszam :( Komentujcie! ♥
Tagi: 104
13.11.2012 o godz. 21:43
Siedziałam w samolocie ze słuchawkami w uszach i myślałam o Justinie.Już strasznie za nim tęskniłam i tylko on chodził mi po głowie.Jeszcze rano lekko cieszyłam się z tego filmu a teraz popadłam w totalnego doła.Nie jestem pewna czy wytrzymam tyle bez niego.Przymknęłam delikatnie oczy i wsłuchując się w spokojną melodie marzyłam o moim chłopaku.Sama nie wiem kiedy dolecieliśmy na miejsce , to był moment.Może usnęłam ?Nie jestem pewna.Zwinęłam słuchawki wokół telefonu i schowałam je do torby.Przeczesałam włosy i wygramoliłam się na środek samolotu kierując się do wyjściowych drzwi.Jak zwykle tłum ludzi pchał się bezsensownie popychając mnie.W końcu po schodkach wyszłam na płytę lotniska i wciągnęłam świeże powietrze nosem.Słońce mocno świeciło na bezchmurnym niebie co wywołało u mnie delikatny uśmiech.Za tłumem skierowałam się do rozsuwanych drzwi i weszłam do klimatyzowanego holu.Odszukałam wzrokiem numer swojego lotu i stanęłam przy taśmociągu.Czekałam na moją wielką , zieloną walizkę z kokardką przy rączce.W okół było bardzo mało ludzi .Mój bagaż wyjechał a ja postawiłam go na wypolerowanych płytkach i zaczęłam ciągnąć za sobą.Nie miałam pojęcia jak znajdę kogoś kto miałby mnie odebrać.Wyszłam na główny hol i zaczęłam się rozglądać , sama nie wiem za czym i w jakim celu.
-Miley ?-usłyszałam głos za sobą i odruchowo się odwróciłam.Zobaczyłam tam wysokiego mężczyznę ubranego w jeansy i żółtą luźną koszulkę.
-Tak to ja - odpowiedziałam z uśmiechem.
-Ja mam zawieźć cię na plan - powiedział i zabrał z moich rąk walizkę.Czyli to oni znaleźli mnie , jeszcze lepiej.Zaczęłam iść spokojnie za mężczyzną.Wyszliśmy na parking i doszliśmy do wielkiego , czarnego , terenowego auta.Mężczyzna zapakował moją walizkę do bagażnika a ja wsiadłam na tyły auta.Zapięłam pasy , kierowca wsiadł i ruszyliśmy.Wyjęłam z torebki mój telefon i włączyłam go.Była 15 , z tego co pamiętam Justin ma do 21 próbę więc na razie nie mam co dzwonić.Wyjęłam gazetkę i zaczęłam czytać jakiś durny artykuł.Po 20 minutach zaczęłam podziwiać widoki zza okna.Wyjechaliśmy z miasta , po prawo pola kukurydzy a po lewo łąki rozciągające się aż po horyzont , na których pasły się cudowne konie.Uwielbiałam wsie , to świeże powietrze i spokój.Do tego ludzie .Nie chcę nikogo obrażać ale na wsi ludzie są mniej okrutni.Nie ma tu fotoreporterów ciągle starających się zrujnować życie sławnym ludziom.Tu jest inaczej , całkowicie inaczej.Po godzinie dojechaliśmy do jakiegoś gospodarstwa , auto się zatrzymało a kierowca uśmiechnął się do mnie znacząco.Kiwnęłam głową i wysiadłam.Usłyszałam śmiechy i rozmowy dlatego skierowałam się właśnie w stronę tych dźwięków.Przeszłam przez ogromne podwórko i zaszłam za dom.Zobaczyłam tam mnóstwo ludzi , kamer, przyczep kempingowych i tego wszystkiego.Jeden z nich zobaczył mnie i szeroko uśmiechnął.
-Jest i nasza gwiazda !-wrzasnął podbiegając do mnie.Objął mnie ramieniem i podprowadził do całej grupy.Wszyscy uśmiechnięci i widać , że podekscytowani tym wszystkim. Uśmiechnęłam się do nich promiennie i pomachałam ręką.
-Hej Jestem Miley - zaśmiałam się .Następnie poznałam się ze wszystkimi , tancerzami , statystami i głównymi aktorami.Wszyscy byli na prawdę mili i tak strasznie pozytywni.
-Dobra , teraz udajcie się do swoich pokoju - powiedział pokazując przy ostatnim słowie cudzysłów palcami - Potem spotykamy się na ognisku o 21 !-wrzasnął reżyser a wszyscy pokiwaliśmy głowami.Ludzie zaczęli wstawać z miejsc i kierować się do poszczególnych przyczep , ja złapałam walizkę , zarzuciłam torbę na ramię i zaczęłam chodzić po kamiennych ścieżkach między przyczepami.Na każdych drzwiach naklejona byłą ogromna różowa gwiazdka z imieniem, imionami.Po długich poszukiwaniach odnalazłam swoje imię na gwiazdce , po dwóch schodkach weszłam do środka.W przyczepie nie było dużo miejsca ale była na prawdę nowocześnie urządzona .Było ogromne łóżko , mini kuchnia , okrągły stoli a w okół niego skórzana kanapa .Mała lodówka i niewielka łazienka z prysznicem , wszystko co potrzebne jest więc nie ma co marudzić.Rozpakowałam ubrania do szafy i usiadłam na kanapie.Wyjęłam telefon i wybrałam numer Justina.Jeden , dwa , pięć sygnałów i nic.Na pewno jest zajęty .Westchnęłam głośno i wstałam , zabrałam naszykowany wcześniej ręcznik i weszłam do łazienki.Zdjęłam z siebie brudne ubrania i wrzuciłam do naszykowanego obok kosza na pranie.Weszłam pod prysznic i puściłam letnią wodę.Na rękę nalałam trochę żelu o zapachu owoców egzotycznych i zaczęłam wcierać w ciało.Przyjemny zapach dostał się do moich nozdrzy a ja delikatnie się uśmiechnęłam.Spłukałam powstałą pianę i umyłam włosy waniliowo brzoskwiniowym szamponem.Następnie wyszłam z pod prysznica na miękki dywanik i owinęłam ciało białym ręcznikiem.Na włosach zrobiłam sobie tak zwany turban i wyszłam z małego pomieszczenia.Sprawdziłam czy Justin nie zadzwonił , jednak zero nowych powiadomień.Odłożyłam komórkę i skierowałam się do niewielkiej szafy.Ubrałam się i położyłam na dość wygodnym łóżku.Tak spędziłam czas aż do ogniska.Zaczęło się ściemniać , po raz kolejny próbowałam dodzwonić się do Justina , na marne.Odłożyłam telefon i zakładając bluzę wyszłam z przyczepy .Zamknęłam drzwiczki kluczykiem i za grupą jakiś ludzi kierowałam się w stronę podwórka.Byłam lekko mówiąc zagubiona, ale to normalne gdy jest się w nowym miejscu.Już z daleka zauważyłam ognisko na skraju lasku.Podeszłam bliżej i usiadłam na jednej z ławek.Niedługo potem na miejsce dotarł reżyser.Z wielkim uśmiechem stanął na środku.
-Póki wszyscy jesteśmy trzeźwi przedstawię plan na jutro - powiedział a wszyscy się zaśmialiśmy.
-Rano przymiarka strojów na plenerze 15 A , potem wszyscy macie wolne oprócz Miley - powiedział a ja wywróciłam teatralnie oczami.Potem było już coraz lepiej.Ciągle się śmialiśmy i wygłupialiśmy.Poznałam bliżej głównych aktorów i można powiedzieć , że zakolegowałam się z nimi.Trochę wypiliśmy dlatego impreza jeszcze bardziej się rozkręciła.Do samego rana tańczyliśmy i śpiewaliśmy wokół ogromnego ognia.Do przyczepy wróciłam nad ranem , zmęczona i lekko pijana położyłam się na łóżku i momentalnie usnęłam.

Oczami Justina

Po raz setny tańczyłem ten sam układ na scenie.Usher ze Scooterem zabrał mi telefon co strasznie mnie wkurwiło.Chciałem tylko oddzwonić do Miley a ci idioci wyrwali mi z ręki komórkę i oznajmili , że oddadzą po pracy.Po prostu cholera mnie przy nich trafia !Już tak tęsknie za moją Kruszynką.Po dwóch godzinach próba się skończyła , zeskoczyłem ze sceny i przetarłem mokre czoło.Podszedłem do Ushera i wyciągnąłem rękę .
-Młody to nie koniec pracy , jedziemy do studia nagraniowego - powiedział Usher a ja ścisnąłem wargi ze złości.
-Jak to ?!-wrzasnąłem.
-No normalnie -odpowiedział i pociągnął mnie na parking.Przymusem wepchnął mnie do auta a sam wsiadł na miejsce kierowcy.Byłem cholernie zmęczony a do tego stęskniony ale Usher oczywiście ma wszystko w dupie i będzie mnie ciągał po studiach nagraniowych.Oparłem się zdenerwowany o nagłówek i przymknąłem oczy.Na miejsce dojechaliśmy w jakieś 20 minut.Wielki , szklany budynek z niewielką ilością choinek przed budowlą.Czyli typowe studio nagraniowe.Tylko wysiadłem z auta a już dopadł mnie tłum fanek.Z uśmiechem na ustach robiłem sobie zdjęcia i podpisywałem kartki.W końcu wydostałem się z tego tłumu i biegiem wbiegłem do studia.Ochroniarze zatrzymali szalony tłum a ja windą wjechałem na górę.Brakowało mi głosu Miley , tak cholernie.Winda otworzyła się a ja wysiadłem.Udałem się pod drzwi z napisem Studio i wszedłem do środka gdzie siedział już Usher, Scooter i jakiś gruby , czarny mężczyzna.
-Dzień dobry - burknąłem i usiadłem na kanapie.Była śmieszna , jakby pozszywana z różnych materiałów.W tym momencie nawet to mnie nie cieszyło.Patrzyłem się tempo na rozmawiających o płycie mężczyzn.Byli totalnie nudni.
-Dobra Justin napisałeś już wszystkie piosenki - no co ty - więc już dzisiaj nagramy jedną - powiedział nieznany mężczyzna .Westchnąłem i zniechęcony wszedłem do pokoju od nagrań.Usiadłem na krześle przed mikrofonem i po usłyszeniu muzyki zacząłem śpiewać słowa.Szło nam nieźle a przynajmniej mi tak się zdawało.Jednak powtarzaliśmy 10 razy i ze studia wyszedłem po 3 godzinie nad ranem.Odzyskałem telefon i spróbowałem dodzwonić się do mojej dziewczyny.Jednak nie odbierała , pewnie spała.Dojechaliśmy do hotelu a ja w szybkim tempie dostałem się do swojego pokoju.W powietrzu czułem jeszcze zapach perfum Miley. Uśmiechnąłem się i wszedłem do łazienki.Wziąłem szybki prysznic i przemęczony próbami położyłem się do łóżka.Przymknąłem oczy i myślałem o Niej.O sensie mojego życia , niebieskookiej ślicznotce , która jest tysiące kilometrów ode mnie.Chciałbym przytulić ją mocno do siebie jak co noc jednak to niemożliwe.Smutny westchnąłem i po chwili usnąłem.

Oczami Miley

-Cyrus wstawaj !!Przymiarka stroi !-usłyszałam głos reżysera i otworzyłam jedno oko.Mocne słońce poraziło mnie.Podniosłam się do pozycji siedzącej i przetarłam oczy.Byłam zmęczona ale wiedziałam , że muszę wstać.Wręcz sturlałam się z łóżka i podreptałam do łazienki.Wzięłam szybki prysznic , związałam włosy , na tyłek naciągnęłam krótkie spodenki w kwiatki i założyłam białą bokserkę.Nie malowałam się bo po co ?Zobaczyłam , że dzwonił do mnie Justin dlatego od razu postanowiłam oddzwonić.
-Halo - usłyszałam jego zaspany głos i uśmiechnęłam się szeroko.
-Hej Miśku - powiedziałam uszczęśliwiona.
-Hej Kwiatuszku !-nagle przebudził się a ja się aż zaśmiałam.
-Jak tam ?-spytałam wciskając guzik ekspresu od kawy.
-Bez ciebie słabo -powiedział smutno i ja także posmutniałam wyjmując kubek z szafki i stawiając go na białym , wypolerowanym blacie.-Do tego mnóstwo prób , rygor i ta cholerna tęsknota - dodał a ja westchnęłam.
-Też tęsknie ,dobrze wiesz - odpowiedziałam mu.
-No wiem Skarbie ale nadal cię bardzo kocham - powiedział a ja się uśmiechnęłam.
-Ja ciebie też - powiedziałam i nalałam do kubka gorącej herbaty.
-A dobrze się czujesz ? Fajnie tam ?-zaczął się wypytywać.
-Tak wszyscy są mili a do tego tu jest pięknie.W zasadzie dopiero dzisiaj zaczynamy ale już wiem , że to kupa pracy - powiedziałam i usiadłam.
-Wiem Skarbie ale damy radę - odpowiedział i usłyszałam głos reżysera wołający nas na główny plac.
-Przepraszam Justin ale ja powoli będę musiała iść - powiedziałam ze smutkiem.Miałam ochotę rozmawiać z nim godzinami a nie mogę.
-Nie ma sprawy , rozumiem - powiedział i starał się brzmieć przekonująco jednak średnio mu to wyszło.-Kocham cię , pamiętaj - dodał.
-Ja ciebie też , pa Justin - powiedziałam i cmoknęłam go przez telefon.
-Ja ciebie też Skarbie - odpowiedział i rozłączyłam się.Odłożyłam telefon i wyszłam z przyczepy.Poranek był dość chłodny dlatego zapięłam bluzę i skierowałam się w stronę reżysera.
-Miley na początku masz przymiarkę stroi o tam - wskazał na wielki biało niebieski namiot - a następnie nagrywamy pierwszą scenę ale to już przyjdę po ciebie - powiedział a ja pokiwałam głową.
-Dziękuje - powiedziałam i skierowałam się w stronę dwukolorowego namiotu.Weszłam do środku gdzie stało mnóstwo długich wieszaków z ubraniami w workach.Każdy z nich miał naklejoną karteczkę z imieniem i numerem sceny.Do tego stało tam mnóstwo stoisk z ogromnymi lustrami , jak sądzę do robienia makijażu i fryzur.Wszystko wyglądało bardzo profesjonalnie.Podeszła do mnie wysoka blondynka średniego wieku.
-Chodź Miley -pociągnęła mnie za rękę .Weszłam do jakiegoś malutkiego pomieszczenia i co chwilę zmieniałam podane przez nią ubrania.Było ich mnóstwo , na samym końcu ubrałam żółte glany , białe spodnie , bluzkę ze wzorkami i jakiś biały żakiet.Tak właśnie miałam wyglądać w jednej ze scen.Nie jest to pierwsza scena ponieważ zaczynamy nagrywać trochę dalej niż od początku ponieważ pierwsze sceny odbywają się w Malibu a póki jest pogoda będziemy nagrywali tutaj.Usiadłam na wskazanym przez Mirindę miejsce a ona zaczęła nakładać na moją twarz delikatny makijaż.Cieszyłam się , że nie będę wyglądała jak pudernica.
-Gotowe -powiedziała a ja przejrzałam się w lustrze.Wszystko oprócz włosów było idealnie.
-A fryzura?-spytałam.
-Ah tak - przebudziła się kobieta i na chwilę zniknęła.Po chwili wróciła z blond peruką w rękach .
-Zapoznaj się z panną Hannah Montana -powiedziała wkładając mi na głowę sztuczne włosy.Popatrzyłam na siebie w lustro i uśmiechnęłam się .Wyglądałam strasznie inaczej jednak ciekawie.
-Miley idziemy !-powiedział reżyser wchodząc do namiotu a ja pokiwałam głową i poszłam za nim.Wsiedliśmy do jakiegoś samochodu i ruszyliśmy.Droga nie trwała długo , jakieś 10 minut.Zobaczyłam ogromną atrapę samolotu i zdziwiłam się.Pod nią stało mnóstwo ludzi z kamerami i innymi gadżetami do filmów.Wysiadłam a wszyscy uśmiechnęli się do mnie promiennie.
-Dobra to pierwszy film Miley dlatego pomóżcie jej jak możecie !-powiedział Adam (reżyser) a wszyscy pokiwali głowami z uśmiechami.Wytłumaczyli mi wszystko a ja po raz ostatni przeczytałam dialogi tej sceny żeby tylko niczego nie zapomnieć.Weszłam do samolotu razem z aktorem , który gra tatę bohaterki.Moje serce zaczęło bić szybciej , pierwszy raz robię coś takiego , oczywiście śpiewałam przed tysiącami ale grać , rozbić miny i wszystko przed zaledwie garstką ludzi wydaje się dla mnie o wiele trudniejsze.Po raz kolejny wciągnęłam do płuc świeże powietrze i zaczęliśmy.

Oczami Justina

-I raz dwa trzy !-wrzasnął jeden z tancerzy ucząc nowych członków grupy kroków.Znudzony patrzyłem się na nich wszystkich siedząc pod ścianą.Po prostu umierałem z nudów.Nie było z kim pogadać , pośmiać się ani poprzytulać.Jakaś nowa tancerka coraz częściej zerkała na mnie jednak ja byłem odporny na jej zalotne spojrzenia.Nie mam zamiaru zajmować się żadną inną , mam wspaniałą narzeczoną i niczego więcej nie potrzeba mi do szczęścia.Jednak Usher stwierdził , że z nową płytą nadejdzie nowa trasa koncertowa i odświeżenie tancerzy to nic złego.Oczywiście mam mu za złe ponieważ przywiązałem się do tej ekipy , jednak po obietnicy , że nie zwolni ich zgodziłem się.Według mnie wszyscy byli beznadziejni ale mojemu menadżerowi podobali się.Wstałem i wyszedłem z sali do prób.Wziąłem wody z wielkiej lodówki i wybrałem numer Miley. Chciałem ponownie usłyszeć jej cudowny głos .Niestety nie odebrała , na pewno nagrywają.Wyszedłem przed budynek , znajdował się tam skate park.Był pusty.Podszedłem do samochodu i wyjąłem z niego deskę , którą zawsze wożę przy sobie.Wszedłem na rampę i wciągnąłem ciepłe powietrze.Postawiłem deskorolkę i zacząłem jeździć.Kochałem to , oprócz śpiewania właśnie to jest moją pasją.Po 2 godzinach wróciłem na salę by obejrzeć nowych tancerzy.3 dziewczyny , 3 chłopaków.Niestety wśród nich ta kusząco patrząca dziewczyna.Przygryzła wargę patrząc na mnie a ja teatralnie przewróciłem oczami.Jutro mam pierwszy koncert i to z nią mam tańczyć jeden układ.Nie wróżę żeby to dobrze się skończyło..
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Dobra , krótki i beznadziejny ale jest.Słuchajcie mam dość że niektóre z was(ja nie mówie ze wszystkie :*) mają do mnie pretensję że nie dodaje ! Już nie przez miesiac ale krócej nie dodawałam! Nie mam 12 lat czy 11 lat tylko 16 i mam za dużo obowiązków żeby pisać codziennie , weźcie zrozumcie .

