ROZDZIAŁ 71-"Już nigdy nie znajdę tak świetnej dziewczyny"
Kiedy nadszedł czas przysięgi małżeńskiej złapałam ją mocniej.Ksiądz zaczął wypowiadać słowa kiedy nagle...
Kidy nagle drzwi kościoła się otworzyły i wszedł przez nie przystojny chłopak.Ej !Ja gościa kojarzę.On był tym psem w zmierzchu !Znaczy wróć.Wilkołak , no trochę szacunku .Nikt chyba oprócz mnie nie zwrócił uwagi na spóźnionego gościa.Więc i ja się przestałam interesować.
-Tak.-powiedział Justin i skapnęłam się , że trochę ominęłam.
-Wzięła cię na dziecko?-zaśmiał się Taylor a wszyscy popatrzyli na niego dziwnie.Selena była widocznie zaskoczona jego wizytą.
-Stary ja nie chce ci nic zniszczyć czy coś ale jak żenisz się ją z powodu dziecka to wiedz , że to dziecko nie jest nawet twoje .Tylko moje-powiedział a ludzie byli mocno zszokowani.Justin zbladł.
-To prawda?-spytał się Seleny
-Kurwa po co tu przychodziłeś?Byłabym już jego żoną a nie ty się wpieprzyłeś.Tak Justin to prawda.Ale my się kochamy prawda?-spytała
-Nienawidzę cię !-wydarł się Justin na cały kościół i wybiegł.Nikt nie wiedział co zrobić.Selena zabrała dziecko i Taylora i poszli gdzieś.Swoją drogą mogła coś powiedzieć.Kurwa.Chyba jako jedyna ogarnęłam się i wybiegłam z kościoła.Co w szpilkach nie było łatwe.Wyszłam przed kościół i wzrokiem szukałam Justina.Ujrzałam tylko tył samochodu , którym szybko odjechał.A jak zrobi coś głupiego?Bez dłuższego namysłu ponownie wbiegłam do środka i pobiegłam do Pattie.
-Daj kluczyki-powiedziałam szybko do kobiety , która płakała.Dała mi kluczyki a ja po raz kolejny wybiegłam z kościoła.Odnalazłam samochód i jak najszybciej ruszyłam .Szczerze nie mam pojęcia gdzie mam jechać.On może być wszędzie.Po godzinie bezsensownego kręcenia się po mieście już chciałam się poddać.Robiło się ciemno więc i tak go nie znajdę.Kiedy nagle przejeżdżając koło plaży zauważyłam go wysoko siedzącego na jakiejś skale.Zaparkowałam samochód i zostawiając szpilki w cholerę, pobiegłam do niego.Chwilę mi zajęło zanim wdrapałam się w tej sukience do niego.Pod koniec chyba mnie zauważył ponieważ uśmiechnął się a raczej zaczął się ze mnie śmiać.
-Pomógłbyś-powiedziałam a on wstał i pomógł mi wejść
-Dziękuje-uśmiechnęłam się .On ponownie usiadł na skraju skały i spuścił nogi.Usiadłam obok niego.Siedział ze spuszczoną głową.
-Już nigdy nie znajdę tak świetnej dziewczyny-powiedział po chwili ciszy
-Jak Selena ?, proszę cię znajdziesz lepszą-powiedziałam i poklepałam go po plecach.
-Nie , nie jak ona.Nigdy nie znajdę tak świetnej dziewczyny jak ty-powiedział a mnie zamurowało.Nie wiedziałam co powiedzieć.
-Może wrócimy do domu-powiedziałam jak gdyby nigdy nic.
-Okej-powiedział niechętnie i wstał.Widziałam że nie był w najlepszym stanie więc kazałam mu pojechać ze mną a po jego samochód wrócę.Wsiadł na miejsce pasażera i oparł głowę o szybę.Ja usiadłam obok niego i odpaliłam silnik.Na początku żadne z nas się nie odzywało.Wiedziałam , że jest załamany i nie ma ochoty na rozmowy.
-Przepraszam-wyszeptał prawie niesłyszalnie.
-za co?-spytałam zdezorientowana.
-Za wszystko , że cię zostawiłem ...-mówiła łamiącym głosem
-Zapomnijmy.Było minęło-powiedziałam szybko.
-Pewnie nigdy mi nie wybaczysz-powiedział
-Już wybaczyłam.Możemy się przyjaźnić-powiedziałam z uśmiechem.