Tagi: 103
28.10.2012 o godz. 15:32
-Szukają kogoś takiego jak ty - kontynuował -Na początku wcale nie chcieliśmy się zgodzić ponieważ wiemy , że chcecie być z Justinem blisko ale to jedyne wyjście by wyjść z tej beznadziejnej sytuacji.-powiedzieli a ja spuściłam głowę.Mieli całkowitą rację.Film wyłączy mnie z takiego życia , w którym będę się bała wyjść na ulicę. Westchnęłam głośno.Poczułam dotyk na mojej dłoni.
-Wiemy , że cierpisz i jest ci trudno - powiedzieli a ja tylko kiwnęłam.Tak na prawdę to nic nie wiedzieli! Czułam się okropnie ! Jednak to nie ich wina dlatego nie chciałam niepotrzebnie wybuchnąć.
-Nie każemy ci decydować teraz.Tu masz scenariusz - podali mi gruby stosik zszytych kartek - Porozmawiaj z Justinem i najlepiej jutro nam odpowiedz- dodali.Ja tylko pokiwałam głową i wyszłam z sali.Schowałam scenariusz do torebki i podeszłam do recepcji.
-Przepraszam gdzie ma pokój Justin Bieber ?-spytałam.
-Numer 520 , 5 piętro - powiedziała z uśmiechem recepcjonistka.
-Dziękuje - odpowiedziałam i starałam wysilić się na jakikolwiek uśmiech.Jednak to mi się nie udało.Podeszłam do windy i wcisnęłam guzik z 5 piętrem.W środku pomieszczenia leciała przymulająca melodyjka , która irytowała mnie niemiłosiernie.Można powiedzieć , że wszystko na mnie miało taki wpływ.To niesamowite , że jeszcze 5 godzin temu byłam najszczęśliwszą dziewczyną na świecie a teraz nie potrafię się nawet szczerze uśmiechnąć.Ludzie potrafią być okrutni.Winda zatrzymała się a ja wyszłam na korytarz , którego ściany były w kolorze karmelu.Nie wiedziałam czy iść w lewo , prawo czy prosto.Postanowiłam pójść w prawo i o dziwo trafiłam.Nasz pokój był na samym końcu tego korytarza co pewnie było zaplanowane.Weszłam do środka ponieważ drzwi były otwarte.Panował tu półmrok , jedynie mała , nocna lampka dawała światło.Justin spał słodko na łóżku w ubraniach , w których przyjechał.Zapewne usnął z przemęczenia.Zobaczyłam , że obok niego leży otwarty laptop.Siedział na twitterze. Niektórzy mu gratulowali a jeszcze inni błagali by to odwołał.Postanowiłam wejść na swojego TT, chociaż wiedziałam , że to wcale nie poprawi mojego humoru.Wpisałam e mail oraz hasło i włączyło się.Miliony wiadomości z groźbami , coraz mniej obserwujących oraz coraz więcej wyzwisk w moją stronę.Przyłożyłam dłoń do ust a łzy popłynęły z moich oczu.Zepchnęłam laptopa z kolan na łóżko , złapałam torebkę i wyszłam na balkon. Przymknęłam za sobą drzwi i osunęłam się po ścianie płacząc.Odchyliłam głowę do tyłu próbując się uspokoić jednak w ogóle mi to nie pomogło.Podkuliłam nogi i wyjęłam z torebki ten scenariusz.Popatrzyłam na stronę tytułową.Westchnęłam głośno i przekręciłam stronę , zaczęłam powoli wszystko czytać.Poznałam bliżej bohaterkę , w którą mam się wcielić oraz resztę ludzi.Muszę przyznać , że scenariusz zapowiadał na prawdę dobry film.Z przemęczenia nawet nie wiem kiedy usnęłam....


Następny dzień

-Miley , wstawaj - poczułam delikatne szturchanie i otworzyłam oczy.Zobaczyłam Justina , wyglądał na zmartwionego.Słońce wschodziło dopiero ponad horyzont dlatego domyśliłam się , że jest jeszcze wcześnie.
-Skarbie czemu tu wstałaś ?-spytał a ja wzruszyłam ramionami.Uświadomiłam sobie , że w nocy płakałam i zapewne cały makijaż spływał po mojej twarzy.Od razu wstałam i wymijając chłopaka udałam się do łazienki.Zamknęłam za sobą drzwi i zaczęłam ściągać ubranie.
-Miley możemy porozmawiać ?-spytał stojący za drzwiami Justin.
-Nie teraz , biorę prysznic - odpowiedziałam obojętnie.
-Po co właziłaś na twittera ?-spytał a ja weszłam do kabiny.
-Mam prawo robić co chcę -odpowiedziałam niemiło i puściłam wodę.Zaczęłam myć swoje ciało mydłem o zapachu wanilii .Wyszłam i owinęłam się błękitnym ręcznikiem.Otworzyłam drzwi i wkroczyłam do pokoju.Justin od razu podniósł się z łóżka , ja wyminęłam go i zaczęłam szukać ubrań w walizce.Po chwili poczułam jak obejmuje mnie od tyłu.Wyprostowałam się a on jeszcze bardziej wtulił mnie w siebie.Odwróciłam się by być twarzą do niego.Położyłam głowę na jego nagim torsie.Słyszałam bicie jego serca , przymknęłam delikatnie oczy.
-Skarbie nie przejmuj się nimi , przy mnie jesteś bezpieczna , damy radę - powiedział lekko kołysząc mną.Łzy napłynęły mi do oczu kiedy zdałam sobie sprawę z powagi sytuacji.To już nie jest zabawa , to są poważne groźby.Nie rzadko czytam w gazecie o psychofanach , którzy potrafią zrobić wszystko .Ja po prostu się bałam .Justin lekko mnie uniósł i położył na łóżku.Przykrył nas obojga satynową pościelą i zdjął ze mnie wilgotny już ręcznik.Rzucił go gdzieś w kąt i przysunął do siebie moje nagie ciało.Wtuliłam się w niego ja mała dziewczynka a on kciukiem delikatnie głaskał moje plecy.
-Chcą żebym zagrała w filmie -powiedziałam cicho .Nie miałam zamiaru ukrywać tego przed nim.To musi być nasza wspólna decyzja.
-Wiem - wyszeptał.
-Co ty na to ?-spytałam nieśmiało.
-Jeśli to ma nam pomóc to czemu nie - odpowiedział i pocałował mnie w czoło.Delikatnie się uśmiechnęłam.
-Jednak jest jeden minus - powiedziałam.
-Wiem , to dużo czasu oddzielnie - powiedział i od razu posmutniał .
-Ale prawdziwa miłość przetrwa i ogromną ilość kilometrów - powiedziałam a on pokiwał głową.
-Może mają rację.Z tego co wiem film ma być nagrywany na jakiejś wsi z małą populacją , ludzie dadzą ci spokój i będziesz się mogła wyciszyć - powiedział.
-Dokładnie - zgodziłam się z chłopakiem.
-Jedna wiedz , że będę cholernie za tobą tęsknił wyznał i mocno ale z uczuciem pocałował moje usta.
-Ja za tobą też . - powiedziałam i popatrzyłam w jego cudowne oczy.- Jednak nie ma sensu bym została aktualnie tutaj.Przecież one mnie rozszarpią gdy tylko zobaczą - powiedziałam smutno.
-Obroniłbym cię , zawsze będę cię bronił chociaż musiałbym kogoś zabić - powiedział.Oboje się delikatnie uśmiechnęliśmy i zbliżyliśmy ku sobie nasze twarze.Delikatnie musnęłam jego malinowe usta a on przygryzł moją dolną wargę.Chwilę potem namiętnie całowaliśmy się rozkoszując swoją bliskością.Po około 3 minutach oderwaliśmy się od siebie.
-Powinniśmy zejść na śniadanie - powiedział chłopak niechętnie a ja pokiwałam głową.
-Pójdę wziąć szybki prysznic - powiedział i cmoknął mnie czule a następnie wstał i wszedł do łazienki.Ja także zwlekłam się z łóżka i ubrałam .Wolałam na razie nie rzucać się w oczy .Po 10 minutach byłam gotowa do zejścia , poczekałam aż Justin skończy kąpiel.Wyszedł już ubrany z łazienki i uśmiechnął się do mnie szeroko.Wyciągnął do mnie swoją rękę , którą ja mocno ścisnęłam.Wyszliśmy z pokoju zamykając go i wsiedliśmy do windy.Wcisnęliśmy guzik parteru i powoli zaczęliśmy zjeżdżać w dół.Justin ponownie dzisiaj objął mnie w pasie od tyłu i obrócił w stronę wielkiego lustra , które było zawieszone w widzie.
-Wyglądamy razem idealnie - stwierdził opierając swoją głowę o moje ramię.Uśmiechnęłam się na to słowa.
-Kocham twój uśmiech - dodał i pocałował mój policzek.Wyszliśmy razem do holu i trzymając się za ręce skierowaliśmy do restauracji.Cała ekipa siedziała przy jednym stole , byli w ponurych nastrojach .Usiedliśmy przy tym samym stole na środku gdzie były wolne miejsca.Wszyscy popatrzyli na mnie ze współczuciem a ja delikatnie się uśmiechnęłam co ich mocno zdziwiło.Wczoraj przecież byłam na krawędzi załamania nerwowego więc nie ma co się zastanawiać skąd u nich zdziwienie.
-Miley przemyślałaś to ?-zagadał mnie Usher , który siedział po mojej prawej stronie.
-Porozmawiamy o tym po śniadaniu - stwierdziłam i nałożyłam sobie na talerz trochę jajecznicy.Zaczęłam powoli ją jeść małymi kęsami , popijając gorącą herbatą.Rozglądałam się po restauracji , była prawie pusta.Jakbyśmy byli tu jedynymi gośćmi.Nie dziwiłabym się , hotel wyglądał na bogaty dlatego niewiele ludzi zapewne może sobie na niego pozwolić.Jak dla mnie moglibyśmy nawet spać w zwykłym motelu a nie jak zwykle najlepszym hotelu w całym mieście.Przecież to tylko jedna czy dwie noce.Dokończyłam posiłek nie rozmawiając z nikim , jedyne co to wymieniałam z Justinem delikatne uśmiechy.Po śniadaniu udałam się wraz z Bieebsem , Usherem i Scooterem do sali konferencyjnej.Zajęłam to miejsce co wczoraj a Justin usiadł zaraz obok mnie .
-Więc ?-spytał Usher.
-Chcę zagrać w tym filmie - powiedziałam spokojnie i ścisnęłam pod stołem rękę mojego narzeczonego.
-To świetnie !-ucieszył się mój menadżer i klasnął w dłonie.
-Dostaniesz za to dość dużą sumę ,przeczytałaś scenariusz ?-spytał a ja pokiwałam twierdząco głową - Do filmu powstanie także płyta , na której będą piosenki pojawiające się w dziele . Dość dużo ciężkiej pracy ale wierzymy , że się uda - powiedział i uśmiechnął się.
-Wyjazd jest pojutrze wieczorem dlatego do tego czasu dajemy wam wolne - powiedział co mnie i Jusa bardzo ucieszyło.Na koniec podpisałam jakieś papiery i spokojnie wyszłam wraz z moim chłopakiem z sali.
-Więc co moja Królewna chce dzisiaj robić ?-spytał Justin obejmując mnie.
-Nie wie - uśmiechnęłam się - Spędźmy ten dzień jak wszystkie normalne pary - powiedziałam.Właśnie o tym czasem marzyłam , żebyśmy wcale nie byli sławni i nie musieli się martwić by zawsze dobrze wyglądać i nie popełniać żadnych błędów.
-Jak sobie życzysz - powiedział chłopak.Założył na nos okulary i wyszliśmy z hotelu na ulicę. Jus splótł nasze ręce i ruszyliśmy przed siebie.
-Pierwszym punktem jest spacer - powiedział i musnął mój policzek .Ja uśmiechnęłam się szeroko i także założyłam okulary na nos.Podziwiałam piękno Niemczech.Każdy kraj ma w sobie inne piękno , klimat i tradycje dlatego lubiłam podróżować po świecie i poznawać to wszystko.To niesamowite jak ludzie na świecie są zróżnicowani.
-Nad czym Skarbie myślisz ?-spytał nagle Justin.
-Nad niczym -odpowiedziałam i mocno się w niego wtuliłam.Przeszliśmy całe miasto rozmawiając o rzeczach błahych i ważnych.
-Idziemy na lody Kochanie - oznajmił Justin i wciągnął mnie do jednej z cukierni.W środku stały ładnie przystrojone , nieduże stoliki przy których postawione były skórzane fotele i kanapy.Zajęliśmy miejsca w kącie i zaczęliśmy przeglądać kartę.W końcu zamówiliśmy sobie po kawie i wspólny owocowy pucharek lodowy.
-Czytałem kawałek tego scenariusza - powiedział Justin.
-I jak ?-spytałam ciekawa patrząc na niego.
-Ciekawe ale ten twój adorator jakoś mi nie pasuje .-powiedział i wykrzywił usta.
-Nie mój , tylko bohaterki - zaśmiałam się.
-Ale ona też na na imię Miley !-powiedział.
-A w połowie Hannah - zaśmiałam się.-No Justin słuchaj przecież żaden romans między nami nie wystąpi , możesz być spokojny , kocham tylko ciebie - powiedziałam i słodko się uśmiechnęłam. Akurat przyniesiono nam zamówienie więc zaczęliśmy jeść.Muszę przyznać , że lody były przepyszne a do tego świeże owoce z bitą śmietaną świetnie do siebie pasowały.
-Otwieramy buźkę - powiedział Justin wymierzając we nie kolejną łyżkę lodów.Osobiście byłam już pełna ale na tą ostatnią łyżkę się skusiłam.Zapłaciliśmy za deser i łapiąc się za ręce wyszliśmy z lodziarni.
-Jakie dalsze plany ?-spytałam patrząc na mojego przystojnego chłopaka.
-Idziemy do kina , tak jak normalne pary - powiedział i delikatnie mnie pocałował.
-A na co ?-spytałam ciekawa.
-Zobaczy się na miejscu - odpowiedział i zaśmiał się.Kino było niedaleko stąd jednak naszym tempem szliśmy aż 20 minut.Weszliśmy do środka i zdecydowaliśmy się pójść na jakąś komedię.Nie romantyczną bo przecież Justin by usnął.Kupiliśmy bilety oraz pop-corn i ruszyliśmy w stronę sali.Nasze miejsca znajdowały się na samej górze w kącie.Woleliśmy nie ryzykować rozpoznaniem.Usiedliśmy i czekaliśmy na seans.Oczywiście tradycyjnie na początku musiało być 15 minut reklam a dopiero po nich film.Muszę przyznać , że był zabawny ponieważ i ja i Justin cały czas śmialiśmy się.Podobnie jak cała sala.Myślałam jak to jest oglądać samą siebie na takim ekranie albo jak jest nagrywać komedię.Już niedługo się przekonam , wiem , że to ciężka praca ale może będzie to także świetna zabawa.Mam taką nadzieje.Seans się skończył a my trzymając się za ręce wyszliśmy z kina.Było już grubo po 23 dlatego postanowiliśmy wracać do domu.Justin objął mnie w pasie i mocno przysunął do siebie.Lubiłam to.
-I jak podobał ci się dzisiejszy dzień ?-spytał patrząc na mnie.
-Na prawdę świetnie się bawiłam , dziękuje - odpowiedziałam i pocałowałam chłopaka w policzek.Ten gest wywołał u niego szeroki uśmiech co mi się podobało.Doszliśmy do hotelu i wsiedliśmy do windy.Wjechaliśmy na nasze piętro i od razu skierowaliśmy się do naszego pokoju.Wzięliśmy wspólny prysznic myjąc nawzajem swoje ciało i całując się.Na koniec założyłam koszulkę Justina , w której miałam spać i położyłam się do łóżka zaraz obok leżącego już w bokserach chłopaka.Wtuliłam się w jego umięśnione ciało i wciągałam zapach jego perfum.
-Kocham cię moja Królewno - powiedział i pocałował delikatnie moje usta.Z każdą minutą nasz pocałunek pogłębiał się i stawał coraz bardziej namiętny.Przerwaliśmy go dopiero kiedy starczyło nam tchu.Mocno przytuliliśmy się do siebie i usnęliśmy.....


Następny dzień

Otworzyłam oczy i zobaczyłam uśmiechniętego Justina , który przyglądał mi się z zaciekawieniem.
-Słodko spałaś - powiedział i musnął moje usta swoimi.
-Nie patrz się na mnie jak śpię !-powiedziałam i zaśmiałam się.
-A czemu tu ?-wymruczał przejeżdżając nosem po mojej szyi.
-Bo na pewno wyglądam okropnie - odpowiedziałam.
-A mi się podoba - powiedział i nie pozwolił mi zaprotestować ponieważ wpił się w moje usta.Kiedy odkleił się ode mnie oblizał swoje usta a ja kompletnie zapomniałam o tym co do niego mówiłam.Wstaliśmy a ja powędrowałam do łazienki.Ubrałam się , uczesałam i umalowałam delikatnie.Gdy wyszłam na łóżku siedział już gotowy Justin.Wyglądał dziś strasznie pociągająco , w zasadzie zawsze tak wygląda ale dzisiaj przeszedł samego siebie.Miałam ochotę się na niego rzucić jedna starałam opanować swoją ochotę.Wstał i podszedł do mnie.Stanął na przeciwko , objął w pasie i mocno do siebie przycisnął.
-Ślicznie dzisiaj wyglądasz - wymruczał mi do ucha i przygryzł jego płatek.-Ale bez tych ubrań na pewno też wyglądałbyś cudownie - dodał i zaczął delikatnie całować moją szyję.Uśmiechnęłam się delikatnie i zaczęłam szybciej oddychać.
-Chodźmy na śniadanie , dokończymy to po - powiedział i chwytając moją dłoń pociągnął mnie za sobą.Zeszliśmy do restauracji i usiedliśmy na tych samych miejscach co wczoraj.Dzisiaj rozmowa wszystkim się świetnie kleiła dlatego śniadanie jedliśmy aż 30 minut.Justin cały czas trzymał moją nogę jeżdżąc po niej co doprowadzało mnie do szaleństwa.Starałam się opanować go jednak on tylko na to uśmiechał się zadziornie przygryzając wargę.
-Słuchajcie wybierzemy się dzisiaj na wielki piknik w końcu przez długi czas nie będziemy widzieli naszej kochanej Miley !-powiedział Usher obejmując mnie.Pomysł podobał mi się jedna jedynym minusem było to , że miałam ogromną ochotę na Justina !On tylko uśmiechnął się do mnie zadziornie.Uwielbiał mnie podniecać.Ja mu się jeszcze kiedyś odwdzięczę .Od razu po śniadaniu postanowiliśmy wyjechać.Ja z Pattie poszłam po jakieś koce , na których mieliśmy siedzieć a Scooter z Usherem mieli załatwić jedzenie z restauracji.
-I co dzieciaki dajecie radę ?-spytała zaraz po wyjściu z pomieszczenia.
-Nie jest nam łatwo rozstawać się na tyle ale musimy , bardzo się kochamy więc wytrzymamy to - odpowiedziałam jej i uśmiechnęłam się.Za pomocą pracownicy hotelu znalazłyśmy pomieszczenie gdzie składowane były koce.Wzięłyśmy parę czarnych , w końcu będą leżały na trawie a nie chcemy nic zniszczyć.Z załadowanymi kocykami ruszyłyśmy przed hotel gdzie miał czekać autobus.Jak miało być , tak było.Zobaczyłam uśmiechniętego Justina stojącego przy drzwiach autokaru.Od razu do mnie podszedł i zabrał ciężką zawartość moich rąk.Pocałował mnie przy tym i zabrał pakunek Pattie. Wsadził wszystko do bagażnika i chwytając moją dłoń weszliśmy do środka pojazdu.Zajęliśmy miejsca na tyle przed tancerzami.Usiadłam od okna a Justin zaraz obok mnie.Wtuliłam się w ciało chłopaka a on ciągle całował moją twarz i szyję.Miałam na niego okropną ochotę , cudownie pachniał , seksownie wyglądał a do tego głaskał moje nogi.Dobrze wiedział jak to na mnie działa.Podstępny ale uroczy , cały Justin.Jego usta dotarły do moich i mocno się w nie wpiły.Gdyby nie fakt , że siedzieliśmy w autobusie wypełnionym naszymi znajomymi to zerwałabym z niego ubrania tu i teraz.W końcu dojechaliśmy na polanę , która była celem naszej podróży a ja z Justinem przerwaliśmy nasz namiętny pocałunek.Uśmiechnął się do mnie zadziornie i przygryzł wargę , ja także uniosłam kąciki ust do góry .Wysiedliśmy z auta trzymając się za ręce i zabraliśmy ze sobą parę rzeczy , jak każdy.Rozłożyliśmy wszystko na środku polany i postanowiliśmy się rozejrzeć.
-Trzeba sprawdzić co tu jest , ponieważ żadne z nas tu nigdy nie było - powiedział Scooter a my twierdząco pokiwaliśmy głowami.Widziałam jak Justin rozgląda się w okół.
-Idę z Miley sprawdzić las !-wydarł się i pociągnął mnie w stronę lasku.Zaśmiałam się i pośpiesznie szłam za chłopakiem , który pociągnął mnie bym była przed nim.Klepnął mój tyłem i chwilę pomiętosił pośladek.Czułam , że Pan Bieber i jego Kolega w spodniach mają na coś ochotę.Weszliśmy między drzewa a Justin zaczął śpiewać piosenkę z Teletubisów. Popatrzyłam na niego jak na idiotę i wybuchnęłam śmiechem.
-Nie śmiej się ze mnie !-powiedział oburzony a ja tylko pokiwałam głową nadal nie mogąc powstrzymać mojego zacieszu. Chłopak zaczął mnie gonić po całym lesie a gdy w końcu mnie dorwał mocno przycisnął do siebie i uśmiechnął złowieszczo.Podniosłam jedną brew i patrzyłam się w jego czekoladowe oczy wyczekując jego dalszych działań.On tylko musnął moje usta i postawił mnie na ziemi.Zaczęliśmy spokojnie przemieszczać resztę lasu.
-Patrz jaką zajebistą szyszeczkę znalazłem!-wrzasnął nagle uszczęśliwiony Bieber i podbiegł do mnie z wielką szyszką w ręku.Nie żebym miała coś do dzieci choinek ale żeby się jarać jakąś tam szyszką.Uśmiechnęłam się słodko i pogłaskałam go po głowie.
-Pięknie Justinku - powiedziałam jak do małego dziecka a on popatrzył na mnie z poker facem.
-Czy ty ze mnie kpisz ?-spytał a ja powstrzymując się od śmiechu pokręciłam przecząco głową.
-Nie chcesz żebym wpadł w furię - powiedział i zaczął wykonywać dziwne ruchu , jak sądzę , które miały przypominać karate .Jednak przy jednej z jego zajebistych pozycji potknął się o korzeń drzewa i wyrżnął twarzą w ściółkę.Teraz nie wytrzymałam i dostałam ataku śmiechu , niektórzy nazywają ten proces głupawką.Usiadłam na pniu jednego z urąbanych drzew i po prostu śmiałam się jak głupia.Justin resztkami sił podniósł się z ziemi a jeden z liści przykleił się do jego twarzy zasłaniając całe oko.
-Tak miało być - powiedział co jeszcze bardziej mnie rozśmieszyło.
-Teraz po prostu jestem piratem , arr - dodał z wielką powagą robiąc ze swojej dłoni hak.Brzuch zaczął boleć mnie ze śmiechu jednak nie mogłam się opanować.Chłopak zmarszczył czoło a jego piracki liść odpadł.Wyszczerzył się szeroko i patrząc na mój stan sam wybuchnął śmiechem.Po jakiś 10 minutach ogarnęliśmy się i postanowiliśmy powoli wrócić do ekipy.Złapaliśmy się za ręce.
-Uwielbiam kiedy jesteśmy tylko w trójkę - wyznał.
-W trójkę?-zdziwiłam się.
-No ja , ty i SZYSZUNIA !-powiedział podkreślając dobitnie ostatnie słowo.Chyba zacznę być zazdrosna o szyszkę.Doszliśmy na polanę w niecałe 10 minut.Wszyscy siedzieli na kocach i śmiali się z wygłupów Ushera.Usiedliśmy na jednym z koców a ja położyłam głowę na nogach Justina.Słońce mocno świeciło dlatego założyłam na oczy okulary.Chłopak głaskał moje włosy i oboje słuchaliśmy po raz setny jak Scooter odmówił współpracy z Lady Gagą. Spędziliśmy połowę dnia na śmianiu się z samych siebie.Kiedy zaczęło się ściemniać chłopaki rozpalili ognisko .Ogień dał ciepełko jednak pomimo tego mocno wtulałam się w Justina , który podniecał mnie cały dzień.W końcu wyjęliśmy gitary i zaczęliśmy śpiewać .Na prawdę dobrze się bawiłam , około 24 zaczęliśmy się zbierać.Justina bardzo to cieszyło i nie ukrywam , że mnie też.Wpakowaliśmy się do autobusu i ruszyliśmy w stronę hotelu.Po 10 minutach byliśmy na miejscu.Jako pierwsi wylecieliśmy do hotelu pod pretekstem , że cholernie chce mi się siku.No tak , Justin to zawsze musi na mnie zwalić.Weszliśmy do windy i gdy tylko jej drzwi się zamknęły Justin mocno przyparł mnie do ściany i zaczął namiętnie całować.Oczywiście nie byłam mu dłużna i odwzajemniałam każdy ruch jego języka.Pieścił moje podniebienie dociskając mnie coraz bardziej do zimnego lustra , w którym jeszcze niedawno się przeglądaliśmy.Winda zatrzymała się a Justin jakby paliło się wyciągnął mnie z niej i pobiegł do naszych drzwi.Nie mógł trafić kartą do zamka dlatego ja to musiałam zrobić podczas kiedy on ponownie macał mój tyłek.Drzwi otworzyły się a chłopak brutalnie wepchnął mnie do środka.Zamknął je kopem i od razu ponownie się do mnie przyssał.Ściągnęłam z niego bluzę i zaczęłam gładzić ręką jego kark.Popchnęłam go na łóżko , które stało za nami a on posłusznie usiadł.Ja usiadłam na nim okrakiem i ponownie zaczęliśmy gorący taniec naszych języków.Jego ręce znalazły się pod moją koszulką , jeździł po moich plechach bardzo delikatnie.Nie chciałam być dłużna i wsunęłam moje dłonie pod jego koszulkę przejeżdżając tym samym po umięśnionym brzuchu chłopaka.W końcu nie wytrzymałam i zerwałam z niego materiał okrywający górną część ciała.Zaczęłam lizać jego szyję , jego oddech przyspieszył , czułam jak w jego spodniach tworzy się górka co bardzo mi się podobało.W końcu przekręcił nas i to on teraz był na górze.Leżeliśmy na sobie a on zaczął ściągać moje ubrania.Wcale nie miał zamiaru przeciągać gry wstępnej bawił się w to cały dzień .Byłam na niego okropnie napalona .Zerwał ze mnie część górnej garderoby i zaczął całować mój dekolt i piersi siłując się tym samym z moimi spodniami.W końcu ściągnął je ze mnie i ponownie zaczął jeździć po moich nagich udach.Powoli nie wytrzymywałam.Zaczęłam rozpinać pasek od jego spodni a on tylko uśmiechnął się zadziornie.Kiedy w końcu ściągnęłam je razem z bokserkami.Jego przyjaciel był już gotowy , i to bardzo.Chłopak zerwał ze mnie majtki i mocno we mnie wszedł .Jęknęłam a on tylko pocałował moją szyję.Zaczął rytmicznie poruszać biodrami , coraz szybciej , sprawiając mi tym wielką przyjemność.Jęczałam tak głośno ,że cały hotel był w stanie mnie usłyszeć.Jednak Justinowi właśnie to się podobało ponieważ jeszcze bardziej przyspieszył.Po chwili przeszłą przeze mnie fala gorąca , jęknęłam jeszcze bardziej a moje ciało wygięło się w łuk.Justin doszedł minutę po mnie , pocałował mnie namiętnie i wyszedł ze mnie kładąc się obok i całując jeszcze raz.
-Cały dzień na to czekałem -powiedział i mocno przytulił mnie do siebie.
-Uwierz , ja też -powiedziałam i wtuliłam się w niego.
-Kocham Cię Skarbie , śpij dobrze-powiedział czule.
-Ja ciebie też i nawzajem -odpowiedziałam i pocałowałam jego usta. Następnie wtuleni w siebie odpłynęliśmy w krainę snów....

Następny dzień

Obudziłam się rano za pomocą budzika , który wskazywał godzinę 4 nad ranem.Westchnęłam głośno ponieważ to już dzisiaj muszę opuścić chłopaka na tyle czasu.Zwlekłam się z łóżka , nie chciałam go na razie budzić i udałam się do łazienki.Tam wzięłam gorący prysznic i ubrałam się..Umalowałam delikatnie i uczesałam długie włosy.Gotowa wyszłam z łazienki i zobaczyłam smutnego Justina siedzącego na kancie łóżka.Podeszłam do niego i mocno go przytuliłam.
-Boże nie chcę żebyś wyjeżdżała - powiedział i mocno mnie przytulił.
-Justin wiem , ale wiesz także jaka jest sytuacja - powiedziałam głaszcząc go po plecach.Przesiedzieliśmy tak 20 minut , następnie zabrałam swój bagaż i wspólnie zjechaliśmy na dół.Stała tam cała ekipa.Każdego po kolei wyściskałam a oni życzyli mi powodzenia.Pomachałam im na odchodne i wsiadłam do samochodu , w którym czekał na mnie Justin.Postanowiliśmy , że na lotnisko pojedziemy sami.
-Obiecaj ,że będziesz codziennie się odzywała - powiedział chłopak kurczowo trzymając moją rękę i ściskając ją coraz bardziej w miarę zbliżającego się lotniska.
-Obiecuje -powiedziałam i delikatnie się uśmiechnęłam.W końcu zauważyliśmy ogromny szklany budynek z samolotem na dachu.Chyba nikt nie wątpiłby , że to właśnie lotnisko.Zaparkowaliśmy na parkingu a Justin wyjął z bagażnika moją walizkę.Splótł nasze ręce i wspólnie ruszyliśmy ku mechanicznym drzwiom.W środku wszystko poszło dosyć sprawnie.Bagaż bez problemu nadałam pod pokład a następnie kupiłam kilka gazet do czytania podczas lotu.W końcu stanęliśmy przed bramkami , za które już Justin nie mógł przejść.Mocno wtuliłam się w jego ciało i poczułam jak łzy napływają mi do oczu.On mocno przycisnął mnie do siebie i głaskał moje plecy.
-Kocham cię Miley -powiedział i odchylając lekko moją głowę wpił się w moje usta.Całowaliśmy się tak namiętnie jakby miał to być nasz ostatni całus.W pewnym sensie był ostatnim na długi okres czasu.Po paru minutach oderwaliśmy się od siebie i popatrzyliśmy w oczy.
-Dbaj o siebie i uważaj , zadzwoń jak dolecisz-powiedział i pocałował moje usta.
-Dobrze - powiedziałam posłusznie i starałam się uśmiechnąć.Ostatni raz go przytuliłam i namiętnie się żegnając zaczęłam iść w stronę bramek.W myślach mówiłam sama do siebie by nie odwracać się jednak zaraz przy odprawie zrobiłam to.Stał tam , załamany i patrzył na mnie smutnym wzrokiem.Pomachał do mnie a ja odmachałam.Później już go nie widziałam ponieważ przeszłam przez te bramki i w tym momencie łzy zaczęły spływać po moim policzku.Zaczęła się przygoda , która kosztowała mnie już wiele....


**************************************************************************************************************************
No i po 2 dniach jest 102 ^^ mówiłam ,że nie zaniedbam :*:* Komentujcie , proszę o szczere opinie a teraz do następnego<3
Tagi: 102
15.10.2012 o godz. 21:12
Na moment zaparło mi dech w piersiach .Chłopak klęczał przede mną wyczekując odpowiedzi.
-Tak - odpowiedziałam i jedna łza szczęście spłynęła po moim policzku.Justin wsunął na mój palec piękny pierścionek , wstał i mocno mnie przytulił.
-Kocham cię - wyszeptał mi do ucha.
-Ja ciebie też - odpowiedziałam i do końca popłakałam się ze szczęścia.
-Skarbie nie płacz - zaśmiał się ocierając moje łzy swoim kciukiem.
-To ze szczęście - odpowiedziałam i jeszcze mocniej się wtuliłam w umięśniony brzuch chłopaka.Uniósł mnie i zaczął kręcić w kółko.Postanowiliśmy wrócić do domu.Zebraliśmy wszystkie rzeczy i trzymając się za ręce ruszyliśmy ścieżką przez egzotyczny las.Cały czas patrzyłam na pierścionek na mojej dłoni , który zmienia całe moje życie.Doszliśmy do domku i weszliśmy do środka.
-Może coś obejrzymy ?-spytał Justin obejmując mnie od tyłu i całując moje ramię.
-Chętnie - odpowiedziałam i udałam się za chłopakiem do salonu gdzie stał ogromny telewizor.Usiedliśmy na skórzanej kanapie i owinęliśmy się miękkim kocem.Wtuliłam się w Justin a on objął mnie ramieniem.
-Nawet nie wiesz jak się cieszę , że zgodziłaś się zostać moją żoną - powiedział.
-Ja cieszę się bardziej , że o to spytałeś - powiedziałam i pocałowałam jego policzek.On jednak nie miał zamiaru skończyć na zwykłym pocałunku policzka.Zaczął dawać mi pojedyncze buziaki zbliżając się do moich ust.
-Ale jesteś słodka - powiedział a ja zaśmiałam się.W końcu pocałował bardzo namiętnie moje wargi.Rozszerzył je swoim językiem i wsunął go do mojej buzi.Nasz pocałunek stał się jeszcze bardziej namiętny.Jego ręką znalazła się pod moją sukienką i gładziła moje uda.W końcu zabrakło nam tchu , popatrzyliśmy sobie głęboko w oczy i uśmiechnęliśmy się.
-Będę miał najpiękniejszą żonę na świecie - powiedział i cmoknął mnie w nos.
-A ja najseksowniejszego męża na świecie - powiedziałam i przygryzłam wargę.
-Justin chcesz to na razie utrzymać w tajemnicy ?-spytałam a on przecząco pokręcił głową.
-Nie , niech świat wie , że jestem szczęśliwy - opowiedział.
-Boję się , że stracisz fanów -powiedziałam.
-A ja nie .Miley jeśli na prawdę są moimi fanami to zostaną ze mną pomimo wszystko.Muszą zrozumieć , że cię kocham - powiedział i mocno mnie przytulił.
-Właściwie możemy powiedzieć im już teraz - powiedział , wstał i wyszedł z salonu.Po chwili wrócił z laptopem i aparatem.
-Co chcesz zrobić ?-spytałam.
-Zdjęcie Skarbie - odpowiedział i ponownie pocałował mój policzek.Usiadł obok mnie i włączył aparat.Objął mnie i wziął do ręki aparat.Uśmiechnęłam się szeroko i podniosłam rękę pokazując pierścionek .Justin zrobił zdjęcie "z rąsi" i od razu wrzucił je na komputer a następnie na TT.Podpisał :"Moja przyszła żona <3.Uśmiechnęłam się na ten widok i mocno go przytuliłam.W końcu Justin odpalił jakąś komedię romantyczną .Wiem , że zrobił to dla mojej przyjemności ponieważ Justin nienawidzi takiego typu filmów.Chyba jak każdy chłopak.Typowy miłosny film kończący się happy endem .Chciałam powiedzieć coś do Justina kiedy zauważyłam , że chłopak słodko śpi.No tak.Zaśmiałam się cicho i przykryłam chłopaka.Przytuliłam go mocno i usnęłam.