-Jesteś najlepsza-powiedział i dojechaliśmy pod mój dom.
-Idź do mojej sypialni , wiesz gdzie .Powiem im żeby dali ci na razie spokój.-powiedziałam
-Dzięki-sztucznie się uśmiechnął i wszedł do środka.Ja skierowałam się do kuchni gdzie siedzieli wszyscy i pili?.Okej.
-Znalazłam go .Na razie chce zostać sam -powiedziałam.
-Okej.-powiedziała Pattie a reszta przytaknęła.Do wieczora mało kto co mówił.Nadszedł czas kolacji.Wszyscy zaczęli jeść a ja?Siedziałam znudzona.Pomyślałam o Justinie i postanowiłam mu zanieść coś do jedzenia.Zrobiłam więc sześć porządnych kanapek i postanowiłam zanieść je Justinowi.Weszłam po schodach i zapukałam do drzwi.Usłyszałam na prawdę ciche proszę.Weszłam więc do pokoju gdzie panował całkowity mrok.Jedynie dzięki wielkiemu oknu dałam radę zauważyć sylwetkę chłopaka.Leżał na łóżku i patrzył się tępo na okno.
-Przyniosłam ci kolacje-powiedziałam i postawiłam talerzyk na nocnej szafce.Już chciałam wyjść kiedy usłyszałam cichy szept.
-Zostań ze mną proszę-powiedział Justin.Bez dłuższego zastanowienie usiadłam obok niego .
-Mogę się do ciebie przytulić?-spytał po chwili
-No jasne -powiedziałam a chłopak od razu odwrócił się w moją stronę i wtulił we mnie.
-To cholernie boli-powiedział załamany
-Wiem Justin ale musisz być silny -powiedziałam i pogłaskałam go po plecach.Po chwili poczułam że oddech chłopaka wyrównał się .Usnął.Lekko wyswobodziłam się z jego objęć i przykryłam go kocem .Wyszłam z pokoju i zamknęłam za sobą drzwi.Zeszłam na dół a tam wszyscy w przedpokoju ubrani.
-A wy wszyscy gdzie ?-spytałam szybko
-Ja jadę z Cait i Mitchem na trochę .Nie będziesz zła?-spytał Chris
-No jasne , że nie .Pattie i Usher musieli też już jechać i odwołać mnóstwo koncertów i wywiadów Justina.
-Odwołajcie i moje.Mam pomysł.....
Następny dzień
Wstałam rano.Na serio rano bo o 7 .Zwlekłam się z łóżka i udałam do łazienki.Jak zawsze wzięłam szybki prysznic i ubrałam się.Włosy zostawiłam naturalne.Zeszłam więc na dół i skierowałam się do kuchni.Siedział już w niej załamany Justin.
-Hej -posłałam mu ciepły uśmiech.
-Hej-powiedział bez entuzjazmu.
-Jak tam samopoczucie?-spytałam patrząc na niego
-Jak wczoraj-odpowiedział.
-Dobra zjadaj to śniadanko i jedziemy cię spakować -powiedziałam z uśmiechem
-Po co?-ożywił się
-Pojedziemy sobie na Hawaje , tak na wakacje-uśmiechnęłam się .
-Fajnie a kto z nami jedzie?-spytał już bardziej żywiej .
-Niestety wszyscy mają jakieś zajęcia więc zostałeś skazany na mnie -powiedziałam z uśmiechem
-To nawet lepiej-powiedział pod nosem a ja udałam , że tego nie słyszałam.Zjadłam więc szybko jakąś kanapkę i wyszliśmy.Wsiedliśmy do mojego samochodu i ruszyliśmy w kierunku jego domu.Miałam spore obawy , że Selena jest tam nadal.Zaparkowałam na podjeździe i wysiadłam z samochodu.Justin nawet nie drgnął.Nadal siedział w tym samym miejscu.Pomachałam mu ręką przed twarzą
-Ty już jesteśmy-powiedziałam
-Nie chce tam wchodzić-powiedział .No tego nie przewidziałam.
-Okej zaczekaj tu.Daj mi godzinę-powiedziałam i weszłam do domu.Skierowałam się do garderoby.Na szczęście w domu nie było Selenki .Zaczęłam pakować jego ciuchy.Ja pierdziele on ma ich na serio dużo.Po półtorej godziny wszystko spakowałam.Zniosłam wielką , ciężką walizkę i wstawiłam ją do samochodu.Wsiadłam za kierownice i ruszyłam.Justin sobie smacznie spał.No cóż.Po drodze postanowiłam zatrzymać się na zakupy.Kupiłam co trzeba i wróciłam do domu.Akurat obudził się Justin.