Następny dzień

-Narzeczono wstawaj - usłyszałam mruczenie Justina do mojego ucha.Otworzyłam oczy i zobaczyłam czekoladowe tęczówki chłopaka , którego tak bardzo kochałam.Uśmiechnęłam się szeroko i dostałam soczystego buziaka.
-Wstawaj Królewno , śniadanko czeka- powiedział a ja pokiwałam głową.Zwlekłam się z kanapy i leniwie przeciągnęłam.
-Przepraszam , że wczoraj usnąłem -powiedział i objął mnie
-Nic się nie stało - odpowiedziałam z uśmiechem.Udaliśmy się do kuchni gdzie czekało przygotowane śniadanie.Usiadłam po jednej stronie stołu a Justin po drugiej.Zaczęliśmy jeść.
-Jakieś plany na dzisiaj ?-spytałam.
-Patrzenie się na moją śliczną narzeczoną - powiedział a ja zaśmiałam się.
-A tak na serio ?-spytałam.
-Wybierzemy się do zoo.Jest to największe na świecie , kawałek od tej wyspy - powiedział i uśmiechnął się.Po skończonym posiłku posprzątaliśmy wspólnie .
-Pójdę wziąć prysznic - powiedziałam i delikatnie pocałowałam jego policzek.
-Chyba śnisz , że pójdziesz beze mnie - powiedział mocno mnie obejmując.Zaśmiałam się i zarzuciłam ręce na jego szyję.On podniósł mnie a ja oplotłam nogi w jego biodrach.
-Idziemy pod prysznic Słońce - powiedział i zaniósł mnie do samej łazienki.Tam zdjął ze mnie ubrania a ja pomogłam zdjąć jego.Weszliśmy do kabiny i puściliśmy gorącą wodę.Justin nalał mydła na swoją rękę i zaczął myć moje ciało.Delikatnie mył każdą część mnie i szeptał mi do ucha słodkie słówka.Następnie ja umyłam jego ciało , wyszliśmy z kabiny i owinęliśmy się ręcznikami.Później poszłam i ubrałam się.
-Czekam na ciebie przed drzwiami !-usłyszałam głos Justina.
-Zaraz przyjdę !-odkrzyknęłam i ostatni raz przeczesałam włosy.Nałożyłam lekki makijaż i skierowała się ku mojemu chłopakowi.Wyglądał jak zawsze świetnie .Miał na sobie krótkie czerwone spodenki , czerwone Vansy , białą koszulę i czerwony full cap.
-Ślicznie wyglądasz - powiedział i pocałował mnie.
-Ty również wyglądasz mega pociągająco - powiedziałam i przygryzłam dolną wargę.Spletliśmy nasze dłonie i wyszliśmy z domu.Zamknęliśmy drzwi kluczem i skierowaliśmy się w stronę pomostu , przy którym stała nasza łódź.Wsiedliśmy do niej a Justin stanął za sterem .Ja usiadłam na ławce i wystawiłam twarz do słońca .Płynęliśmy dość szybko dlatego wiatr rozwiewał moje włosy.
-Skarbie wiesz , że jak wrócimy jedziemy do Niemczech ?-powiedział a ja się podniosłam.
-Koncerty ?-spytałam stając obok niego.
-tak plus spotkania z fanami i dogrywanie ostatnich piosenek na płytę Believe i na twoją -powiedział Justin a na mojej twarzy pojawił się grymas.
-Dużo roboty -powiedziałam zniesmaczona.
-Za dużo - powiedział.Dopłynęliśmy do lądu i zaparkowaliśmy łódź na jednym z portów miasta.Justin zadzwonił po taksówkę i siedząc na ławce wyłożonej małymi płytkami czekaliśmy na przyjazd taksówki.Małe dzieci latały wokół nas bawiąc się wodą z fontanny za nami.Fajnie byłoby mieć takiego brzdąca.Zawsze marzyłam o tym aby mieć dzieci.Jednak na razie nie będę mówiła o tym Justinowi.I ta mamy zdecydowanie za dużo na głowie.Wiem , że nie dalibyśmy rady stać się już rodzicami.Można powiedzieć , że jesteśmy za młodzi.Auto przyjechało a my wsiedliśmy do niego .Justin podał dokładny adres a mężczyzna od razu wiedział , że jedziemy do zoo.
-Wy to Justin Bieber i Miley Cyrus ?-spytał miło mężczyzna.
-Owszem - potwierdził Justin .
-Moja córka szaleje za wami , moglibyście dać jej autograf i może zrobić sobie ze mną zdjęcie gdy staniemy ?-spytał .
-Oczywiście - powiedziałam i wyjęłam z torebki notes i długopis.
-Jak ma córka na imię ?-spytałam.
-Amanda - odpowiedział.Napisałam na kartce typowe "Dla Amandy " i podpisałam się.Następnie podałam kartkę Justinowi i on także się podpisał.Dojechaliśmy do zoo i wysiedliśmy z taksówki.Zgodnie z obietnicą zrobiliśmy sobie z kierowcą zdjęcie oraz daliśmy mu kartę z naszymi autografami .Podziękowaliśmy za wszystko oraz zapłaciliśmy.Następnie skierowaliśmy się do wejścia głównego ZOO.Justin poszedł po bilety a ja czekałam na niego stojąc na boku.Było dość wcześnie więc nie było dużo ludzi.Dla nas to dobrze ponieważ chcemy spokojnie spędzić dzień a nie zmieniać tylko ludzi , z którymi mamy sobie zrobić zdjęcie.Oczywiście oboje strasznie kochamy naszych fanów ale czasami chcielibyśmy po prostu wyjść.
-Jestem Kochanie - powiedział i podał mi rękę.Weszliśmy do Zoo i zaczęliśmy oglądać zwierzątka.Nie były tu one w klatkach lecz ogrodzone.Praktycznie każde można było pogłaskać czy dać mu coś specjalnego do jedzenia.Świetnie się bawiliśmy aż do momentu gdy struś , z którym jak Justin myślał zaprzyjaźnił się , zabrał mu czapkę.
-Miley !-wrzasnął oburzony .
-Hę ?-spytałam bawiąc się z małą małpą.
-To wredne zwierze mnie okradło ! -oburzył się a ja wybuchnęłam śmiechem.
-Masz mnóstwo tych czapek niech się struś nacieszy -powiedziałam podchodząc do niego.
-Nie ! - powiedział zły próbując zabrać zwierzątku czapkę.
-Justin - starałam się ogarnąć chłopaka ale było to trudne ponieważ ciągle się śmiałam.W końcu postanowiłam wziąć sprawy w swoje ręce.Spokojnie podeszłam do strusia , pogłaskałam go i powoli zabrałam czapkę.Następnie podeszłam do Justina i oddałam mu jego skradzione nakrycie głowy.
-Ten struś po prostu nie lubi mężczyzn - powiedział Justin a ja wybuchnęłam śmiechem.
-Ta , oczywiście - powiedziałam z uśmiechem.Chłopak objął mnie i ruszyliśmy dalej.Na prawdę fajnie się bawiłam.Wszystko poszłoby po naszej myśli gdyby nie to , że przyjechała wycieczka obozu tanecznego.I większość z nich było naszymi fanami.Dziewczyny płakały na widok Justina.Ze wszystkimi robiliśmy sobie zdjęcia i podpisywaliśmy kartki.To na prawdę wspaniałe czuć że kocha cię tyle ludzi.Po około godzinie byliśmy wolni , wyszliśmy z zoo i postanowiliśmy obejrzeć resztę miasta.Było cholernie nowoczesne , prawie New York tylko dwa razy mniejsze.Pochodziliśmy po sklepach i kupiliśmy parę rzeczy.Dokładniej mówiąc Justin kupił , ponieważ mi nic się tu nie podobało.Może i jestem wybredna ale też po co kupować coś w czym nie będę chodziła.Po całym dniu spacerowania i odwiedzania sklepów wróciliśmy łódką do domku.Byłam zmęczona dlatego od razu walnęłam się na kanapę.
-Zmęczona ?-spytał Justin .
-No !-krzyknęłam machając nogami.
-Ale na mnie chyba masz siłę prawda ?-spytał kładąc się na mnie i całując mój dekolt.
-Na ciebie zawsze mam siłę - powiedziałam delikatnie go całując.Nagle zadzwonił telefon Justina , który leżał w kuchni.
-Nie mam zamiaru wstać i go odbierać.-powiedział przerywając na moment nasz pocałunek jednak po chwili ponownie wsadził język do moich ust.Telefon nie dawał nam spokoju.
-Kurwa - syknął i wstał.Szybkim krokiem poszedł do kuchni i odebrał telefon.Nerwowo z kimś rozmawiał.Trwało to 10 minut , potem przyszedł zdenerwowany do salonu.
-Co jest ?-spytałam.
-Musimy wracać - warknął Justin a ja usiadłam.
-Ale jak to ?-spytałam.
-Musimy złagodzić sytuację.Podobno wiadomość o naszych zaręczynach bardzo wstrząsnęła światem .Mils..-zaczął i ukucnął przede mną.- Tracisz fanów...-powiedział a mnie jakby wryło w ziemię.Nie mogłam w to uwierzyć.Zabrałam komputer i pobiegłam do łazienki.Zamknęłam się w niej i szybko weszłam na twittera.Fatycznie , straciłam połowę obserwujących.Na facebooku podobnie , pojawiły się strony typu "Zabić sukę Cyrus ".Odłożyłam komputer na szafkę i zsunęłam się po ścianie.Zrobiło mi się po prostu przykro.Justin zaczął dobijać się do drzwi i błagać bym je otworzyła.Byłoby nie fair wobec niego gdybym ich nie otworzyła dlatego wykonałam to o co mnie prosił.Od razu mnie mocno przytulił i zaczął przepraszać mówiąc , że to wszystko jego wina.Wtuliłam się w niego.
-To nie jest twoja wina - powiedziałam i pocałowałam go.-Przejdziemy przez to razem.-dodałam.
-One są po prostu zazdrosne - powiedział a ja przytaknęłam.Postanowiłam nie przejmować się tym.Jestem szczęśliwa bo oświadczył mi się mój ukochany i to jest ważne .A fani ? Twitter nie mówi wszystkiego.Okażę się na koncertach.
-Za dwie godziny będzie po nas samolot , musimy wracać do pracy - powiedział a ja pokiwałam głową.Wcale mi się to nie podobało.Najchętniej zostałabym tutaj , wtulona w niego , na zawsze.Jednak muszę być odpowiedzialna.Wstaliśmy z podłogi i zaczęliśmy zbierać swoje rzeczy.Starałam się uśmiechać ale nie było to łatwe. Okropne uczucie być znienawidzonym przez połowę świata.Po spakowaniu , usiedliśmy na plaży wtuleni w siebie i przyglądaliśmy się oceanowi , który spokojnie falował.
-Będzie dobrze - powiedział Justin .
-Bo jesteśmy razem - dodałam i pocałowałam go.10 minut później przyleciał samolot , weszliśmy na jego pokład i zapieliśmy pasy.Na szczęście nie było tu jeszcze ani Scootera ani Ushera.To nawet lepiej.


Wylądowaliśmy w Niemczech po pięciu godzinach.Była noc dlatego na lotnisku prawie nikogo nie było.Oboje byliśmy w kapturach więc i tak nikt by nas nie zauważył.Wsiedliśmy do wielkiego terenowego auta , w którym był Kenny.
-Jedziemy do hotelu - oznajmił.Wiedział co się dzieje , widziałam z jakim smutkiem na mnie patrzył.Oparłam głowę o szybę.Nie prześpię tej nocy , zdaję sobie sprawę , że Usher ze Scooterem będą przeprowadzali ze mną poważne rozmowy.Dojechaliśmy pod ogromny hotel w niespełna 20 minut.
-Miley ty pójdziesz ze mną - powiedział Kenny a ja tylko pokiwałam głową.
-A ja ?-spytał Justin.
-Bieebs chcą pogadać z nią sam na sam-powiedział Kenny i poklepał go po ramieniu.On popatrzył na mnie smutny jednak Kenny kazał innym ochroniarzom odprowadzić go do pokoju dlatego czy chciał czy nie musiał iść .Ja ze spuszczoną głową ruszyłam za Kennym.Zaprowadził mnie pod sale konferencyjną.Wzięłam głęboki wdech i weszłam do środka.Wszyscy siedzieli dyskutując nad czymś.
-Hej - powiedziałam i wysiliłam się na uśmiech.
-Miley gratulujemy - powiedziała Patty i mono mnie uściskała.
-Dziękuje - odpowiedziałam jej.
-Miley my wszyscy cieszymy waszym szczęściem ale wiesz co się dzieje - powiedział Usher i wskazał na miejsce obok siebie.
-Mamy poważny problem- powiedział a ja tylko pokiwałam głową.
-Dostaliśmy pewną propozycję , która może poprawić całą tą sytuację - zaczął Scooter.
-Zagrasz w filmie , Hannah Monatana the Movie - powiedział a ja popatrzyłam na nich zszokowana...


------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Krzyczcie na mnie , bijcie mnie co chcecie ale wybaczcie :C Jak ja to wszystko zaniedbałam :( Dużo spraw na głowie tego nie tłumaczy ! Jestem głupia i tyle ! Jeśli jeszcze chcecie to nadal bd pisała tutaj , tylko częściej już tak nie zaniedbam :(
Tagi: 101
13.10.2012 o godz. 18:26
Już chciałam coś krzyknąć .
-Spokojnie kochanie to ja - powiedział Justin i zapalił lampkę i zamknął drzwi.
-Justin po co mnie tu wepchnąłeś ?-zaśmiałam się i popatrzyłam na niego jak na idiotę.Właściwie to chyba nawet prawidłowy wzrok.
-Jedyne miejsce , w którym nas nie znajdą , mamy chwilę dla siebie , to mogą być bardzo namiętne chwile- powiedział i podszedł do mnie .Objął mnie delikatnie w pasie.Przysunął mocno do siebie.Poczułam jego oddech na mojej szyi i uśmiechnęłam się .Zaczął delikatnie całować moją szyję idąc powoli ustami w górę.W końcu dotarł do moich ust.
-Kocham Cię -wyszeptał i wpił się w moje usta.Wsunął swój język do mojej buzi.Zaczął napierać na mnie .Poczułam , że z tyłu mam jakiś zimny , metalowy stół.Podsadził mnie lekko na nim i nadal całował namiętnie.Rozchylił moje nogi i stanął między nimi .Bardzo mocno mnie do siebie dociskał.Czułam jak kolega w jego spodniach się budzi.Uśmiechnęłam się.Dociskał nim w moje krocze.Podnieciło mnie .Nasz pocałunek stał się jeszcze bardziej agresywny.Zaczął rozpinać moje spodenki.Oderwał się od moich ust .Zostawił nieposłuszne spodenki i zerwał ze mnie bluzkę.Zaczął całować mój dekolt.Odchyliłam lekko głowę do tyłu i uśmiechnęłam się.
-Cyrus , Bieber !-usłyszeliśmy krzyk Ushera jednak nie zwracaliśmy na to uwagi.Justin całował delikatnie mój brzuch.
-Wiem , że tu jesteście -powiedział szarpiąc za klamkę od składzika.
-Idź stąd - warknął Justin
-Dzieciaki , jutro występ później macie dwa tygodnie wolnego , proszę ten ostatni raz - powiedział błagalnie a Justin zaprzestał.
-Wytrzymasz jeszcze dzień ?-spytał a ja uśmiechnęłam się delikatnie
-Dla ciebie wytrzymam - powiedziałam i ostatni raz namiętnie go pocałowałam.Znalazłam swoją koszulkę i założyłam ją , poprawiłam włosy oraz spodenki .Justin otworzył drzwi , posłał Usherowi mordercze spojrzenie za to ja szeroko się uśmiechnęłam .Justin posłał mi uwodzicielskie spojrzenie a ja przygryzłam wargę.Rozeszliśmy się do sal , znowu osobno , gdy tylko straciłam go z oczu zaczęłam tęsknić.Jednak nawet na to nie miałam czasu.Z racji , że to próba generalna miałam tyle roboty , że zapominałam jak się nazywam.Po 8 godzinach prób każdy padał , dosłownie.Nagle do sali wszedł Scooter.
-Chodźcie na scenę , chcemy wam coś powiedzieć - uśmiechnął się i wyszedł.Popatrzyliśmy wszyscy na siebie i wzruszyliśmy ramionami .Podnieśliśmy się z wypastowanej podłogi i ruszyliśmy na miejsce spotkania.Znalazłam wzrokiem Justina i stanęłam obok niego.On jednak przesunął się za mnie , objął w talii i położył głowę na moim ramieniu.
-Mam na ciebie cholerną ochotę - powiedział a ja zaśmiałam się .Poczułam , że ja jestem na niego jeszcze bardziej napalona niż ona na mnie.Jego głos , mówiący wprost do mojego ucha , jego zapach , wygląd ,on po prostu doprowadzał mnie do stanu , w którym nie myślałam !
-Więc wyśpijcie się - dodał na koniec i puścili nas do hotelu.Justin złapał mnie za rękę i wybiegł z hali.Zaciągnęłam się ciepłym powietrzem.Byłam cholernie zmęczona i zdenerwowana jednocześnie.Bałam się , że nawale.Nie dam rady , polegnę .Wejdę na scenę i zapomnę słów.Miley nie myśl o tym ! Jeśli będę zadręczała się takimi myślami to tym bardziej nie wyjdzie.Skarciłam się w myślach .Do hotelu dojechaliśmy dość szybko .Zaparkowaliśmy auto w podziemnym parkingu i windą wjechaliśmy na górę.Wkroczyliśmy do pokoju , Justin zatrzasnął drzwi.
-Tęsknie za tym kiedy mieliśmy dla siebie mnóstwo czasu - powiedział podszedł i mocno mnie przytulił.Wtuliłam się w gorące ciało chłopaka i zamknęłam oczy.
-Też za tym tęsknie - przyznałam i pogłaskałam chłopaka po plecach.Położyliśmy się na łóżku .Przodem do okna.Justin mocno przytulił mnie , czułam jego spokojny oddech na moim karku.
-Piękny księżyc -powiedziałam a Justin przyznał mi rację.
-Jak ty - powiedział i pocałował moją szyję
-Sugerujesz że jestem wielka i okrągła ?-zaśmiałam się.
-Nie , że oświetlasz moją drogę - powiedział a ja uśmiechnęłam się.Odwróciłam się przodem do chłopaka i patrzyłam w jego brązowe oczy .Zbliżyłam swoją twarz do jego i złożyłam delikatny pocałunek na jego ustach .On przysunął mnie do siebie.Lekko rozwarł moje usta i wsunął do nich swój język.Całował mnie z wielkim uczuciem.Następnie przytuliliśmy się mocno i usnęliśmy .


Następny dzień

Obudziłam się o 8 rano.Zerwałam się z łóżka i obudziłam Justina.
-kochanie wstawaj , trzeba się zbierać - powiedziałam i uśmiechnęłam się
-Niech będzie - mruknął .Otworzył swoje czekoladowe oczy i popatrzył się na mnie z uśmiechem.Złapał mnie mocno w pasie i wywrócił na siebie.Zaśmiałam się lekko i ponownie spojrzałam w jego hipnotyzujące oczy.
-Kocham cię Cyrus - powiedział i wpił się w moje usta.Całowaliśmy się przez dłuższy czas a przestaliśmy dopiero gdy skończył nam się tlen.
-Ja ciebie też Bieber - powiedziałam i uśmiechnęłam się delikatnie przygryzając wargę.Poleżeliśmy ze sobą jeszcze chwilę kiedy w końcu postanowiliśmy wstać.
-Wezmę prysznic-powiedziałam z uśmiechem.Jutstin mocno podszedł do mnie i przytulił.
-Chyba będziesz musiała iść ze mną - wymruczał mi do ucha a ja zaśmiałam się.
-Nie przeszkadza mi to-powiedziałam kładąc ręce na jego silnych obejmujących mnie.Powoli skierowaliśmy się w stronę łazienki.Zsunęłam bokserki chłopaka a on zdjął moją bieliznę.Weszliśmy do kabiny i puściliśmy gorącą wodę.Justin nalał żel na swoją rękę i delikatnie zaczął mydlić moje ciało.Jego ciepłe dłonie dotykały moich , piersi , brzucha , nóg .Każdy dotyk przyprawiał mnie o dreszcze.Miałam na niego wielką ochotę jedna wiedziałam , że niestety nic z tego ponieważ zaraz będziemy się musieli zbierać.
-Jesteś taka seksowna - powiedział mi do ucha Justin i przygryzł koniusze.Wtuliłam się w niego nagie ciało i rozkoszowałam się zapachem.Poczułam jego ręce zjeżdżające po moich plechach.W końcu dotarł do pośladów.Ponownie zaczęliśmy się namiętnie całować.Po chwili oparliśmy swoje czoła i popatrzyliśmy głęboko w oczy.
-Jeszcze troszkę i będziemy mieli czas tylko dla siebie - powiedział chłopak i uśmiechnął się.Tym razem ja namydliłam ciało chłopaka.Kochałam dotykać tak seksowne ciało.W końcu wyszliśmy z prysznica.Wytarliśmy się .Poszłam do pokoju i założyłam na siebie zestaw..Związałam włosy w wysokiego koka , nie malowałam się ponieważ wiedziałam , że gdy tylko dorwą mnie makijażystki i stylistki to wszystko i ta poszłoby na nic.Psiknęłam się dezodorantem i usiadłam na łóżku czekając na Justina.Nagle toś zaczął pukać do drzwi.Wstałam i podeszłam do nich otwierając je.Zobaczyłam uśmiechniętego Kenniego.
-Hej - uśmiechnęłam się szeroko
-Cześć - odwzajemnił uśmiech - gotowa ?-spytał kiedy wpuściłam go do środka i zamknęłam za nim drzwi.
-Szczerze?-spytałam patrząc na niego a on kiwnął twierdząco głową - cholernie się boje - powiedziałam przyciszonym głosem by Justin nie usłyszał.
-Nie masz czego - zaśmiał się olbrzym i objął mnie ramieniem.
-Łatwo ci mówić , będziesz stał za kulisami - powiedziałam zrezygnowana.
-Justin miał ten sam problem przed pierwszym koncertem , to tylko mu pomogło ponieważ starał się podwójnie - powiedział uśmiechnięty i w końcu zaczęłam w siebie wierzyć , w siebie i w to , że dam radę.
-Gdzie Justin ?-spytał w końcu
-Pindrzy się - powiedziałam i zaśmialiśmy się.
-Nie pindrzę !-wrzasnął z łazienki a my ponownie cicho zachichotaliśmy.
-Właściwie to czemu na nas czekasz?-spytałam
-Mam was zawieźć - odpowiedział
-Czemu ?-popatrzyłam na niego- przecież oboje mamy prawo jazdy więc nie ma z tym problemu - powiedziałam .
-Może nie ma problemu z tym ale będzie gdy napadną was czyhający na koncert fani.-powiedział poważnie Kenny
-Przecież jeszcze tyle czasu do koncertu -zaśmiałam się
-Fani zrobią wszystko - powiedział i szeroko się uśmiechnął.Z łazienki wyszedł gotowy Justin.
-Hej Ken !-krzyknął i przybił piątkę z olbrzymem.
-Zbieramy się dzieciaki , aż tyle czasu nie zostało - powiedział Kenny a my pokiwaliśmy głową.Wyszliśmy z pokoju i Justin zamknął drzwi.Spletliśmy swoje ręce i windą zjechaliśmy do garażu.Wsiedliśmy do wielkiego , czarnego auta.My z Justinem zajęliśmy miejsca z tyłu , te z przodu zajęła Pattie i Kenny.Ruszyliśmy.Przesunęłam się blisko Justina i oparłam głowę na jego ramieniu.On pocałował mnie w czoło .Droga wcale nie dłużyła mi się.Wręcz przeciwnie , minęła za szybko.Byłam podekscytowana i zdenerwowana.Kiedy byliśmy już blisko sali koncertowej słyszałam piski dziewczyn.Stanęliśmy w korku.Rozglądałam się po ulicach .Mnóstwo dziewcząt w fiolecie.Przecież wiedziałam gdzie szli , na koncert , dla Justina.Sama kiedyś taka byłam , zakochana w moim idolu bez pamięci. A teraz?Jestem z tym idolem , jest najważniejszą osobą w moim życiu , którą darzę wielkim uczuciem.Wjechaliśmy przez bramę do sali i wtedy fani na prawdę już kompletnie otoczyli nasze auto.Waliły w szyby i drzwi.Jeszcze nigdy coś takiego nie przydarzyło mi się.Osobiście byłam przerażona , w przeciwieństwie do reszty siedzącej w aucie.Justin uśmiechał się a Pattie nadal rozmawiała z Kennym , który starał się nie rozjechać żadnej napalonej dziewczyny.Mocniej ścisnęłam rękę Justina a on tylko odwrócił się lekko i uśmiechnął delikatnie.Takim małym gestem dodał mi mnóstwo otuchy.W końcu po jakiś 30 minutach udało nam się wjechać na tyły.Wysiedliśmy spokojnie z auta, tutaj okrzyki fanów było słychać jeszcze wyraźniej.Przeszłam w okół samochodu i ścisnęłam rękę Justina.On uśmiechnął się i pocałował mnie w usta.Weszliśmy za kulisy sceny.Panował tu totalny chaos .Wszyscy biegali jak szaleni.Jedni nieśli kable , inni mikrofony a jeszcze kolejni jakieś światła.
-Witam nasze gwiazdki ! - wydarł się Scooter i podbiegł do nas.Oboje szeroko się uśmiechnęliśmy.
-Gotowi na wielkie show ?-spytał
-Pewnie !-powiedział podekscytowany Justin.
-To świetnie ! Chodźcie zobaczyć scenę -powiedział szczęśliwy Scooter i gestem wskazał byśmy poszli za nim.Lubiłam go takiego pozytywnego i uśmiechniętego.Ostatnio był dość zdenerwowany ale to dlatego , że przygotowanie dzisiejszego wieczoru należało w większości do niego.Nie wiem czy ja dałabym radę dopilnować tego wszystkiego.Nawet nas musiał stawiać do pionu.Jednak nie ma co się dziwić.Jesteśmy nadal dwójką młodych ludzi , którzy w młodym wieku musieli dość spoważnieć.Pomimo tego , że cały czas marudzimy czy wydurniamy się , jesteśmy dużo doroślejsi niż inni osiemnastolatkowie.W końcu dotarliśmy na miejsce.Ogromna scena.Mnóstwo reflektorów oświecających je , miliony kabli i tysiące krzesełek postawionych zaraz pod sceną.Stanęłam na środku.Moje serce biło jak szalone.Przecież nie dam rady przed taką ilością ludzi.Poczułam jak ktoś obejmuje mnie i kładzie swoją głowę na moim ramieniu.
-Nie masz się co denerwować , będzie idealnie - powiedział Justin i pocałował mnie w szyję.Dźwiękowcy zaczęli sprawdzać dźwięk , oświetleniowcy światło , wszyscy byli tak strasznie zagonieni a my ? Staliśmy na środku ogromnej sceny , przytulając się i myśląc co stanie się za 3 godziny.Czy damy radę ?Czy wszystko wypali ? Czy będziemy w końcu mieli czas dla siebie ?Po jakiś 10 minutach kazali nam zejść ze sceny.Schowaliśmy się za kulisy i usiedliśmy na ogromnej skrzyni .
-Miley chodź już ! Trzeba zaczynać się szykować !-wydarła się Betty , jedna z moich makijażystek. Chciałam zaprzeczyć , jednak ona siłą zabrała mnie od mojego ukochanego.Zdążyłam dać mu szybkiego buziaka i już znajdowałam się w mojej garderobie.Przywitałam się ze wszystkimi trzema dziewczynami i usiadłam na krześle.Jak zwykle kazały zamknąć mi oczy .Wykonałam ich prośbę i w pełni zaufałam.Czułam jak nakładają na moją twarz tonę makijażu i jak eksperymentują przy moich włosach.Nie lubiłam być mocno umalowane ale to one się na tym znają nie ja.
-Gotowe - powiedziała Samantha a ja otworzyłam oczy.Popatrzyłam w lustro i zamarłam.Podobało mi się to co zrobiły, nie wyglądałam w tym makijażu sztucznie lecz naturalnie.Włosy miałam podkręcone i dobrze ułożone.Można powiedzieć ,że efekt końcowy był rewelacyjny.
-Dziękuje - powiedziałam z uśmiechem i mocno przytuliłam dziewczyny.
-Masz , załóż to - wcisnęła mi do ręki strój.Ja tylko pokiwałam i weszłam do niewielkiej łazienki.Przebrałam się i zasunęłam starannie suwak sukienki.Poprawiłam niewielki detale i popsikałam się perfumami.Uśmiechnęłam się delikatnie do lustra i wyszłam do pokoju.Nie było już dziewczyn jednak czekał na mnie nauczyciel śpiewu.Usiadłam na kanapie obok młodego mężczyzny.
-Muszę przyznać , chociaż nie powinienem ponieważ Justin może mnie zabić , ale wyglądasz zniewalająco - powiedział a ja zaśmiałam się.
-Justin nie zabiję , nie dowie się - powiedziałam z uśmiechem.On zaśmiał się i zaczęliśmy ćwiczenia.To co zwykle.Rozgrzewanie głosu.
-Lubię z tobą pracować - powiedział kiedy do koncertu zostało 20 minut.
-Dlaczego ?-spytałam
-Masz świetny głos i nie potrzebujemy tysiąca ćwiczeń by było idealnie - powiedział a ja szeroko się uśmiechnęłam .
-Dziękuje - powiedziałam.
-Nie ma za co. Zostawię cię na trochę samą , za 10 minut na głównym holu - dodał na koniec i wyszedł.Uświadomiłam sobie , że to czego bałam się przez ostatnie dwa tygodnie nastąpi już za chwilę.Wstałam ze skórzanej kanapy i zaczęłam niespokojnie kręcić się po pokoju.Próbowałam się uspokoić.10 minut przeznaczone na uspokojenie i wewnętrzne przygotowanie minęło w niewyobrażalnie szybkim tempie.Słyszałam jak Scooter nas woła.Wzięłam głęboki oddech i wyszłam na główny hol.Wszyscy stali już w kółku.Stanęłam na samym końcu , nie chciałam pchać się na przody.
-A gdzie nasza druga gwiazda ?-krzyknął Scooter a ja podniosłam rękę .
-Tutaj ! - zaśmiałam się
-Chodź tu do nas -pokazał a ja przebiłam się przy ludzi i stanęłam na przodzie obok Justina.Czułam jego wzrok na sobie.Scooter walnął przemówienie , pomodliliśmy się i kazali nam się rozejść.To ja musiałam zaczynać.Ja jako pierwsza wyjść i zmierzyć się ze wszystkimi pod sceną .Stanęłam 20 metrów przed wejściem.Moje nogi się trzęsły.Nerwowo ściskałam mikrofon , który nie działał jeszcze.
-Nie wypuszczę cię ta na scenę - powiedział Justin obejmując mnie .
-Czemu ?-zaśmiałam się
-Ja mam na ciebie ochotę , a co dopiero ci pod sceną -powiedział a ja zaśmiałam się.
-Nie przesadzaj -powiedziałam
-Miley masz minutę ! -krzyknął Justin a nogi pode mną ugięły się.
-Dasz sobie radę kochanie , wierzę w ciebie - powiedział i namiętnie mnie pocałował.Podeszłam kilka centymetrów od wejścia.Zaczęła lecieć muzyka , ludzie zaczęli wykrzykiwać moje imię.Padł rozkaz , mam wejść.Z uśmiechem wbiegłam na scenę i zaczęłam śpiewać piosenkę.Na początku jeszcze denerwowałam się lecz z czasem zaczęłam się czuć na scenie świetnie.Ludzie śpiewali ze mną , tancerze tańczyli a ja śpiewałam przećwiczony już miliony razy tekst.Piosenka się skończyła , ja zbiegłam ze sceny a zastąpił mnie Justin.Taki był system , jedna piosenka ja , druga on.I tak w kółko.Bawiłam się świetnie , podobnie jak Justin .Po każdej piosence dawał mi soczystego buziaka .Na koniec zaśpiewaliśmy jeden numer razem.Cała ekipa wybiegła na scenę i ukłoniła się.Justin mocno mnie objął i pocałował w usta.Ludzie zaczęli wychodzić z hali .
-Byliście świetni !! - krzyknął Scoot na koniec i mocno nas objął.Każdy nam pogratulował.Ekipa także zaczęła się rozchodzić , każdy był zmęczony , chciał wrócić do domu , rodziny wyspać się i wypocząć.Wzrokiem szukałam Justina jednak on gdzieś zniknął.Chciałam już podejść do Pattie i spytać się o co chodzi jednak zauważyłam go rozmawiającego ze Scooterem na boku.Poczekałam moment i w końcu zjawił się obok mnie.
-Jedziemy do hotelu ?-spytałam a on uśmiechnął się podstępnie.
-Oczywiście - odpowiedział z tym samym uśmieszkiem.Nie chciałam wnikać o co chodzi , może on właśnie tak dziwnie reaguje na zmęczenie.Pociągnął mnie za rękę i szybkim tempem skierował na parking.Otworzył inny terenowy samochód i otworzył dla mnie drzwi.Weszłam i zapięłam pasy.Byłam co najmniej zdziwiona tym , że nie wracamy z Kennym , może oni jadą później czy coś.Justin wsiadł na miejsce kierowcy i odpalił auto.Ruszyliśmy.Po 10 minutach zorientowałam się , że jedziemy w odwrotną stronę do hotelu.Popatrzyłam na Justina jednak on tylko się uśmiechnął.
-Justin gdzie ty jedziesz ?-spytałam ciekawa
-Zobaczysz - odpowiedział krótko i uśmiechnął się.
-Justin !-powiedziałam poddenerwowana.Chyba mam prawo wiedzieć , gdzie on mnie zawozi.
-Miley ! - podniósł głos ta samo jak ja i przewróciłam teatralnie oczami.Nie ma się co go wypytywać , i ta nic nie powie.Światła oświetlały wielką autostradę , którą jechaliśmy.W końcu kiedy już przysypiałam , zaparkowaliśmy pod portem.Natychmiastowo się przebudziłam i otworzyłam szerzej oczy.
-Co my tu robimy ?-spytałam.Justin tylko wysiadł z auta , obszedł je , wystawił ku mnie rękę.Podałam ją delikatnie i wyszłam.Zabrał z bagażnika dwie wielkie walizki i zaczęliśmy iść w stronę pomostu , przy którym zaparkowane było mnóstwo łódek, jachtów.Przy jednej z nich stanął i objął mnie w pasie.
-Jedziemy gdzieś gdzie nikt nie będzie nam przeszkadzał - powiedział.Pomógł mi wejść na jacht.Sam włożył kluczyki do stacyjki i zaczął wypływać.Lekki , ciepły wiatr zawiewał moje nadal ułożone włosy.Stanęłam obok chłopaka i wpatrywałam się w rozświetlone miasto , od którego się oddalaliśmy.Tego było nam potrzeba.Spokoju.
-Kocham cię - powiedział Justin całując moje usta.
-Mówisz mi to chyba 20 raz - zaśmiałam się
-I powiem jeszcze przynajmniej 20 - powiedział a ja uśmiechnęłam się.
-Też cię kocham - powiedziałam i przytuliłam chłopaka.Płynęliśmy dość długo , rozmawiając , śmiejąc się czy patrząc na gwieździste niebo dodatkowo rozświetlone ogromnym księżycem odbijającym się w spokojnej tafli wody.W końcu dopłynęliśmy do pewnej niewielkiej wyspy.
-To tu - wyszeptał Justin.Wziął mnie na ręce i wyskoczył z łódki na żółty piasek.Zdjęłam obcasy a Justin postawił mnie.Poczułam zimny piasek pod nogami.Uśmiechnęłam się a chłopak przytulił mnie.
-Jak ci się podoba ?-spytał Justin a ja nie mogłam z wrażenia wydobyć z siebie ani jednego słowa.Miejsce było piękne.Przy ogromnej plaży stała willa , przeszklona , z milionem rozpalonych światełek.Ciepła woda oceanu podmywała brzeg , mnóstwo zieleni i co najlepsze tylko my dwoje.Popatrzyłam na niego ze łzami w oczach i wtuliłam się.
-Jest idealnie -wyszeptałam a chłopak objął mnie.
-Chodź , pokażę ci środek - powiedział i spletliśmy swoje ręce.Spokojnym krokiem udaliśmy się do domu.Justin otworzył drzwi i weszliśmy do środka .Miły zapach drewna i owoców doszedł do moich nozdrzy.Szeroko się uśmiechnęłam.
-Jest cudownie !-powiedziałam i rzuciłam się na chłopaka całując go.On zaśmiał się .
-Chodź na plażę - powiedział z uśmiechem
-Daj minutkę , skoczę do łazienki - powiedziałam i delikatnie się uśmiechnęłam.
-Będę czekał na plaży -powiedział i delikatnie mnie pocałował .Ja odnalazłam łazienkę w szybkim tempie i załatwiłam potrzebę.Do tego ogarnęłam się lekko .Poprawiłam lekko włosy i zostawiając buty na podłodze wyszłam z domu kierując się na plażę.Szybkim tempem doszłam do chłopaka i usiadłam obok.Justin mocno mnie przytulił , siedzieliśmy wtuleni w siebie patrząc się w lekko falujące morze.
-Tęskniłem za tym , że jesteśmy sami - powiedział chłopak i obrócił moją twarz w swoją stronę .Wpił się w moje usta i wsunął swój język.Na początku całował delikatnie jedna z minuty na minutę pocałunek stawał się coraz gorętszy.Justin powoli zaczął kłaść się na mnie równocześnie siadając okrakiem na moim ciele.Przerwał pocałunek i oblizał moje gorące usta.Następnie zaczął całować moją szyję i dekolt.Przygryzłam dolną wargę .Rękami zaczął wodzić po moich nogach , wsuwając je pod moją sukienkę.Zębami zaczął delikatnie rozsuwać zapięcie sukienki .W końcu zdjął ją przy pomocy rąk , rzucił gdzieś na piasek i zaczął wodzić językiem po moim półnagim ciele.Mój oddech stał się nierówny.Byłam cholernie podniecona.Zerwałam z chłopaka koszulkę i zaczęłam dotykać jego umięśnionego brzucha .Chłopak także zaczął niespokojnie oddychać a w jego spodniach powstała górka.Uśmiechnęłam się na ten widok.Chłopak zdjął mój stanik i rzucił go w miejsce sukienki.Lizał moje piersi bardzo delikatnie i namiętnie.Następnie powoli językiem zjeżdżał po moim brzuchu coraz niżej.Zatrzymał się przy linii moich majtek , złapał je delikatnie w ząbki i zaczął ściągać.Moje podniecenie sięgnęło już kresu i z tego co widziałam Justin także był u kresu wytrzymałości.W końcu podniosłam się do pozycji siedzącej i zaczęłam walczyć z zapięciem paska Justina.Kiedy w końcu udało mi się rozpiąć to dzieło szatana ściągnęłam jego rurki i bokserki.Chłopak położył mnie delikatnie na kocu i rozszerzył moje nogi.Pocałował podbrzusze i ustawił się idealnie.Zbliżył swoją twarz do mojej i złożył delikatny pocałunek na ustach.Nagle poczułam jak wszedł we mnie.Jęknęłam a Justin przygryzł delikatnie moją wargę .Zaczął rytmicznie ruszać swoimi biodrami dając mi tym samym niewiarygodną przyjemność.Z minuty na minutę jego ruchy były coraz szybsze i głębsze.Zaczęłam głośno jęczeć co spodobało mu się.Co chwila szeptał mi na ucho jak bardzo mnie kocha.Kochaliśmy się całą noc przy świetle księżyca nie zważając na nic w okół.Nad ranem przytuliliśmy się do siebie i usnęliśmy otuleni szumem morza.