-Przepraszam , że usnąłem.Miałaś jakieś problemy?-zapytał zaspanym głosem
-Nie , spoko-uśmiechnęłam się i wyszłam z samochodu.Justin pomógł mi wszystko wnieść.
Następny dzień
Justin wstawaj - szturchałam lekko chłopaka.Jednak on nie miał zamiaru wstać.Jak mus to mus.Poszłam do swojej sypialni i wzięłam megafon.Swoją drogą po cholerę mi megafon w domu?Nie ważne.Weszłam do pokoju chłopaka i stanęłam przy jego łóżku.
-Justin wstawaj!-wydarłam się do megafonu a chłopak spadł z łóżka.Załapałam taki brecht , że myślałam że padnę .Justin popatrzył na mnie złowrogim wzrokiem i wszedł do łazienki.Niedługo potem siedzieliśmy już w samolocie.
-Justin obiecaj mi coś-powiedziałam do wiecznie smutnego Bieebsa.
-No?-popatrzył na mnie
-Zapomnij o przeszłości i ciesz się wakacjami ok ?-powiedziałam a on tylko twierdząco pokiwał.
Właśnie jesteśmy pod hotelem.Nie powiem ale hotel zapierał dech w piersiach.Wyglądał na bardzo ekskluzywny.Pattie i Usher się postarali.Weszliśmy do środka i podeszliśmy do recepcjonistki.
-Dzień dobry-uśmiechnęła się życzliwie
-Dzień dobry.Moje nazwisko Cyrus ja zamawiałam dwa pokoje jednoosobowe-powiedziałam
-Przepraszam ale chyba zaszła pomyłka.Został nam jeden pokój dwuosobowy , reszta jest zajęta..
-----------------------------------------------------------------------------------
Nom i jest 71 xd Taa nudny jak flaki z olejem ;/ wiem .
Kidy nagle drzwi kościoła się otworzyły i wszedł przez nie przystojny chłopak.Ej !Ja gościa kojarzę.On był tym psem w zmierzchu !Znaczy wróć.Wilkołak , no trochę szacunku .Nikt chyba oprócz mnie nie zwrócił uwagi na spóźnionego gościa.Więc i ja się przestałam interesować.
-Tak.-powiedział Justin i skapnęłam się , że trochę ominęłam.
-Wzięła cię na dziecko?-zaśmiał się Taylor a wszyscy popatrzyli na niego dziwnie.Selena była widocznie zaskoczona jego wizytą.
-Stary ja nie chce ci nic zniszczyć czy coś ale jak żenisz się ją z powodu dziecka to wiedz , że to dziecko nie jest nawet twoje .Tylko moje-powiedział a ludzie byli mocno zszokowani.Justin zbladł.
-To prawda?-spytał się Seleny
-Kurwa po co tu przychodziłeś?Byłabym już jego żoną a nie ty się wpieprzyłeś.Tak Justin to prawda.Ale my się kochamy prawda?-spytała
-Nienawidzę cię !-wydarł się Justin na cały kościół i wybiegł.Nikt nie wiedział co zrobić.Selena zabrała dziecko i Taylora i poszli gdzieś.Swoją drogą mogła coś powiedzieć.Kurwa.Chyba jako jedyna ogarnęłam się i wybiegłam z kościoła.Co w szpilkach nie było łatwe.Wyszłam przed kościół i wzrokiem szukałam Justina.Ujrzałam tylko tył samochodu , którym szybko odjechał.A jak zrobi coś głupiego?Bez dłuższego namysłu ponownie wbiegłam do środka i pobiegłam do Pattie.
-Daj kluczyki-powiedziałam szybko do kobiety , która płakała.Dała mi kluczyki a ja po raz kolejny wybiegłam z kościoła.Odnalazłam samochód i jak najszybciej ruszyłam .Szczerze nie mam pojęcia gdzie mam jechać.On może być wszędzie.Po godzinie bezsensownego kręcenia się po mieście już chciałam się poddać.Robiło się ciemno więc i tak go nie znajdę.Kiedy nagle przejeżdżając koło plaży zauważyłam go wysoko siedzącego na jakiejś skale.Zaparkowałam samochód i zostawiając szpilki w cholerę, pobiegłam do niego.Chwilę mi zajęło zanim wdrapałam się w tej sukience do niego.Pod koniec chyba mnie zauważył ponieważ uśmiechnął się a raczej zaczął się ze mnie śmiać.