Następny dzień
Obudził mnie śpiew ptaków i szum morza.Otworzyłam oczy , Justina nie było.Podniosłam się szybko i owinęłam kocem.Dokładniej rozejrzałam się w okół i wzrokiem szukałam Justina.Jednak nie znalazłam go więc postanowiłam pójść do domu.Moich rzeczy nie było więc zakładam , że chłopak je zabrał.Zamoczyłam lekko stopy i skierowałam się do domu.Wciągałam świeże powietrze.Weszłam do środka.W powietrzu unosił się zapach naleśników.Poszłam za zapachem i znalazłam się w kuchni gdzie Justin smażył posiłek.Podeszłam do niego i przytuliłam się od tyłu .
-Widzę , że moje kochanie już wstało -wymruczał odwracając się i składając pocałunek na moich ustach.Uśmiechnęłam się słodko.Usiedliśmy razem do stołu i zaczęliśmy jeść .
-Co dzisiaj robimy ?-spytałam myjąc talerz.
-Wiesz , posiedź troszkę sama ja muszę iść.Kocham cię do zobaczenia popołudniu - powiedział , pocałował mnie i wyszedł.No minę na pewno miałam niezłą.Zdziwienie ? Złość ? Nie , to raczej nieogarnięcie.Westchnęłam , nie wiem o co mu mogło chodzić , dopiero tu przyjechaliśmy a on już znika?Posprzątałam do końca po śniadaniu i postanowiłam wziąć długą , gorącą kąpiel.Złożyłam koc i odłożyłam go w salonie , naga poszłam do łazienki nalałam po brzegi wody.Dolałam do tego jakiś olejków i zanurzyłam się w gorącej wodzie.Położyłam głowę swobodnie i zamknęłam oczy.Rozkoszowałam się chwilą , uśmiechając się.W końcu chwila spokoju tylko dla siebie.Przez mój mózg przechodziło miliony myśli.Lepszych i gorszych.Po trzech godzinach wyszłam z wody i owinęłam się ręcznikiem.Przechodziłam przez przedpokój i akurat do domu wszedł Justin.Obczaił mnie wzrokiem z góry na dół i zniewalająco się uśmiechnął.
-Widzę , że wiedziałaś , że idę .Ubrałaś odpowiedni strój - powiedział Justin i poruszył śmiesznie brwiami.Zaśmiałam się i walnęłam go lekko w ramie.
-Posłuchaj - objął mnie w talii i lekko przysunął do siebie - masz 15 minut , zabieram cię gdzieś Kochanie - powiedział i pocałował mnie delikatnie.Pokiwałam głową i szybko pobiegłam na górę.Zrzuciłam z siebie ręcznik i ubrałam się .Wysuszyłam mokre końcówki włosów i ułożyłam je.Popsikałam je perfumami i lekko umalowałam się wodoodpornym tuszem.Nigdy nie wiadomo co wymyślił Bieebs.Przejrzałam się ostatni raz w lustrze i zeszłam na dół.
-Gotowa - oznajmiłam , popatrzyłam na Justina i oniemiałam.Wyglądał nieziemsko.Miał czarne rurki , białą bluzkę , i niebieski żakiet a do tego niebieskie buty.Przygryzłam wargę na ten widok.
-Pięknie wyglądasz - powiedział obejmując mnie i całując w czoło.
-I kto to mówi -zaśmiałam się i uśmiechnęłam słodko.
-Muszę ci zasłonić oczy Kochanie - powiedział a ja pokiwałam głową.Poczułam jak zakłada mi miękki materiał na głowę , poczułam ja splata nasze ręce.Wyszliśmy z domu i czułam jak idziemy piaszczystą drogą.Justin obejmował mnie i uważał bym nic sobie nie zrobiła.To słodkie , że tak się mną opiekował.
-To tu - szepnął mi do ucha i zdjął materiał .Ponownie dzisiaj mnie zamurowało.Byliśmy między palmami , przed położonym kocem , na którym były smakowite.Przez drzewa przewieszone były sznury , na których wisiały lampiony i małe serduszka.Do tego stały 4 pochodnie a z jakiegoś radia leciała spokojna muzyka.
-To dla ciebie - powiedział i objął mnie.Przekręciłam się twarzą w jego stronę i wpiłam w jego usta.Zarzuciłam ręce na szyję a on objął mnie mocniej w talii.Całowaliśmy się z wielkim uczuciem , jakby świat w okół nie istniał.
-Dziękuje - wyszeptałam pod koniec a on tylko cmoknął mój nos.Usiedliśmy na kocyk i zaczęliśmy karmić się owocami .Cały czas się śmieliśmy i całowaliśmy.Nagle w radiu zaczęła lecieć ulubiona piosenka Justina.
-Mogę prosić do tańca ?-spytał wyciągając do mnie rękę.
-Oczywiście - odpowiedziałam i wstaliśmy.Ponownie założyłam ręce za jego szyję a on objął moją talie.Mocno wtuliliśmy się w siebie i bujaliśmy w rytm piosenki.Czułam jego słodki zapach .Ta chwila mogłaby trwać wiecznie.Jednak piosenka dobiegła końca.Justin zdjął ze mnie ręce i odsunęliśmy się kawałek od siebie.Justin zaczął grzebać za czymś w kieszeni swojej marynarki.Wyjął ładne , czerwone pudełeczko.Klęknął przede mną na jedno kolano.Moje serce zaczęło bić szybciej.
-Miley , wyjdziesz za mnie ?-spytał..


*************************************************************************************************************************
Heeeeej <3 Wybaczcie , że tak dawno nie dodawałam ale wyraźnie nie mogłam napisać żadnego rozdziału.Nic nie przychodziło mi do głowy -,- Ten także wyszedł beznadziejnie ;/ Ale to już 100 *.* o ja jebie :D No cieszycie się jak ja ?!;D To już 100 , już aż tyle ich napisałam:D Ja prdl :D No nic , oceniajcie !:* do następnego !:*

Tagi: 100
08.09.2012 o godz. 01:50
Hej dziewczyny !;3 Okej , wiem nie dodawałam ale powodem był brak internetu :c Kurka no tyle czasu go naprawiali ! Co ja kurwa w Narnii mieszam że net się zwala ?-.- No dobra, mniejsza/Przepraszam was za ten zastój.Już dzisiaj zacznę pracę nad 100 rozdziałem.Dodam jak najszybciej będę mogła jednak nie mogę wyznaczyć dokładnej daty ponieważ chcę żeby ten rozdział był długi i wyjątkowy :3 Kocham was kotki :3

MileyJustinLove♥
Tagi: Przepraszam(
24.08.2012 o godz. 10:26
Cała drżąca zaczęłam powoli wysuwać prawą nogę do przodu.Czemu nie zrobię tego zdecydowanie ?Po prostu zakończę tą bajkę , która jako jedyna skończy się bez happy endu.Nie mam odwagi ? Nie chcę tego ?Wzięłam głęboki oddech , zimne powietrze dostało się do moich.Ostatni oddech ?Tak sądzę.Ścisnęłam dłonie w pięści i zamykając oczy wysunęłam zdecydowanie nogę do przodu.Poczułam silne ręce oplatające moją talię.Następnie czułam jak unoszę się do góry a chwilę później opadam.Otworzyłam oczy i zobaczyłam go.Od razu z moich oczu poleciały łzy.
-Odsuń się i daj mi spokój-powiedziałam próbując przejść i dokonać samobójstwa.Jak tak myślę to troszkę strasznie to brzmi ale nadal chciałam to zrobić.Jednak on nie chciał mnie przepuścić tylko mocno złapał i trzymał.Wyrwałam się z jego objąć i ponownie próbowałam się przebić , na nic.Osunęłam się płacząc na zimny beton.Justin upadł na kolana i próbował mnie trzymać.
-Puść mnie !-krzyknęłam i wstałam - znowu to zrobiłeś !! znowu z nią -łaziłam w kółko i darłam się na niego .Podszedł do mnie i złapał mnie delikatnie za ramiona.
-Posłuchaj to wszystko nie tak -powiedział
-Jasne kurwa , zawsze niby nie tak !-krzyczałam i płakałam na raz.
-Nie zdradziłem cię ! - podniósł ton ! - błagam wysłuchaj mnie -powiedział a ja postanowiłam ten ostatni raz dać mu się tłumaczyć.
-Czekałem na ciebie i zgłodniałem.Poszedłem do restauracji i wtedy dosiadła się ona.Zaczęła pierdolić że ma problemy finansowe i próbowała zerwać mój zegarek bo wiedziała , że dużo kasy można za niego dostać.Ja na prawdę nigdy cię nie zdradziłem .Kocham cię nad życie , proszę uwierz mi ..-powiedział patrząc mi się prosto w oczy .Widziałam że jego są zaszklone.Spojrzałam na rękę z zegarkiem.Pasek od niego był popsuty a ręka w okół podrapana.Mówił prawdę przynajmniej na to to wszystko wyglądało.Popatrzyłam ponownie na jego twarz .Była pełna bólu , wyczekiwał na moją reakcję.Mocno wtuliłam się w niego i natychmiastowo czułam jak mnie obejmuje.
-Przepraszam..-wyszeptałam
-To ja przepraszam..Boże gdybym nie zdążył... nie wiem co bym zrobił gdybym cię stracił-powiedział i jeszcze mocniej mnie przytulił.Momentalnie przestałam się trząść z zimna.Staliśmy tak trwając w uścisku i żadne z nas nie miało zamiaru tego skończyć.Czułam się przy nim taka bezpieczna , wyjątkowa .Nie powinnam tak pochopnie postępować.Powinnam mu bezgranicznie ufać.Nagle poczułam się senna.
-Kotek okej ?-spytał się zatroskany Justin
-Tak ale jestem troszkę senna-powiedziałam i lekko ziewnęłam.Poczułam że unoszę się do góry .Otworzyłam oczy i zobaczyłam że Justin złapał mnie jak pannę młodą i zaczął iść w stronę hotelu.
-Śpij kochanie , jesteś bezpieczna- powiedział i pocałował moje usta.Ja lekko się uśmiechnęłam i jeszcze mocniej wtuliłam w klatkę piersiową chłopaka.Poczułam zapach jego słodkich perfum.Lekko machając nogami usnęłam....

Następny dzień


Obudziłam się.Otworzyłam lekko oczy i zauważyłam że leżę w samej bieliźnie wtulona w mojego chłopaka w hotelowym pokoju.Odwróciłam się twarzą w stronę chłopaka. Patrzyłam na idealne rysy jego twarzy.Złożyłam delikatny pocałunek na jego ustach i zauważyłam jak się uśmiecha.Dodałam więc jeszcze więcej soczystych buziaków i w końcu otworzył oczy.Spojrzałam w jego hipnotyzujące tęczówki i wręcz odleciałam do innego świata.Wróciłam dopiero gdy Justin wpił się w moje usta.Zaczęliśmy się namiętnie całować.Justin przewrócił mnie na plecy i usiadł na mnie .Cały czas namiętnie całując jeździł delikatnie rękami po moim brzuchu.Przestał na moment i podparł się na rękach.
-Jesteś taka piękna-powiedział odgarniając kosmyk włosów z mojego czoła.Przybliżył się do mojego ucha i lekko je przygryzł.
-Kocham cię - wyszeptał i delikatnie pocałował moją szyję.Uśmiechnęłam się szeroko.
-Też cię kocham Justin -powiedziałam i pocałowałam jego kark na co on jakby lekko zadrżał.
-Nie ma mowy żebyśmy teraz tego nie zrobili -powiedział zdecydowanie i wessał się w moją szyję w celu zrobienia malinki.Oczywiście ja też tego już cholernie chciałam.Jest taki seksowny , że trudno się mu oprzeć. I ten jego zapach ! Mmmm ! Najpiękniejszy na świecie.Cały czas robił mi malinkę mrucząc co mnie cholernie podniecało.
-Ostatni dzień prób !! złazić !-usłyszałam głos Ushera a Jus ładn8ie mówiąc go olał.
-Justin..-zaczęłam mówić ale średnio mi to wychodziło z podniecenia.On na moment oderwał się od mojej szyi i spojrzał na mnie pytająco.
-Usher..-powiedziałam trochę smutna.
-Powiedziałem , że to zrobimy tak czy inaczej -powiedział i zaczął całować mój dekolt.
-Bo tam wejdę !!-wydarł się pod naszymi drzwiami i wtedy wkurzony Jus jakby zawarczał.Dostaliśmy 10 minut na ogarnięcie się a następnie mamy stawić się na próbie.Takie życie.Na szczęście jutro koncert , którym z jednej strony się denerwuje no bo w końcu jak nie dorównam Justinowi ? Nie ma co ukrywać jest na scenie dłużej ode mnie.Taki występ , tyle ludzi l wrzeszczących fanek to dla niego norma .A dla mnie ? Dla mnie to coś nieosiągalnego , innego , nowego można powiedzieć stresującego.Tak , zawsze wyluzowana Miley się stresuje .Jednak jestem normalnym człowiekiem i zwyczajnie boję się , że coś spieprzę .Jednak jest też dobra strona jutra.Po koncercie mamy tydzień wolnego a potem lecimy do Londynu.Ciekawa jestem jak tam jest jednak z tego co słyszałam to ciągle a przynajmniej bardzo często tam pada deszcz ! A każdy normalny człowiek wie że MILEY KOCHA SŁONECZKO !! No ale wracając będę miała cały tydzień tylko dla mnie i Justina co jest t5ą dobrą sytuacją.Uśmiechnęłam się szeroko i za pomocą Jusa zeszłam z łóżka.
-Pójdę wziąć prysznic -oznajmiłam i udałam się do łazienki.Zdjęłam z siebie bieliznę i wskoczyłam do kabiny.Odkręciłam korek z ciepłą wodą .Wzięłam do ręki waniliowy żel pod prysznic i zaczęłam mydlić swoje ciało.
-Ale mam na ciebie ochotę - poczułam ręce oplatające moją talie i ciepłe ciało przylegające do mojego.Od razu się odwróciłam i zauważyłam uśmiechniętego Justina.
-A co ty tu robisz?-zapytałam cmokając go w nos.
-Przyszedłem wziąć prysznic - powiedział całując ponownie moją szyję .
-Ale ja teraz biorę -powiedziałam
-Musisz się podzielić - zaśmiał się przyciskając mnie do zimnej ściany.
-Przeleciałbym cię nawet tu i teraz - powiedział dobierając się rękami do mojego tyłka.
-chciałbyś - wymruczałam mu do ucha
-O tak !!-krzyknął gdy w końcu mógł ugniatać mój pośladek.Niestety nasze namiętne chwile ponownie przerwał Usher oznajmujący brak czasu.Justin dokończył mydlenie mojego ciała , ja namydliłam go i spłukaliśmy się.Następnie udałam się do garderoby i ubrałam..Następnie rozdzieliliśmy się z Justinem i każdy udał się na swoje próby.

-Hej!-przywitałam się radośnie ze wszystkimi .
-No to możemy zaczynać -powiedział jeden z tancerzy i jak zawsze zaczęliśmy ćwiczenia.Strasznie lubiłam z nimi spędzać czas.Byli zabawni i pracowici.Świetna ekipa.Po dwóch godzinach postanowiłam zobaczyć co dzieje się u Justina.Wyszłam z sali i zaczęłam kierować się w stronę drzwi od pomieszczenia , w którym znajdował się mój chłopak.Długi , zimy korytarz oświetlony tylko wielkimi lampami zawieszonymi przy suficie.Nie lubię gdy jest tak "zimno" no ale czego można wymagać po kulisach sali koncertowej.Nagle poczułam jak ktoś mnie wciąga i zamyka w pokoju na szczoty..

-----------------------------------------------------------------------------

Aaaa !!:D Ej laki to już 99 O.o wierzycie ?;;D Kurczę już tyle tego napisałam o.o Samej trudno uwierzyć :D No nic , komentujcie i do następnego !!:*
Tagi: 99
08.08.2012 o godz. 16:10
Stanęłam wryta nie ze względu na zaistniałą ostrą wymianę zdań lecz dlatego , że przed sobą zauważyłam całującą się parę. No niby nic ale tą parą był Chris i Em !Albo mam omamy albo oni na serio się całują na środku plaży.Moment wgl co oni tu robią ?! Nie miałam jednak okazji by do nich podejść ponieważ dorwała mnie makijażystka i zabrała do swojego pokoju tortur.Jednak wmówiłam jej , że źle się czuję i wróciłam do swojej przyczepy.Walnęłam się na kanapie i zamknęłam oczy.Byłam już nieźle przemęczona.Nie powiem ale praca na planie jest bardzo męcząca.Usłyszałam jak ktoś wchodzi do pomieszczenia.Olałam to myśląc , że to catering przyniósł obiad.Jednak chwilę potem poczułam jak ktoś się na mnie kładzie.Poczułam ten zapach.Najcudowniejszy zapach perfum na świecie ale to tylko dlatego , że on ich używa.
-Nie lubię się bez ciebie budzić - wymruczał mi do ucha Jus i lekko pocałował mój kark na co zadrżałam.
-A ja nie lubię ci tak uciekać -powiedziałam i uśmiechnęłam się .Czułam jak przewraca mnie na plecy.Swoją drogą skąd w nim tyle siły ?
-To nie uciekaj więcej -powiedział i delikatnie zaczął całować moje usta.Lekko głaskał kawałek mojego brzucha . który przez przypadek się odsłonił.Leciutko się uśmiechałam gdy składał kolejny pocałunek na moich ustach.Poczułam jak powoli wsuwa swój język do mojej buzi.Nie powiem , podobało mi się to.Chwilę później nasze języki tańczyły namiętny taniec.Justin obmacywał mnie a ja go.Dotknęłam jego umięśnionego brzucha i poczułam , że jestem już bardzo na niego napalona.Jus chyba też miał ochotę bo zaczął dość szybko zdejmować ze mnie bluzkę .Usłyszeliśmy pukanie.
-Kurwa!-wrzasnął Justin
-Nie , tu tylko Usher !-usłyszeliśmy zza drzwi a ja się zaśmiałam , JB po chwili też lekko się uśmiechnął .
-Czego ?-warknął
-Miley musi już wracać na plan jeśli chcemy to dzisiaj skończyć-powiedział i odszedł.
-Zawsze nam muszą przerwać -powiedział zdenerwowany
-Nadrobimy to -odpowiedziałam z uśmiechem i cmoknęłam jego rozgrzane usta.Jus wstał ze mnie i podał mi rękę.Ogarnęłam się lekko i chciałam wyjść kiedy poczułam rękę na moim nadgarstku.Przywarł mnie do ściany i bardzo namiętnie pocałował.
-Nadrobimy to jeszcze dzisiaj-powiedział i puścił mnie , z uśmiechem otworzyłam drzwi .Oczywiście Justin na odchodne musiał klepnąć mój tyłek .
-Do zobaczenia kochanie !-krzyknęłam i wyszłam na plan.


-Chyba sobie żartujecie !-wrzasnęłam.Otóż dowiedziałam się o czym dokładnie była dzisiejsza ostra wymiana zdań między Jusem a tym kolesiem.Oni chcieli żebym całowała się z tym chłopakiem , który jest w teledysku moim partnerem.Oczywiście się nie zgodziłam bo moje usta może całować tylko i wyłącznie Justin a nie żaden inny fagas.Chociażby mnie mieli zwolnić to nigdy się z nim nie pocałuje !Oczywiście pokłóciłam się o to z Usherem ale tak czy owak wyszło na moje.! Jak zawsze , brawo Miley !

Kolejna przerwa , kawy im się zachciało. Jak zawsze jak oni chcą to można ale jak ja to nie słyszą.Złapałam za telefon i wybrałam numer Justina.
-Halo?-odebrał i miał głos jakby biegł.
-Hej kocieeeeee-przeciągnęłam seksownie końcówkę .
-Hej Mała -powiedział rozradowany.-Już skończyliście?
-Nie kochanie , będę koło 19 dopiero-powiedziałam smutniej ponieważ chciałabym być już z nim .
-Ehhh, ale ja będę na ciebie cały czas czekał - wymruczał do słuchawki a ja się szeroko9 uśmiechnęłam.
-Dobrze kochanie , ja będę leciała , kocham cię !-krzyknęłam do słuchawki.
-Ja ciebie też Mała !-powiedział i rozłączyłam się .Wróciłam na plan i ponownie zaczęłam ciężko pracować.Ciągle biegałam z jednego kata w drugi tak jak kazali.Jakbym była ich marionetką .Na szczęście nawet dobrze się bawiłam .Dzięki ciężkiej pracy i poświęceniu jakiego dokonaliśmy już wieczorem mogliśmy oglądać efekt naszej pracy.Po głębszych przemyśleniach zrozumiałam kilka rzeczy :
1.Nadal nie czaje o co tu chodzi
-2.na serio jakbyśmy się całowali
3 .chyba polubiłam grę na ekranie
-Jesteście wolni !-usłyszałam zbawienne słowa i jako pierwsza wyprułam do swojej garderoby.Wzięłam szybki prysznic i ubrałam się..Podkręciłam lekko włosy i umalowałam się.Stanęłam przed lustrem i stwierdziłam , że wyglądam nawet nieźle.Chciałam wyglądać dla Jusa zniewalająco ale chyba to musiało wystarczyć.Ostatni raz przejechałam błyszczykiem po ustach i zabierając swoją torebkę wyszłam z garderoby.Pożegnałam się ze wszystkimi i podziękowałam za współpracę.Kultura musi być .Uśmiechnięta opuściłam plan i skierowałam się w stronę hotelu.Lampy uliczne oświetlały mi drogę.Mijałam starszych ludzi idących do domu i tych dużo młodszych idących jak sądzę na imprezy .Z uśmiechem na ustach przemierzałam drogę myśląc o tym jaka jestem szczęśliwa.A całym moim szczęściem i życiem jest jeden niesamowity chłopak - Justin.O nim tylko marzę , myślę i śnię jest dla mnie wszystkim.Doszłam do hotelu i w podskokach skierowałam się do windy.Kliknęłam guzik z naszym piętrem i w mgnieniu oka się tam znalazłam.Otworzyłam drzwi do naszego pokoju niestety nic oprócz porozrzucanych ubrań tam nie znalazłam.Zaczęłam się zastanawiać gdzie podziewa się Justin.Może zgłodniał i wybrał się do hotelowej restauracji.Postanowiłam to sprawdzić.Zamknęłam drzwi i ponownie skierowałam się na dół.Weszłam poprzez wielkie złote drzwi do restauracji i zaczęłam się rozglądać.Zobaczyłam go... nie siedział sam ... był tam z Seleną... . Na moment przestałam słyszeć ludzi w okół , przestałam myśleć , oddychać , ruszać się .Patrzyłam tylko jak ona trzyma jego rękę i pierwsza łza samotnie spłynęła po moim policzku rozmazując makijaż.Selena spojrzała na mnie z chytrym uśmieszkiem i wtedy odwrócił się on..
-Jak mogłeś-wyszeptałam niesłyszalnie i kolejne łzy poleciały z moich oczu.Wybiegłam z hotelu.Byle gdzie aby jak najdalej od nich.Przez łzy wszystko m i się rozmazywało a szpilki utrudniały mi ucieczkę jednak ja nie poddawałam się i nadal biegłam.Znalazłam się w jakiejś podejrzanej dzielnicy , zero świateł , same krzyki i nawaleni ludzie.Trzęsłam się z zimna i płaczu.Mówił , że mnie kocha , ponad wszystko .Mówił.. Puste słowa.. jeszcze bardziej się popłakałam.Przestałam biec , zaczęłam iść.Wyszłam jak sądzę z miasta i znalazłam się przy jakimś starym moście nad rwącą rzeką.Balustrada mostu była wyłamana w niektórych miejscach .Jedno miałam w głowie.. Skoro on był wszystkim co mam a teraz zdradził , to nie mam nic...Podeszłam do nieogrodzonego kawałka mostu.Popatrzyłam w dół , kamienie i szybko płynąca woda.Stanęłam na samym brzegu , czubki moich butów stały równo na krawędzi mostu.Zimny wiatr rozwiewał moje włosy.Przetarłam ręką mokrą od płaczu twarz.Dłoń zrobiła się czarna od tuszu .Popatrzyłam ostatni raz w gwiazdy , i zaczęłam robić ostatni krok w moim życiu...

-------------------------------------------------------------No witajcie !♥ Pozytywny rozdział nie ?;) No ja myślę !<3 KOMENTUJCIE !:*
Tagi: 98
01.08.2012 o godz. 20:30
Oczywiście zaczęliśmy się namiętnie całować.Poczułam zimne ręce Justina pod moją bluzką .Delikatnie głaskał mój brzuch co bardzo mi się podobało.Ogólnie uwielbiałam kiedy mnie dotykał , całował , oddychał , mówił po prostu był.Jest dla mnie całym światem bez , którego nie potrafię żyć.Jest wszystkim co mam.Nie liczy się kasa , sława , popularność czy kolejny samochód ,dla mnie liczy się tylko on.Jego ręce zaczęły jechać coraz wyżej co wywołało u mnie przyjemny dreszczyk.Niestety ponownie naszą namiętną chwilę przerwał dzwoniący telefon.Zdenerwowana chciałam go olać i przerywać tego co robię z Justinem jednak dzwoniący nie miał zamiaru dać sobie spokoju.
-Zaraz wrócę - wyszeptałam do Justina i wstałam z chłopaka.Podeszłam do telefonu i odebrałam.Jak domyślałam się dzwonił Usher.Gadał coś o tym , że musimy już wracać ponieważ trzeba dokończyć a raczej zacząć trasę koncertową no i ten teledysk.Niechętnie na wszystko się zgodziłam .W końcu nie mogę całe życie się obijać , trzeba także pracować.Pogadałam z nim jeszcze chwilę i wróciłam do Justina , który już ogarniał kuchnie.
-Musimy wracać co nie ?-powiedział smutny a ja niechętnie pokiwałam głową.
-No rozumiem , w końcu na trasę poszło tyle kasy .Przynajmniej będziemy razem-podszedł do mnie i objął mnie w pasie i wpił w moje usta.Po chwili namiętności postanowiliśmy do końca sprzątnąć cały bałagan i położyć się spać.Jus zamówił na jutro bilety lotnicze do Hiszpanii. Tam właśnie rozpoczniemy trasę, tydzień na próby i kręcenie teledysku .Wiedziałam , że czeka mnie ciężki tydzień dlatego zaraz po prysznicu położyłam się spać i usnęłam jak małe dziecko.

Następny dzień

-Wstawaj kochanie -usłyszałam mruczenie do ucha i delikatne pocałunki na mojej szyi.Od razu się uśmiechnęłam i otworzyłam oczy.Zobaczyłam słodko poczochranego Justina , który siedział na mnie.
-Witaj kochanie-uśmiechnęłam się szeroko na jego widok i on zrobił to samo.Dostałam soczystego buziaka w usta i Justin pomógł mi wstać.
-Pójdę wziąć prysznic -powiedziałam z uśmiechem i weszłam do łazienki .Zdjęłam z siebie piżamę i weszłam pod prysznic , puściłam ciepłą wodę i rozkoszowałam się chwilą.
-Masz piękne ciało-usłyszałam i aż podskoczyłam ze strachu.Zauważyłam Justina stojącego i opierającego się o framugę drzwi.
-Bieber co się gapisz ?!-oburzyłam się ale jednak patrząc na tego słodziaka zaraz się uśmiechnęłam.Zobaczyłam jak chłopak się rozbiera a chwilę potem stał koło mnie w prysznicu.Objął mnie delikatnie i zaczął namiętnie całować.Jedną dłoń zarzuciłam na jego szyję a drugą wplotłam w jego miękkie włosy , które były już mokre.Następnie Justin nalał trochę mydła na gąbkę i zaczął mydlić moje ciało.Następnie ja zrobiłam to samo , tylko , że mydliłam jego seksowne ciało.Spłukaliśmy ciała i owinięci ręcznikami wyszliśmy z łazienki.Wyjęłam świeże ubrania z walizki i ponownie skierowałam się do łazienki.Ubrałam się i nałożyłam lekki makijaż.Włosy związałam w kucyk i psiknęłam się perfumami , które dostałam od Justina.Gotowa wyszłam z łazienki i zauważyłam już ubranego Justina.Jak zwykle wyglądał nieziemsko.
-Wyglądasz pięknie -powiedział Justin a ja słodko się uśmiechnęłam.Zebraliśmy rzeczy i zamykając dom wsiedliśmy do auta.


Oddaliśmy auto do wypożyczalni i skierowaliśmy się w stronę odprawy.
-O Boże to Justin Bieber !!-usłyszałam i zauważyłam tłum dziewczyn biegnących w naszą stronę.Przestraszona złapałam się Justina lecz nawet to nie pomogło.Tłum rozdzielił nas.Justin rozdawał autografy a ja odeszłam na bok.Podeszło parę moich fanów wiec postanowiłam porozdawać im autografy.Spokojnie podpisywałam notesiki i robiłam sobie zdjęcia a ludzi wokół mnie zbierało się coraz więcej.W końcu przeprosiłam wszystkich i wyciągając Justina poszliśmy do odprawy.Chwilę później siedzieliśmy już wygodnie w samolocie .Stewardessa poprosiła o zapięcie pasów więc grzecznie wykonałam polecenie.Nie lubiłam wzlatywać , bałam się trochę dlatego kurczowo złapałam rękę Jusa.
-Nie bój się Mała -powiedział i pocałował mnie w czoło.Dzięki temu strach minął i zrelaksowana rozpoczęłam podróż.O dziwo po raz pierwszy to nie ja usnęłam lecz Justin.Oparł głowę o moje ramię a ja patrzyłam jak słodko śpi .I tak minęła mi podróż.Na słuchaniu muzyki i patrzeniu na najsłodsze stworzenie na świecie.

-Scooter !!-rzuciłam się na mężczyznę ponieważ przyznam , że stęskniłam się za nim .On tylko zaśmiał się i przytulił mnie.Następnie przybił dziwną piąteczkę z Bieebsem i wziął nasze walizki.
-Czeka was na prawdę ciężki tydzień-powiedział to co chyba oboje dobrze wiedzieliśmy.Wyszliśmy z lotniska i hiszpańskie promienie otuliły moją twarz.Uśmiechnęłam się i wsiadłam do samochodu. Scooter od razu ruszył i zaczął mówić co mamy robić i wgl ale żadne z nas go nie słuchało.Ja podziwiałam widoki a Justin przytulał mnie i gryzł lekko moje ucho.W końcu zaparkowaliśmy pod wielką halą , w której jak mniemam ma odbyć się koncert.Od razu po wyjściu zauważyłam wielki bilbord z moim i Justina zdjęciem promujący całą trasę.Wyszliśmy co najmniej słodko na tym zdjęciu.Poczułam jak Justin mnie obejmuje i także patrzy na wielką reklamę.
-Już koniec zachwycania się sobą , idziemy !-krzyknął Scooter i rozdzielił nas.Zdążyłam dać Justinowi buziaka i już znalazłam się na wielkiej sali z lustrami gdzie jak mniemam mamy ćwiczyć taniec.Po chwili na salę weszli tancerze , których poznałam już wcześniej , między innymi Jey ( dla przypomnienia ten chłopa co go Miley poznała na Hawajach co się z Justinem bił i wgl^^)Na szczęście pojawił się także Usher.Usłyszałam pierwsze dźwięki piosenki i chłopaki zaczęli pokazywać mi układ.Nie powiem był dość trudny ale zaczęłam łapać i po dłuższym okresie czasu zaczęłam tańczyć już z nimi.


Po 8 godzinach próby padnięta rzuciłam się na sofę w garderobie.Mam dobrą kondycję i wgl ale jednak tyle godzin ciągłego treningu jest cholernie męczące.Usłyszałam ciche pukanie do drzwi.
-Proszę -powiedziałam ledwo żywa i zauważyłam jak Usher włazi do pokoju.
-Mała przyjechał ten facet od teledysku -powiedział Ush- za 10 minut u nas w garderobie-powiedział i wyszedł .Walnęłam twarzą w poduszkę .Jednak po chwili weszłam do łazienki i wzięłam orzeźwiający prysznic.Ubrałam świeże ubrania i skierowałam się w stronę ich garderoby.


Przez jakąś godzinę słuchałam na czym ma polegać teledysk i nic nie zrozumiałam .Albo to ze względu , że mają dziwny pomysł albo dlatego , że jestem zmęczona.Cały czas czułam wibracje w telefonie.Jednak nie ładnie byłoby z mojej strony odbierać w tym momencie.W końcu ustaliliśmy , że jutro o 6 rano widzimy się na planie znajdującym się na plaży.Pożegnałam się grzecznie i wróciłam do swojej garderoby.Popatrzyłam na telefon 34 połączenia nieodebrane od :Jus<3Postanowiłam od razu oddzwonić.
-Kochanie czekam na parkingu-usłyszałam seksowny głos chłopaka.Złapałam torebkę i szybko skierowałam się na parking.Pocałowałam chłopaka w policzek i zapięłam pasy.
-Zmęczona ?-spytał Jus
-Jeszcze jak-odpowiedziałam zdecydowanie i sama nie wiem kiedy odpłynęłam..

Następny dzień

Obudziłam się o 5 rano za pomocą budzika.Byłam mocno wtulona w Justina , który nadal słodko sobie spał.Znowu się zaczęło.Z racji , że to moja pierwsza trasa i dodatkowo ten teledysk muszę pracować o wiele ciężej niż on.Dałam mu delikatnego buziaka w policzek i wstałam z łóżka.Wzięłam szybki prysznic i ubrałam się .Wzięłam torebkę i skierowałam się na parking gdzie czekał już Scooter.W miłej atmosferze minęła nam cała droga.Po wyjściu z samochodu poczułam lekki wiaterek.Mnóstwo ludzi rozstawiało różne rzeczy oraz krzątało się.Z każdym się przywitałam i za prośbą udałam do garderoby.Dali mi jakieś seksowne wdzianko , wyprostowali włosy i nałożyli makijaż.Zaraz po tym wyszłam i zaczęłam robić to co kazali.Poznałam mężczyznę , z którym miałam grać oraz wykonawcę utworu.


Kręcimy już jakieś 4 godziny i szczerze to świetnie się bawię a do tego słyszałam , że Justin gdzieś tu jest.Od razu postanowiłam go znaleźć z racji tego , że właśnie mam przerwę to zrobię to teraz.Z uśmiechem na ustach wzięłam mrożoną kawę i zaczęłam moje poszukiwania.Po 10 minutach zauważyłam go.Ja zawsze idealnie ubrany , w białe rurki niebieską bluzkę i niebieskie supry a na głowię tradycyjnie czapka .Wydawało mi się , że z kimś się kłóci .Podeszłam więc bliżej.
-Chyba was pojebało ! Nie będzie się z nim całowała !!-usłyszałam tyle i moje serce stanęło..

------------------------------------------------------------
Hej :) Z racji , że dopadła mnie wena napisałam 97 rozdział ^^Jeśli mam być szczera sama nie wierzę , że już tyle beznadziejnych rozdziałów tu napisałamxD Jak prosiłyście w komentarzach pojawiło się NN :) Mam nadzieję , że podoba się chociaż w minimalnym stopniu ^^


A teraz pytanie : Jakie jest najlepsze opowiadanie jakie powstało na bloblo ?^^ poczytałabym i nie wiem co :D

No to tyle , do następnego :3
Tagi: 97
26.07.2012 o godz. 19:10
Wpadłam w atak śmiechu widząc jak Justin próbuje odstraszyć zwierzaka . Wyglądało to na prawdę przezabawnie . W końcu postanowiłam się zlitować i podałam mu rękę . W ekspresowym tempie wszedł do gondolki i zaczął niespokojnie oddychać.
-Jus spokojnie -powiedziałam z uśmiechem przytulając mokre ciało chłopaka.Chwilę po tym jego oddechy wyrównały się.
-Nienawidzę tych ptaków -powiedział a ja się zaśmiałam lekko i jeszcze bardziej w niego wtuliłam - ale za to kocham ciebie -powiedział i cmoknął moje czoło Uśmiechnęłam się słodko.Reszta przepływu minęła spokojnie.Tuliliśmy się i cały czas całowaliśmy.W końcu wysiedliśmy z łódeczek i spletliśmy swoje ręce.
-Co teraz?-spytałam z uśmiechem
-Nie wiem ale widzę , że ty Mała jesteś zmęczona-powiedział.Rozgryzł mnie .Zawsze wiedział gdy jestem zmęczona , gdy smutna, zła , szczęśliwa .Znał mnie cholernie dobrze.Faktycznie byłam zmęczona więc tylko lekko pokiwałam głową.Lekko przymknęłam oczy i poczułam jak się unoszę.Wiedziałam , że Justin trzyma mnie swoimi rękami więc wtuliłam się w jego ciało i usnęłam....