-Pomógłbyś-powiedziałam a on wstał i pomógł mi wejść
-Dziękuje-uśmiechnęłam się .On ponownie usiadł na skraju skały i spuścił nogi.Usiadłam obok niego.Siedział ze spuszczoną głową.
-Już nigdy nie znajdę tak świetnej dziewczyny-powiedział po chwili ciszy
-Jak Selena ?, proszę cię znajdziesz lepszą-powiedziałam i poklepałam go po plecach.
-Nie , nie jak ona.Nigdy nie znajdę tak świetnej dziewczyny jak ty-powiedział a mnie zamurowało.Nie wiedziałam co powiedzieć.
-Może wrócimy do domu-powiedziałam jak gdyby nigdy nic.
-Okej-powiedział niechętnie i wstał.Widziałam że nie był w najlepszym stanie więc kazałam mu pojechać ze mną a po jego samochód wrócę.Wsiadł na miejsce pasażera i oparł głowę o szybę.Ja usiadłam obok niego i odpaliłam silnik.Na początku żadne z nas się nie odzywało.Wiedziałam , że jest załamany i nie ma ochoty na rozmowy.
-Przepraszam-wyszeptał prawie niesłyszalnie.
-za co?-spytałam zdezorientowana.
-Za wszystko , że cię zostawiłem ...-mówiła łamiącym głosem
-Zapomnijmy.Było minęło-powiedziałam szybko.
-Pewnie nigdy mi nie wybaczysz-powiedział
-Już wybaczyłam.Możemy się przyjaźnić-powiedziałam z uśmiechem.
-Jesteś najlepsza-powiedział i dojechaliśmy pod mój dom.
-Idź do mojej sypialni , wiesz gdzie .Powiem im żeby dali ci na razie spokój.-powiedziałam
-Dzięki-sztucznie się uśmiechnął i wszedł do środka.Ja skierowałam się do kuchni gdzie siedzieli wszyscy i pili?.Okej.
-Znalazłam go .Na razie chce zostać sam -powiedziałam.
-Okej.-powiedziała Pattie a reszta przytaknęła.Do wieczora mało kto co mówił.Nadszedł czas kolacji.Wszyscy zaczęli jeść a ja?Siedziałam znudzona.Pomyślałam o Justinie i postanowiłam mu zanieść coś do jedzenia.Zrobiłam więc sześć porządnych kanapek i postanowiłam zanieść je Justinowi.Weszłam po schodach i zapukałam do drzwi.Usłyszałam na prawdę ciche proszę.Weszłam więc do pokoju gdzie panował całkowity mrok.Jedynie dzięki wielkiemu oknu dałam radę zauważyć sylwetkę chłopaka.Leżał na łóżku i patrzył się tępo na okno.
-Przyniosłam ci kolacje-powiedziałam i postawiłam talerzyk na nocnej szafce.Już chciałam wyjść kiedy usłyszałam cichy szept.
-Zostań ze mną proszę-powiedział Justin.Bez dłuższego zastanowienie usiadłam obok niego .
-Mogę się do ciebie przytulić?-spytał po chwili
-No jasne -powiedziałam a chłopak od razu odwrócił się w moją stronę i wtulił we mnie.
-To cholernie boli-powiedział załamany
-Wiem Justin ale musisz być silny -powiedziałam i pogłaskałam go po plecach.Po chwili poczułam że oddech chłopaka wyrównał się .Usnął.Lekko wyswobodziłam się z jego objęć i przykryłam go kocem .Wyszłam z pokoju i zamknęłam za sobą drzwi.Zeszłam na dół a tam wszyscy w przedpokoju ubrani.
-A wy wszyscy gdzie ?-spytałam szybko
-Ja jadę z Cait i Mitchem na trochę .Nie będziesz zła?-spytał Chris
-No jasne , że nie .Pattie i Usher musieli też już jechać i odwołać mnóstwo koncertów i wywiadów Justina.
-Odwołajcie i moje.Mam pomysł.....
Następny dzień
Wstałam rano.Na serio rano bo o 7 .Zwlekłam się z łóżka i udałam do łazienki.Jak zawsze wzięłam szybki prysznic i ubrałam się.Włosy zostawiłam naturalne.Zeszłam więc na dół i skierowałam się do kuchni.Siedział już w niej załamany Justin.
-Hej -posłałam mu ciepły uśmiech.
-Hej-powiedział bez entuzjazmu.
-Jak tam samopoczucie?-spytałam patrząc na niego
-Jak wczoraj-odpowiedział.
-Dobra zjadaj to śniadanko i jedziemy cię spakować -powiedziałam z uśmiechem
-Po co?-ożywił się
-Pojedziemy sobie na Hawaje , tak na wakacje-uśmiechnęłam się .
-Fajnie a kto z nami jedzie?-spytał już bardziej żywiej .
-Niestety wszyscy mają jakieś zajęcia więc zostałeś skazany na mnie -powiedziałam z uśmiechem
-To nawet lepiej-powiedział pod nosem a ja udałam , że tego nie słyszałam.Zjadłam więc szybko jakąś kanapkę i wyszliśmy.Wsiedliśmy do mojego samochodu i ruszyliśmy w kierunku jego domu.Miałam spore obawy , że Selena jest tam nadal.Zaparkowałam na podjeździe i wysiadłam z samochodu.Justin nawet nie drgnął.Nadal siedział w tym samym miejscu.Pomachałam mu ręką przed twarzą
-Ty już jesteśmy-powiedziałam
-Nie chce tam wchodzić-powiedział .No tego nie przewidziałam.
-Okej zaczekaj tu.Daj mi godzinę-powiedziałam i weszłam do domu.Skierowałam się do garderoby.Na szczęście w domu nie było Selenki .Zaczęłam pakować jego ciuchy.Ja pierdziele on ma ich na serio dużo.Po półtorej godziny wszystko spakowałam.Zniosłam wielką , ciężką walizkę i wstawiłam ją do samochodu.Wsiadłam za kierownice i ruszyłam.Justin sobie smacznie spał.No cóż.Po drodze postanowiłam zatrzymać się na zakupy.Kupiłam co trzeba i wróciłam do domu.Akurat obudził się Justin.
-Przepraszam , że usnąłem.Miałaś jakieś problemy?-zapytał zaspanym głosem
-Nie , spoko-uśmiechnęłam się i wyszłam z samochodu.Justin pomógł mi wszystko wnieść.
Następny dzień
Justin wstawaj - szturchałam lekko chłopaka.Jednak on nie miał zamiaru wstać.Jak mus to mus.Poszłam do swojej sypialni i wzięłam megafon.Swoją drogą po cholerę mi megafon w domu?Nie ważne.Weszłam do pokoju chłopaka i stanęłam przy jego łóżku.
-Justin wstawaj!-wydarłam się do megafonu a chłopak spadł z łóżka.Załapałam taki brecht , że myślałam że padnę .Justin popatrzył na mnie złowrogim wzrokiem i wszedł do łazienki.Niedługo potem siedzieliśmy już w samolocie.
-Justin obiecaj mi coś-powiedziałam do wiecznie smutnego Bieebsa.
-No?-popatrzył na mnie
-Zapomnij o przeszłości i ciesz się wakacjami ok ?-powiedziałam a on tylko twierdząco pokiwał.
Właśnie jesteśmy pod hotelem.Nie powiem ale hotel zapierał dech w piersiach.Wyglądał na bardzo ekskluzywny.Pattie i Usher się postarali.Weszliśmy do środka i podeszliśmy do recepcjonistki.
-Dzień dobry-uśmiechnęła się życzliwie
-Dzień dobry.Moje nazwisko Cyrus ja zamawiałam dwa pokoje jednoosobowe-powiedziałam
-Przepraszam ale chyba zaszła pomyłka.Został nam jeden pokój dwuosobowy , reszta jest zajęta..
-----------------------------------------------------------------------------------
Nom i jest 71 xd Taa nudny jak flaki z olejem ;/ wiem .
Tagi:
71
31.01.2012 o godz. 20:42



Bardzo podobają mi sie też rozdziały z Chrisem . :)
Chce NN :)))*
Happy End:*♥
Normalnie sie tak ciesze jak w boże narodzenie;*heh.;)
Dobrze ze Justin sie nie pobrał z ta szmatą do podłogi :)
Ołłłł jeeea kochana zajebisty rozdział i oczywiście czekam na NN;*♥
dawaj następny ; **
Pozdrawiam.
Paradise.
Zajebisty<3
Czekam na nn;*