Obudziłam się rano w pokoju hotelowym.Spałam sobie na wygodnym łóżku a Justin mnie obejmował.
-Kochanie wstawaj i pakuj rzeczy , nie podoba mi się w tym hotelu , przeniesiemy się-powiedział z uśmiechem Justin .Byłam bardzo zdziwiona no bo w końcu hotel był tak cudowny , że nie mam pojęcia co mu się mogło nie podobać.Jednak ja przyzwyczaiłam się , że mój chłopak ma różne dziwne pomysły więc nawet nie miałam zamiaru z nim dyskutować.Grzecznie wstałam i skierowałam się do łazienki.Wzięłam gorący prysznic a następnie ubrałam się.Uczesałam włosy i lekko się umalowałam.Wyszłam z toalety z uśmiechem na ustach i z takim samym uśmiechem powitał mnie w pokoju Justin.
-Ślicznie wyglądasz-powiedział uśmiechając się nadal
-Ależ dziękuje kochanie-powiedziałam i usiadłam na jego kolanach .
-Ładnie pachniesz-powiedział smyrając moją szyję swoim nosem.Przeszły mnie bardzo przyjemne dreszcze.
-Wiesz kochanie bo możemy najpierw coś porobić a dopiero później się przenieść-powiedział lekko mnie odwracając i powoli kładąc na łóżko.
-Nie Bieebs , przenosimy się teraz albo nigdy -powiedziałam z zadziornym uśmiechem a on westchnął .
-Dobra-powiedział, pocałował mnie i pomógł wstać.Zabraliśmy bagaże i wyszliśmy z hotelu.
-Wypożyczyłem nam samochód-powiedział Jus i pokazał mi czarne Volvo terenowe.Nie powiem ale samochód był bardzo elegancki .Wsiadłam na miejsce pasażera a Jus za kierownicą i ruszył.Wyjechaliśmy z miasta co mnie dziwiło bo w końcu on chce chyba znaleźć lepszy hotel i wyjeżdża z miasta?Justin i ten jego mózg.W końcu zjechaliśmy z autostrady na jakąś polną dróżkę otoczoną jakby lasem złożonego z tropikalnych roślinek.Nie powiem ale to wyglądało pięknie .
-Jus gdzie my tak w zasadzie jedziemy ?-spytałam ciekawa .
-Zobaczysz mała-odpowiedział i pogładził kciukiem moją dłoń.Uśmiechnęłam się i powróciłam do podziwiania roślinności.Chwilę później stanęliśmy pod niewielkim domku przy plaży.Jus wysiadł i otworzył mi drzwi.
-Czyj to dom ?-spytałam pod wrażeniem.
-Nasz kochanie -powiedział obejmując mnie od tyłu i lekko całując po szyi.
-Będziemy tu przyjeżdżali na wakacje.-powiedział i mocniej mnie przytulił a ja się uśmiechnęłam.
-Cudowny jest-powiedziałam i odwróciłam się twarzą do chłopaka .Dałam mu buziaka i uśmiechnęliśmy się.
-Chodź do środka -pociągnął mnie za rękę a ja grzecznie za nim weszłam .Dom od środka robił jeszcze większe wrażenie .Obejrzałam wszystko dokładnie i byłam zachwycona.
-Mała podoba się ?-spytał w końcu Jus
-Oczywiście,że tak .Jest cudowny-powiedziałam i usiadłam na kolanach chłopaka .
-W końcu jesteśmy sami i mamy czas tylko dla siebie-powiedział i zaczął całować mnie po szyi i dekolcie.Ja się tylko uśmiechnęłam i nie zamierzałam mu przerywać.Wsunął ręce pod moją koszulkę i zaczął delikatnie gładzić mój brzuch , plecy i boki.Cichutko zachichotałam ponieważ lekko mnie to łaskotało.Zaczął powoli zdejmować moją bluzkę a chwilę potem leżała ona już gdzieś na podłodze. Już chciałam dobierać się do jego koszulki by zobaczyć ten jego zajebisty kaloryfer.Nagle zadzwonił mi telefon.Postanowiliśmy to olać i nadal zajmować się sobą.Jednak dzwoniący nie miał zamiaru przestawać.
-No kurwa-powiedział Jus a ja wstałam odebrać telefon.Dzwonił Usher.
-Halo-powiedziałam szybko i słyszałam jak Justin idzie w moją stronę .
-No hej Mils-powiedział a ja poczułam ręce Jusa na moim ciepłym ciele.
-Coś chciałeś ?-spytałam dając mu do zrozumienia że śpieszy mi się .
-Tak , słuchaj Rock Mafia chce nagrać teledysk z twoim udziałem -powiedział a ja czułam jak Jus dobiera się do mojej spódnicy .
-Jus co o tym myślisz?-powiedziałam a on zabrał mi telefon i gdzieś polazł.Nie było go tak długo , że aż się ubrałam.Postanowiłam wyjść sobie na plażę przed domem.Gdy tylko poczułam ciepły piasek pod moimi stopami uśmiechnęłam się.Usiadłam na samym brzegu i zamoczyłam stopy.Nuciłam sobie jakąś durną pioseneczkę .Nagle poczułam jak ktoś mnie obejmuje i siada obok.
-No wystąpisz w jakimś teledysku kochanie-powiedział Jus a ja pokiwałam głową.
-Pięknie tu-powiedziałam wpatrując się w wodę i wtulając w Justina.
-Całkowicie się zgadzam , wiedziałem że lubisz takie miejsca dlatego to wybrałem.Uśmiechnęłam się i zaczęłam wdychać powietrze wokół mnie , w którym unosił się zapach perfum Justina , które były dla mnie już jak narkotyk.
-Kocham cię -wyszeptał mi do ucha Justin i lekko mnie pocałował.
-Ja ciebie też -odpowiedziałam i wpiłam się w jego usta.Justin lekko zaczął kłaść się na mnie .Całowaliśmy się bez opamiętania , jak zwykle.
-Jezu jak ja cię kocham !!-wydarł się na całe gardło Jus a ja się zaśmiałam.Poleżeliśmy jeszcze tak trochę i zaczęło się ściemniać .Postanowiliśmy wejść do domu i upiec babeczki ! Przebrałam się i zaczęłam szykować potrzebne składniki.Justin oczywiście pomagał mi we wszystkim , uczynny chłopak.Zaczęliśmy miksować ciasto i trochę wyleciało z miski na Justina .Zaczęłam się głośno z niego śmiać.On popatrzył się na mnie i rzucił ciastem we mnie. Ja nie chciałam być winna i oddałam mu .I tak właśnie zaczęła się nasza wojna.Chwilę potem byliśmy cali w czekoladowym cieście , jajkach , mące , cukrze i innych takich .Justin stał na blacie i rzucał we mnie jajkami a ja w niego pomarańczami. Jakoś chciał skoczyć i zajebał głową w patelnie i .. spadł.Ponownie wpadłam w śmiech i o dziwo leżący chłopak także, lekko mnie pociągnął i efektem było to , że położyłam się na niego...
------------------------------------------------------------
Ależ oni się zbierają do tej sceny +18 :D o Boż :D Wybaczcie , ze dawno nie dodawałam ale wiecie są wakacje i chyba wszyscy wyjeżdżamy , musicie mnie zrozumiec :) Jedno wam obiecam nie zostawię tego bloga, dopiszę go do końca spokojnie :) Jak wam się podoba ten rozdział ?;) i czy do was też przychodzi mnóstwo wiadomości "wpadnij do mnie " " jest nn" i wgL?:) nie przeszkadza mi to ale zastanawia czy do was też tak piszą :)
Tagi: 96
26.07.2012 o godz. 01:08
Wpadliśmy do zimnej wody.Nie widziałam Jusa ale chwile potem poczułam jego gorące wargi na moich.Wynurzyliśmy się i kontynuowaliśmy całowanie.
-Jesteście popieprzeni !!-usłyszałam śmiejącą się z góry Carly chwile potem połowa imprezy poszła naszym śladem i znalazła się w wodzie.Darliśmy się jak nienormalni.Tak właśnie spędziliśmy całą noc .Na szalonej imprezie.


Obudziłam się na Justinie i do tego leżeliśmy na plaży między innymi ludźmi z wczoraj.
-Ja pierdole-powiedziałam sobie przypominając noc.Byłam na wielu imprezach w życiu ale nigdy na takiej wielkiej i szalonej.Usiadłam na chłopaku i przeciągnęłam się.Postanowiłam obudzić śpiącego na piachu słodziaka.Składałam delikatne pocałunki na jego twarzy i szyi a kiedy to nie pomogło walnęłam go skutecznie jednakże dość lekko w twarz.
-aaaaa !!-obudził się z krzykiem ale widocznie uspokoił gdy zobaczył moją twarz
-Już myślałeś , że to znowu ta babcia -powiedział a ja zaśmiałam się.Podniósł się na łokciach i pocałował moje usta.Oczywiście pogłębiliśmy pocałunek i chwilę potem nasze języki tańczyły namiętny taniec.
-Ale było zajebiście-powiedział i zaśmiał się a ja przytaknęłam.Popatrzyłam kolejny raz na nieogarniętych , półnagich niektórych nagich ludzi w okół i przyznaje impreza to jedna wielka zajebioza !
-Albo spokojnie wrócimy do domu...-zaczął Jus
-Albo ?-spytałam z zalotnym uśmiechem
-Albo brutalnie ich obudzimy -powiedział i złowieszczo się uśmiechnęliśmy.
-Druga opcja jest bardziej kusząca.-powiedziałam i wstaliśmy w jednym momencie.Zaczęliśmy się skradać do miejsca DJ'a .Śmiesznie to wyglądało bo ślizgaliśmy się na kałużach z wódki i piwa .Na szczęście rzygów nie było.Chyba .Wole nie wiedzieć.W końcu dotarliśmy do naszego celu kocimi ruchami .
-Ja się Mała na tym znam i ja się tym zajmę -powiedział Bieebs i lekko przesunął w prawo.Zaczął coś pstrykać i klikać , tak czy owak po 10 minutach nic nie zdziałał.Podeszłam więc do niego i kliknęłam wielki czerwony guzik Play.Z wielkich głośników zaczęła lecieć jakaś piosenka.Ludzie zaczęli się budzić.Pierwsze co to mały nieogar ale już za chwilę pojawiły się złowrogie spojrzenia skierowane ku nam.By uniknąć słodkiej zemsty imprezowiczów zwialiśmy na jacht.Machając im odpłynęliśmy.Całą drogę rozmawialiśmy , całowaliśmy się śmieliśmy i tuliliśmy.Sama nie wiem kiedy usnęłam.


Obudziłam się w pokoju hotelowym wtulona w Justina .Popatrzyłam na godzinę : 17 .
-No to sobie pospaliśmy -powiedziałam pod nosem i wstałam.Przejrzałam się w lustrze i mało co nie padłam na zawał.Wyglądałam okropnie chociaż to i tak za mało powiedziane.Szybko wzięłam prysznic i ubrałam się ..Wyszłam z pokoju i ku mojemu zdziwieniu Jusa nie było.Usiadłam więc na łóżku i wybrałam jego
numer.Niestety nie odebrał .Zmartwiona postanowiłam go poszukać.Zabrałam torebkę i zamykając drzwi wyszłam z pokoju.Zaczęłam bezsensownie szlajać się po mieście i szukać mojego chłopaka chociaż było
tutaj tyle ludzi że szanse były marne .Po raz kolejny zadzwoniłam do niego , po raz kolejny na marne.Dotarłam do jakiegoś lunaparku i poczułam czyjś oddech na szyi.
-Szukasz kogoś ?-wymruczał mi do ucha
-Tak cb idioto !-powiedziałam i odwróciłam się a przed moimi oczami stał Jus z watą cukrową
-Przecież jestem tu -powiedział a ja mu strzeliłam poker face .
-Gdzie byłeś?-spytałam
-Tajemnica, dowiesz się niebawem-powiedział i pocałował mnie w usta.Jak zawsze zmiękłam i nie zadawałam więcej pytań .
-A teraz dawaj tą watę -powiedziałam i oderwałam kawałek wpychając do swoich ust.
-Ej !-oburzył się niczym mała dziewczynka a ja się zaśmiałam.Chwilę potem objął mnie i weszliśmy do wesołego miasteczka.
-Chodź do tunelu miłości-powiedziałam przeciągając słodko
-Nie , tam bd łabędzie -powiedział jakby z nutką przerażenia.
-No i ?-spytałam ze zdziwioną miną
-One są straszne.Te ich dzioby i podejrzane długie szyje -powiedział Bieebs .Na początku popatrzyłam na niego jak na idiotę ale chwilę potem dostałam ataku śmiechu .
-To nie jest śmieszne !!-powiedział oburzony a ja kiwałam głową próbując się ogarnąć.
-Na pewno ich tam nie będzie , spokojnie -powiedziałam i cmoknęłam jego malinowe usta .Uśmiechnął się lekko i poszedł po bilety .Nie chciałam go martwić ale tam na pewno będą łabędzie , bo to podobno takie romantyczne jak one są ale lepiej żeby Jus o tym nie wiedział a najlepiej żebyśmy ich wgl nie spotkali.
-Możemy iść mała -objął mnie chłopak i skierowaliśmy się ku tunelowi .Wsiedliśmy do uroczych gondolek i wtuliłam się w Justina.Zaczęliśmy płynąć .Dobrze że nie trzeba wiosłować bo te łódeczki taki bajer mają jak silnik. Płynęliśmy sobie rozmawiając słodko.Nagle Justin zatrzymał łódkę i zbliżał się do mnie by pocałować kiedy nagle nerwowo oderwał się i krzycząc zaczął biegać po łódce.
-AAAAAAAAAAAAA to łabędzie !!-zaczął się drzeć a ja obejrzałam się za siebie i faktycznie je zobaczyłam
-Bieber to tylko łabędzie !-powiedziałam próbując go uspokoić jednak on nic sobie z tego nie robił.Chwilę potem chwiejąc łódką po prostu wypad z łodzi a jeden z łabędzi zaczął do niego płynąć..


**************************************************************8Przepraszam że wczoraj nie dodałam , że krótki i beznadziejny ale zatrułam się i tak mnie boli brzuch ze to poezja ;/:(
Tagi: 95
05.07.2012 o godz. 12:59
Jednak schlany Bieber nic sobie z tego nie zrobił.Nadal próbował ściągnąć ze mnie sukienkę i całował mnie namiętnie.Musiałam przejąć inicjatywę.Złapałam chłopaka za rękę i mocno pociągnęłam .Fakt , że Jus był kompletnie pijany pomógł mi w tym inaczej w życiu nie dałabym rady go wyciągnąć.Biegliśmy , znaczy ja biegłam a Bieber co chwila macał mój tyłek .W końcu wbiegliśmy na jakąś bardzo zatłoczoną ulicę i mogłam odetchnąć z ulgą.
-Fajnie było nie ?-spytał Bieebs idąc chwiejącym krokiem i opierając się o mnie.Spojrzałam tylko na niego wzrokiem typu zabije cię kiedyś i zapisałam sobie w telefonie :NIE DAWAĆ JUSTINOWI ALKOHOLU.No .Może zapamiętam .W końcu cali dotarliśmy do hotelowego pokoju.Od razu po zamknięciu drzwi zauważyłam że Jusa nie ma w pokoju.
-Cholera-powiedziałam szybko bo w końcu pijany jest zdolny do wielu rzeczy .Zaczęłam się rozglądać dokładnie po apartamencie kiedy usłyszałam jakiś bełkot z balonu.
-nljcisudbccibsob MACARENA !!-A do tego tańczył.Walnęłam w czoło z otwartej dłoni i wciągnęłam go do środka.Już przy zamykaniu balkonowych poczułam delikatne pocałunki na moim karku .Automatycznie się uśmiechnęłam .
-Jus jesteś pijany idź spać -odwróciłam się i pocałowałam chłopaka.Ten złapał mnie mocno w pasie i położył na łóżku.Mocno mnie przytulił
-Dobranoc-wybełkotał i usnął.No zaraz zaraz on miał iść spać ! Ja chciałam się jeszcze przebrać ! Ehhh.Nie mogąc nic zrobić usnęłam...


Obudziłam się pierwsza.Nie ma się co dziwić skoro był wczoraj pijany w trupa.Wstałam z łóżka i przeciągnęłam się leniwie.Postanowiłam wziąć szybki prysznic i wybrać się do sklepu po tabletki na głowę i jakąś wodę dla Jusa.Jak zakładam kaca będzie miał jak stąd do Nowego Yorku.Tak jak zaplanowałam wskoczyłam do kabiny i szybko umyłam swoje cało.Następnie ubrałam się i uczesałam.Cmoknęłam słodko śpiącego chłopaka w policzek i zabierając torebkę wyszłam z pokoju.Postanowiłam spytać się recepcjonistki o najbliższy sklep.
-Przepraszam gdzie w pobliżu mogę znaleźć jakiś sklep?-spytałam tej samej dziewczyny , z którą wczoraj robiliśmy sobie zdjęcie.
-Jak pani wyjdzie to prosto i w lewo -uśmiechnęła się a ja grzecznie podziękowałam i wyszłam.Nie trudno było tam trafić.Chwila , moment a już wracałam z powrotem. Do pokoju weszłam akurat w chwili kiedy Jus się budził.
-Witaj słonko -przywitałam go z uśmiechem.
-Moja głowa-złapał się za nią.
-Masz tu proszki i wodę -podałam mu do ręki kupione przed chwilą rzeczy.
-Jesteś kochana , dziękuje Skarbie.-powiedział i lekko się uśmiechnął.Chwilę potem wziął tabletkę do ust i popił ją wodą.Następnie udał się do łazienki i nie wychodził z niej przed dłuższy czas.Zakładam , że dzisiaj nie będzie on zbytnio rozmowny.Leżałam na łóżku i majtałam nogami z nudów.W końcu Bieebs wyszedł z łazienki w wielkim stylu o dziwo mega ogarnięty !
-No kochanie idziemy na plażę !-powiedział entuzjastycznie i pociągnął mnie.

Na plaży było jak zawsze tysiące ludzi.Znaleźliśmy z Justinem odpowiednie miejsce.
-Czas na lażing , plażing , smażing-powiedział Bieebs i walnął się na kocyk.Ja poszłam w jego ślady.Słońce grzało bardzo mocno i około 12 już nie można było wytrzymać na plaży .
-Idziemy do wody ! Kto pierwszy !!-krzyknęłam i rzuciłam się w stronę wody.Bieebs nie lubi przegrywać więc biegł zaraz za mną.Wyglądaliśmy jak jacyś wariaci.Wbiegłam uszczęśliwiona jako pierwsza.Odwróciłam się i zauważyła jak Bieber ponownie obrywa od szalonej babci z winy.Ty razem za to , że niby gonił mnie by zgwałcić.Wpadłam w niepohamowany atak śmiechu.
-Ładnie to się tak śmiać z własnego chłopaka ?-powiedział obejmując mnie a ja twierdząco pokiwałam głową.Jus wsadził mnie na swoje ramiona i zaczął iść coraz głębiej .
-Mam małą niespodziankę.-powiedział pokazując mi wielki jacht schowany za skałą.
-Gotowi na przygodę życia ?-spytał jakiś gościu w białym stroju a ja twierdząco pokiwałam głową.Jus pomógł mi wejść na jacht i za chwilę stał na nim przy mnie.
-Jedziemy na największą imprezę pod słońcem-powiedział kapitan jak sądzę i zniknął.
-Bieebs ale zero alkoholu-zaśmiałam się i poszłam zwiedzać jacht.
-No , no niezłe cacko !-powiedziałam a Jus tylko szeroko się uśmiechnął.W końcu zaczęło nam się nudzić więc wypiliśmy troszkę.
-O patrz wrotki!!-krzyknął Juz i pokazał mi dwie pary
-Dawaj sobie pojeździmy -powiedziałam -w końcu jacht jest duży -dodałam i chwilę po tym śmigaliśmy jak szaleni.Bieebs jak zawsze musiał się popisać więc pokazywał mi jak on cudnie jeździ tyłem.Szkoda tylko , że nie zauważył , że jacht się skończył i wypadł za burtę.Ponownie dzisiaj zaczęłam się głośno śmiać.
-Może mi pomożesz ?-usłyszałam głos chłopaka zza statku
-Hahahaha NIE -powiedziałam i słodko się uśmiechnęłam.Chwilę potem jednak rzuciłam mu koło ratunkowe przypadkowo trafiając w jego głowę czego skutkiem było lekkie przytopienie się .Jego wzrok -bezcenny.W końcu pomogłam mu wyjść bo biedak musiał płynąć za tą łodzią a kapitan ciągle przyspieszał.Tak go wyciągałam , że w końcu wylądował na mnie z głupim uśmieszkiem.
-I co teraz ?-spytał z uśmiechem - mogę cię zgwałcić -powiedział a ja się zaśmiałam .
-Spróbuj tylko ją tknąć !-usłyszałam głos starej babinki i po chwili znowu widziałam prześladowczynie Jusa
-Znowu pani ?-powiedział zmarnowany
-Znowu ty gwałcicielu !!-oburzyła się babinka
-Chcę pani wojny ??-powiedział Bieebs wstając ze mnie i zdejmując przemoczoną koszulkę.
-O tak chłopcze ! Pokaże ci kto tu rządzi!-powiedziała zdejmując swój beret i łapiąc laskę niczym miecz .
-Żebym ja pani mojego miecza nie pokazał -powiedział Bieebs i spojrzał na mnie znacząco a ja walnęłam face palma .Już chcieli zaczynać jakieś solo.Przyjęli dziwne pozycje - babinka na żurawia a Bieebss... Jus stał jak pijana małpa z bananem w dupie.Tak czy owak przerwano mi to widowisko kiedy kapitan wyszedł i uspokoił swoją mateczkę .

-Zaraz dopłyniemy -powiedział kapitan po paru godzinach rejsu.Po chwili zauważyłam największą imprezę jaką kiedykolwiek widziałam .Mnóstwo kolorowych światełek , konfetti , tańczących ludzi.Wysiedliśmy i od razu przywitano nas drinkami.Akurat w tle leciała piosenka.Więc pociągnęłam Jusa na parkiet i zaczęliśmy tańczyć .Bawiliśmy się na prawdę świetnie i poznaliśmy wielu wspaniałych ludzi.

Stałam z Carly na szycie jakiegoś klifu i rozmawiałyśmy.Nieźle szumiało nam w głowach nie tylko ze względu na odrobinkę alkoholu ale i fal uderzających o fale.Nagle usłyszałam śmiech Jusa.Chyba razem z Willem szli na górę do nas.Nagle poczułam jak złapał mnie mocno w pasie i skoczył ze mną w dół klifu .
-KOCHAM CIĘ MILEY !!!-wydarł się gdy lecieliśmy w dół...

************************************************************
No hej hej ;) Sorki za późną godzinkę dodania tak jakoś wyszło ale z racji , ze są wakacje nie sądzę żeby ktoś z was spał o tej porze.Szczerze samej mi trudno jest uwierzyć że to już 94 rozdział.Pamiętam jak zaczynałam pisać , idealnie pamietam mój pierwszy rozdział a tu 94.Jednak od początku jedno się nie zmieniło :piszę tak samo beznadziejnie .Ba dum tsss :D No dobra dobra:P Oceńcie same , do następneego !!<3
Tagi: 94
03.07.2012 o godz. 21:34